Po siedmiu latach małżeństwa mój mąż postanowił odejść do innej. Najpierw chciałam odzyskać męża. W moim sercu wciąż była ciepła nadzieja, że wszystko się odwróci.
Wcześniej długo o mnie zabiegał i w końcu zgodziłam się go poślubić, bo mu ufałam. Zdradził mnie i zastąpił naszą rodzinę młodą wybranką. Jednak wkrótce zdałam sobie sprawę, że nie mogę mu wybaczyć. Dorastanie w rodzinie bez ojca jest lepsze dla naszego nastolatka niż sytuacja, w której dziecko jest świadkiem ciągłych kłótni rodziców. Dobrze zarabiam i potrafię ssobie sama poradzić.
Zgodziliśmy się jak najszybciej załatwić rozwód. W tym momencie zdałam sobie sprawę, z jakim okropnym mężczyzną wzięłam ślub. Przede wszystkim mój były postanowił zabrać ze sobą całą biżuterię, którą mi dał. Mieszkanie kupili moi rodzice. Zdał sobie sprawę, że nie ma się czym dzielić. Ustalił, jak będziemy dzielić meble i sprzęty AGD. Nie zabrałam szafek, telewizora ani biżuterii. Nie przeszkadzało mi to. Po rozwodzie postanowiłam z nim nie rozmawiać. Nie miałabym jednak nic przeciwko, gdyby chciał spotkać się z synem.
Jestem pewna, że poradzę sobie ze wszystkim. Czuję wielki dyskomfort. Znosiłam ból i nie pokazywałam swoich emocji nawet dziecku. Jak mogłam tak długo tolerować tego człowieka? Dlaczego zdecydował, że inna kobieta może być lepsza ode mnie i nie pomyślał o synu? Dzieci muszą dorastać w pełnej rodzinie. A co z moim byłym mężem? Jak się z tym czuje? Może zrobił mi to, bo namieszała mu głowę? Nadal nie mogę uwierzyć, że będę musiała zacząć wszystko od zera. Jak mam to zrobić i jak mogę się odważyć, aby ponownie zaufać mężczyznom?



