Dopóki dobrze zarabiałam, byłam świetną teściową, babcią i prababcią, ale kiedy przeszłam na emeryturę, zdałam sobie sprawę, kto naprawdę mnie potrzebuje.

Od najmłodszych lat zajmowałam kierownicze stanowisko i byłam dość szanowaną kobietą w moim otoczeniu. Mój mąż również był dyrektorem, więc razem zarabialiśmy dużo i mogliśmy pozwolić sobie na rzeczy, o których inni mogli tylko pomarzyć. Nasze dzieci zawsze miały wszystko, nigdy nie odmawialiśmy im niczego. Mój mąż od dawna już nie żyje, a ja przeszłam na emeryturę. Teraz nie mam zbyt wiele pieniędzy. Jednak do ostatniego razu, kiedy pracowałam, wydawałam wszystko na moje dzieci i wnuki. Zawsze kupowałam im najlepsze, najdroższe i najwyższej jakości rzeczy, takie jak zabawki, telefony, laptopy dla moich wnuków. Potrafiłam nawet opłacić wyjazdy dzieci nad morze, dla samej przyjemności, wysyłając kuriera z pysznym jedzeniem i smakołykami na tydzień.

Chciałam rozpieszczać ich tak długo, jak tylko mogłam. Cała rodzina zawsze mnie odwiedzała. Wieczorami razem siedzieliśmy, bawiliśmy się, śmialiśmy i rozmawialiśmy… Teraz naprawdę tęsknię za tamtymi czasami. Minęły już bowiem cztery miesiące odkąd nikt mnie nie odwiedził. Problem tkwi w tym, że przeszłam na emeryturę. Teraz moje dochody nie są już tak wysokie jak kiedyś. Nie stać mnie już na wydawanie dużych pieniędzy na prezenty i smakołyki, więc muszę trochę zaoszczędzić. Nie spodziewałam się jednak, że tak bardzo wpłynie to na moją komunikację z dziećmi i wnukami. Myślałam, że ich wizyty u mnie są szczere. Przecież tak dobrze się razem bawiliśmy.

Jednak prawdopodobnie pieniądze również odegrały dużą rolę. Na początku zaczęli przychodzić raz w tygodniu, podczas gdy wcześniej odwiedzali mnie trzy lub cztery razy w tygodniu. Później ich wizyty zostały zastąpione rozmowami telefonicznymi. Twierdzą, że zawsze są zajęci. Z niewielkim zainteresowaniem pytają, co u mnie słychać i jak moje zdrowie. Siedzę więc samotnie w moim dużym mieszkaniu, ale po co mi ono? Po co mi wszystko dookoła, skoro moich bliskich nie ma, nie chcą mnie odwiedzać nie z byle powodu, tylko dlatego, że się ze mną nudzą… I czy w ogóle za mną tęsknią? Trzeba rozmawiać z sąsiadami, żeby kompletnie nie zwariować. To też są biedne kobiety, ale dobrze, że mamy siebie: kiedy spotykamy się wieczorem, zaczynamy dyskutować o czymś, co się dzieje na świecie…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × dwa =

Dopóki dobrze zarabiałam, byłam świetną teściową, babcią i prababcią, ale kiedy przeszłam na emeryturę, zdałam sobie sprawę, kto naprawdę mnie potrzebuje.