Dlaczego siedzisz na zimnie? – spytała, krzywiąc się z zimna.

– Dlaczego siedzisz tutaj na mrozie? – zapytała zmartwiona Helena, marszcząc brwi od zimna.

Dziewczyna podniosła wzrok i spojrzała na nią smutno. Helena wyglądała na około czterdzieści pięć lat. Była zadbana i piękna, lecz w jej oczach czaił się smutek.

– Przepraszam, jeżeli przeszkadzam, mogę odejść! – odpowiedziała dziewczyna.

– Nie wyganiam cię. Po prostu pytam, czemu tutaj siedzisz? Przecież zima! – powiedziała kobieta łagodniej.

Tego dnia było wyjątkowo zimno, a wiatr wiał z impetem. Niezbyt rozsądnie było siedzieć na ławce w taką pogodę.

– Nie mam dokąd pójść! – powiedziała dziewczyna i rozpłakała się.

Jej imię to Marianna. Rzeczywiście, nie miała się gdzie podziać. Kilka dni temu ojciec wyrzucił ją z domu. Przyjechała do miasta, by zamieszkać u ciotki ze strony matki.

Matka Marianny zmarła trzy lata temu. Po jej śmierci ojciec zaczął dużo pić. Z każdym dniem ich relacje się pogarszały, aż w końcu stały się nie do zniesienia.

Jej ojciec, Janusz, coraz częściej sprowadzał do domu swoich podejrzanych znajomych. Czasem dokuczali Mariannie, ale jej skargi nie robiły na ojcu żadnego wrażenia. Musiała radzić sobie sama. Po jednej z awantur z jego kolegami ojciec po prostu wyrzucił ją z domu.

– Wynoś się! Nikt cię tutaj nie potrzebuje! – krzyczał za nią na drogę.

Marianna pojechała do cioci Krystyny z nadzieją, że otrzyma schronienie, ale w tamtym mieszkaniu nie było miejsca dla kolejnego lokatora. Krystyna miała troje dzieci, a obecnie mieszkały z nimi też teściowa i szwagierka z córką. Wszyscy gnieździli się w trzy pokojach.

Ciocia nie miała wyboru, musiała odesłać Mariannę do ojca.

– Wróć do domu, tata cię przyjmie. Płacz, przeproś, jeśli trzeba. W końcu to twój dom. Musisz po prostu wytrzymać! – powiedziała ciocia, nawet jej nie częstując herbatą.

Marianna wyszła. Było jej przykro, ale nie chciała wracać do ojca. Wiedziała, że nic dobrego jej tam nie czeka.

Długo wędrowała po zaśnieżonych ulicach, aż zmęczyła się i postanowiła odpocząć na ławce, gdy podeszła do niej tamta nieznajoma.

– Jak to nie masz dokąd pójść? Przecież jesteś jeszcze młoda! Gdzie są twoi rodzice?

Marianna miała osiemnaście lat i była studentką technikum. Obecnie miała przerwę świąteczną. Kiedy w pośpiechu opuszczała dom, nie przemyślała wszystkich opcji. Dopiero podczas tej długiej wędrówki zrozumiała, jak bardzo zmieniła się jej sytuacja.

– Nie żyją już, – odpowiedziała cicho, ukrywając twarz na kolanach.

Siedziała na ławce, przyciągając nogi do piersi, próbując się ogrzać. Jej ręce były granatowe od zimna. Kichnęła, a śnieg osadzał się na rzęsach.

Helenie zrobiło się żal dziewczyny. Sama miała syna niewiele starszego. Nie można zostawiać dzieci na pastwę losu.

– Chodź do mnie. Zrobię ci herbaty, bo trzęsiesz się z zimna! – zaproponowała.

Marianna się zgodziła. Razem weszły na drugie piętro, gdzie mieszkała Helena. Mieszkanie było przestronne i, co najważniejsze, ciepłe. Dziewczyna wreszcie mogła się ogrzać.

– Zjemy barszcz? – zapytała gospodyni.

Marianna skinęła głową z wdzięcznością. Ostatni raz jadła poprzedniego wieczoru. Kiedy przed nią postawiono miskę ciepłego barszczu, rzuciła się na nią, jakby nie jadła przez rok.

Po posiłku opowiedziała nowej znajomej, co się wydarzyło. Helena tylko pokręciła głową z niedowierzaniem.

– Smutne to wszystko. Ale wiesz co, zostań u mnie. Mamy wystarczająco dużo miejsca. Mój syn jest teraz w wojsku i wróci za dwa miesiące. Ale mamy trzy pokoje, więc możesz zostać i zastanowić się, co dalej zrobić.

– A gdzie jest twój mąż? – zapytała gość.

– Zmarł pięć lat temu. Do dziś za nim tęsknię. Czasem czuję się samotna, rozumiesz? Wspólnie żyć jest łatwiej. Możesz zostać u nas, będę się cieszyła z towarzystwa. I Felek też się ucieszy. Prawda, Felku? – powiedziała Helena, zwracając się do rudego kota, który siedział obok i mył się.

Mariannie było trochę niezręcznie, właściwie to bardzo niezręcznie, ale nie miała wyboru. Nikt jej nie potrzebował. Tak zaczęły mieszkać razem.

Helena od razu polubiła Mariannę. Była grzeczna i dobrze wychowana. Z pewnością matka przekazała jej wiele dobrego, zanim córka została z ojcem alkoholikiem.

Marianna była sumienna, nie bała się prac domowych. Sprzątała dokładnie, zmywała naczynia i z zapałem uczyła się gotować.

Musiała zrezygnować ze szkoły, ale postanowiła, że w przyszłym roku spróbuje dostać się do innej.

Helena pomogła Mariannie znaleźć pracę, gdy nie była w szkole. Jej znajoma prowadziła sklep niedaleko domu i przyjęła młodą dziewczynę bez doświadczenia, choć trochę się obawiała. Później nawet spotkała Helenę na ulicy podziękowała jej.

– Pracowita, skromna, mądra – chwaliła swoją nową pracownicę.

Marianna była wdzięczna Helenie za pomoc. Często jej to mówiła i starała się pomóc we wszystkim, aby nie czuć się samotnym lokatorem. Stały się sobie bliskie.

Kot Felek także zżył się z młodą dziewczyną. Uwielbiał spać z nią w łóżku i wszędzie za nią chodzić.

Dwa miesiące później wrócił z wojska syn Heleny. Gdy wszedł do domu w mundurze i z bukietem kwiatów dla matki, Marianna zobaczyła go po raz pierwszy. Wcześniej widziała go tylko na zdjęciach na półce. Chłopak był bardzo przystojny.

Po przytuleniu matki, Michał w końcu dostrzegł Mariannę.

– Cześć, a ty kim jesteś? – zapytał zaskoczony, patrząc na szczupłą blondynkę w domowej sukience.

– Synu, to nasza gościni. Nazywa się Marianna. To skomplikowana historia. Prawdopodobnie zostanie z nami przez jakiś czas. Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnicie! Tylko jej nie skrzywdź. Jest naprawdę dobrą dziewczyną!

– Nawet nie planowałem! Myślałem, że w czasie mojej nieobecności zdobyłaś siostrę dla mnie! Gdybym wiedział, zabrałbym jeszcze jeden bukiet! – zażartował Michał i uśmiechnął się do niej. – Miło cię poznać!

Marianna nie mogła odpowiedzieć. Patrzyła tylko na niego, bardzo jej się spodobał. Po chwili uspokoiła się i odwróciła wzrok.

Po powrocie z wojska Michał zyskał męskość i siłę. Nawet jego matka była zaskoczona, jak bardzo się zmienił, a dla Marianny stał się ideałem. Mówią, że wojsko robi z chłopców mężczyzn.

Po tygodniowym odpoczynku Michał zaczął szukać pracy. Planując studia na jesień, wiedział, że musi coś robić, aby nie żyć na koszt matki.

Żyli razem, spotykali się głównie rano i wieczorem, a pozostały czas spędzali w pracy.

Michał i Marianna szybko się zaprzyjaźnili, mając podobne zainteresowania. Wieczorami często rozmawiali lub oglądali filmy. Nie zauważyli, jak bardzo się do siebie przywiązali, ale wcale nie jak brat i siostra.

Marianna nie chciała zrobić pierwszego kroku, bo bała się, że obrazi Helenę. Michał też się wahał, nie wiedząc, czy ich uczucia są wzajemne. Tylko Helena wszystko zauważyła, rozumiejąc, że między nimi rodzi się coś więcej niż przyjaźń, nie wtrącała się.

Pewnego wieczoru Helena zastanawiała się nad tą sytuacją. Pomyślała, czy Marianna byłaby dobrą synową i doszła do wniosku, że tak. Postanowiła więc pomóc im się zbliżyć.

Lato nadeszło i Helena kupiła dwa bilety nad morze. Miała jechać z synem, ale w ostatniej chwili stwierdziła, że ma ważne obowiązki w pracy i nie może się wyrwać. W ten sposób na urlop wysłała syna i Mariannę.

– Nie ociągaj się! Inaczej ktoś ci ją ukradnie! – powiedziała synowi z uśmiechem.

Michał wszystko zrozumiał. Mama się nie pomyliła. Do domu wrócili jako para zakochanych, a miesiąc później ogłosili decyzję o ślubie.

Choć wiele osób uważało, że to pochopna decyzja, Helena się nie sprzeciwiła.

W końcu dobre synowe nie leżą na drodze. Czasami można je znaleźć na ławce pod domem podczas mroźnego dnia, ale to raczej rzadkość. Miała szczęście, a jej syn też.

Sąsiedzi o nich plotkowali, a niektórzy nawet mówili Helenie wprost, że popełniła błąd, oddając syna biednej przybłędzie. Ale ona wiedziała, że postąpiła słusznie.

I nawet po wielu latach Helena nie żałowała, że przygarnęła zmarzniętą dziewczynę z ulicy. Marianna okazała się dobrą i wierną żoną dla jej jedynego syna. Dawała mu miłość całym sercem, obdarowała babcię trojgiem wspaniałych wnuków i wieloma ciepłymi wspomnieniami.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście − dziesięć =

Dlaczego siedzisz na zimnie? – spytała, krzywiąc się z zimna.