Dobrych też porzucają Z lustra patrzyła na Anię piękna trzydziestopięcioletnia kobieta o smutnych o…

Z lustra patrzyła na mnie piękna trzydziestopięcioletnia kobieta o smutnych oczach. Wciąż nie rozumiem, czego oczekują współcześni mężczyźni. Szkoda, że na uniwersytecie tego nie uczą. Po co mi był ten dyplom z wyróżnieniem?

Od zawsze marzyłam o rodzinie kochającym mężu i dzieciach, najlepiej trójce. Od dziecka miałam przed oczami wzór: moi rodzice byli idealnym małżeństwem. Bardzo się spieszyłam, żeby wyjść za mąż, jakby bałam się, że przegapię swoje szczęście.

Z Pawłem poznałam się jeszcze na studiach. Przystojny, wysportowany, bystry przyciągał uwagę innych dziewczyn i zawsze był duszą towarzystwa. Spotkaliśmy się na imprezie studenckiej i od razu wpadliśmy sobie w oko. Paweł przyjechał studiować do Krakowa z innego miasta, a ja wciąż mieszkałam z rodzicami.

Po pół roku Paweł mi się oświadczył. Zgodziłam się bez wahania. Wzięliśmy ślub zaraz po obronie. Wydawał mi się ideałem opiekuńczy, troskliwy, pełen poczucia humoru. Dostał pracę jako inżynier w dużej spółce energetycznej, a ja zostałam specjalistką w banku.

Po sześciu miesiącach od ślubu okazało się, że jestem w ciąży. Pawła ta wiadomość zupełnie nie ucieszyła.

Anka, jak do tego doszło? Przecież mówiłaś, że wszystko kontrolujesz!

Paweł, naprawdę nie wiem, jak to się stało wyznałam szczerze, przybita jego tonem. Ale czy to aż tak ważne? I tak planowaliśmy dziecko. Może to znak, że tak miało być.

Przestań, nie opowiadaj bzdur! To nie przeznaczenie, tylko brak odpowiedzialności. Dopiero zaczęliśmy pracować, a tu pieluchy i nieprzespane noce!

Poczułam łzy w oczach. Zupełnie zaskoczył mnie jego brak radości.

Anulka Paweł objął mnie delikatnie. Może to można jeszcze coś zrobić Po co się tak spieszyć, zdążymy jeszcze

Patrzyłam na niego oniemiała.

Nawet o tym nie myśl! Jeśli ci się nie podoba, nie będę cię zmuszać. Sam zdecyduj.

Wybiegłam z mieszkania. Chodziłam długo po krakowskich ulicach, próbując sobie to wszystko poukładać. Moje marzenie o dużej, szczęśliwej rodzinie rozsypywało się na kawałki.

Przez kilka dni nie rozmawialiśmy ze sobą. W końcu Paweł przeprosił, powiedział, że przemyślał sprawę i cieszy się, że zostanie ojcem. Nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście. Po ośmiu miesiącach urodził się nasz syn, Staś.

Macierzyństwo było dla mnie spełnieniem. Cieszyłam się z każdej chwili z dzieckiem, dbałam o mieszkanie, przygotowywałam dla Pawła pyszne obiady. Gdy Staś skończył trzy lata, wróciłam do pracy, posyłając go do przedszkola.

Byłam najszczęśliwsza na świecie. Znajomi potwierdzali, że tworzymy idealną rodzinę u nas w domu często zbierały się paczki koleżanek i kolegów z uczelni wraz z rodzinami. I pewnego razu usłyszałam rozmowę Pawła z przyjaciółmi.

Stary, szczęście ci się trafiło z tą Anką! Ładna, mądra, ogarnia dom, a kuchnię ma palce lizać.

No właśnie, przytaknął drugi. Moja to tylko wyciąga pieniądze i robi mi awantury.

A ja też niczego sobie, może dlatego mam taką super żonę, Paweł zażartował.

Wszyscy się zaśmiali, choć ich żony miały o tym zupełnie inne zdanie i często dzieliły się ze mną swoimi przemyśleniami.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × cztery =

Dobrych też porzucają Z lustra patrzyła na Anię piękna trzydziestopięcioletnia kobieta o smutnych o…