Dorota była jedynym dzieckiem w rodzinie. Cała uwaga i miłość rodziców spłynęła na nią i Dorota była do tego przyzwyczajona od dzieciństwa. Ich życie było nieco inne niż życie zwykłych rodzin. Mama Doroty ciężko pracowała, podobnie jak ojciec. Dlatego często zamawiali jedzenie lub jedli obiad w restauracjach, ponieważ nikt nie miał czasu stać pół dnia przy garach, a o wiele przyjemniej jest zjeść obiad w restauracji. Jeśli chodzi o sprzątanie, rodzice mogli zostawić brudne ubrania w koszu, a następnie wszystko wyprać pod koniec tygodnia.
Nie było potrzeby codziennego biegania po domu z szmatą i wycierania każdej drobinki kurzu. Dla Doroty stało się to normalne. A potem poznała Konrada. Zaczęli się spotykać, Konrad poznał rodziców Doroty, spodobał im się. Po jakimś czasie Dorota zamieszkała z nim. Tyle tylko, że Dorota ciężko pracowała i nie przypominała typowej gospodyni domowej, której Konrad spodziewał się w niej zobaczyć. Nie miała czasu na sprzątanie domu, a tym bardziej na gotowanie. Dziewczyna myślała, że to normalne. Ale Konrad zaczął wyrażać swoje niezadowolenie:
– Ile tak można. Codziennie sprzątam za Ciebie mieszkanie, odkurzam o północy. Może w końcu zajmiesz się swoimi obowiązkami?
– No to po co to robisz? Poza ym, o jakiś obowiązkach mówisz?
– Jesteś kobietą, co oznacza, że musisz dbać o swoje ognisko domowe, a nie biegać do pracy. Nie gotujesz, jesteś przyzwyczajona do jedzenia wszystkiego, co ugotowałem. Nie sprzątasz domu, po prostu przyzwyczaiłaś się, że ktoś za Ciebie to robi.
– Nie spodziewałam się, że nie szukasz żony, ale gospodyni domowej. Nie zamierzam tak żyć, poszukaj sobie w takim razie służącej!
Tymi słowami Dorota zakończyła związek z Konradem. Dla niej jej komfort i praca były znacznie droższe i cenniejsze niż pragnienie Konrada i jego perfekcjonizm w sprzątaniu.



