Tomek obudził się przez jakiś dźwięk dobiegający z kuchni, ktoś wyraźnie grzebał w naczyniach. Ale kto to może być, jeśli Tomek nie miał żony, a matka nie ma kluczy do mieszkania, do którego niedawno się przeprowadził. Na początku trochę się przestraszyło, może to włamywacze. Zebrał się na odwagę i krzyknął: – Hej, kto jest w kuchni, mamo, czy to Ty?
– Nie, to nie mama. A Twoja żona.
– Jak to żona? Nie mam żony!
– Jestem żoną z przyszłości, teraz jeszcze nie, ale za rok się pojawię.
– Co ty mówisz, z jakiej przyszłości?
– Nie oglądałeś filmów?
– Tak się dzieje tylko w filmach. Jak masz na imię?
– Irena. Przestań gadać. Zaraz zrobię śniadanie i wyjdę. Ty śpij.
– Irena, masz takie ładne imię, chciałbym Cię zobaczyć. – imię mam ładne, ale ja jestem zwykła, wyglądam normalnie, nic nadzwyczajnego.
– Brzydka?
– Jestem normalna, faceci się za mną uganiają.
tomek nie mógł zrozumieć, jak to możliwe. Ale rozmowa z tą kobietą była bardzo interesująca i przyjemna, jednym słowem stworzyła komfort w domu. A potem telefon zadzwonił gwałtownie pod poduszką. To była mama:
– Tomek, zostawiłam Ci śniadanie na stole.
– Jak to śniadanie? Żona właśnie je robi.
– Tomek, Ty chyba jeszcze śpisz? Mówiłam Ci, nie pij tak dużo. A Ty mi mówiłeś, że przyjaciel ma urodziny i wszystko jest pod kontrolą. Widzę właśnie, pod jaką kontrolą.
– Więc mi się wydawało …
– Śniadanie na stole. A ja w weekend pojechałem odwiedzić przyjaciółkę, przyjechała jej siostrzenica, taka piękna dziewczyna. Chcę ją Ci przedstawić, a imię ma bardzo łIrena. – Cadne, nazywa się Irena.
– O! Mamo, muszę ją pilnie poznać.
– Tomek, najwyraźniej jeszcze nie doszedłeś do siebie od wczorajszej imprezy. Zostań w domu.



