Dla mnie…

Dla mnie…

Kasia monotonnie przesuwała żelazko po desce do prasowania. Pot spływał jej po skroniach, karku i wzdłuż kręgosłupa. Choć upał trochę zelżał wieczorem, od żelazka wciąż bił gorąc. Zostało już niewiele prania, gdy zadzwonił telefon. Na chwilę ucichł, ale zaraz znów się odezwał, działając nerwowo.

Kasia odstawiła żelazko, podeszła do stołu i spojrzała na ekran. Zaskoczyło ją nazwisko przyjaciółki.

„Magda, to ty? Co się stało?” – zaniepokoiła się.

„Ja, a kto by inny? Sprawa jest. Przyjeżdżam, dlatego dzwonię. Mam delegację, ale zrezygnowałam z hotelu. Zatrzymam się u ciebie na dwa dni. Przyjmiesz?”

„Pytasz. A kiedy przyjedziesz?” – Kasia spięła się, przypominając sobie, że w lodówce ma tylko podstawowe rzeczy. Dla siebie gotowała mało, obywała się skromnie.

„Jutro. Wiem, że to niespodziewane, ale wszystko załatwiło się w ostatniej chwili. Numer pociągu, wagon i godzinę wyślę SMS-em. Odbierzesz mnie?”

„Odbiorę, oczywiście” – obiecała Kasia, choć pomyślała, że i tak często bierze zwolnienia, trudno będzie jeszcze prosić o wolne.

Ale przyjaciółka ją uspokoiła, powiedziała, że przyjedzie wieczorem, na całe dwa dni. Kasi trochę ulżyło.

„Nie przygotowuj się specjalnie, znam cię. Czekaj, niedługo nagadamy się za wszystkie czasy” – rzuciła Magda i się rozłączyła.

Kasia dokończyła prasowanie, starannie złożyła ubrania do szafy. Cieszyła się, że usłyszała głos przyjaciółki, choć zaraz przemknęła jej myśl: „Magda będzie dopytywać, zaglądać w duszę, a ja ledwo się uspokoiłam, pogodziłam ze wszystkim, nawet z samotnością. Teraz trzeba wymyślić, czym ją nakarmić.” Spojrzała na zegar. „Zdążę jeszcze do sklepu przed zamknięciem, jutro będę zapracowana. No proszę, przyjeżdża…”

Zajrzała do lodówki. Dla siebie gotowała mało, apetyt i tak zabijała chemia. Przemieniła się i wyszła, myśląc o Magdzie.

Zaprzyjaźniły się od razu, pierwszego dnia, gdy w szóstej klasie w środku roku szkolnego do ich klasy dołączyła nowa dziewczynka o romantycznym imieniu – Magda. Potem razem poszły na studia. Na trzecim roku Magda zakochała się w absolwencie szkoły oficerskiej, wyszła za mąż i wyjechała z nim do dalekiego garnizonu, przenosząc się na zaoczne.

Najpierw pisały listy, potem, gdy komórki stały się codziennością, dzwoniły, ale z czasem kontakt ograniczył się do życzeń na Nowy Rok i urodzin. Każda miała swoje życie, obowiązki, dzieci. Magda miała dwóch synów – ciągły ruch w domu.

Kasia wyszła za mąż rok po studiach i od razu zaszła w ciążę. Poród był ciężki, więcej dzieci mieć nie mogła. Córka wyrosła, tuż przed obroną dyplomu wyszła za mąż i wyjechała z mężem do jego rodzinnego miasta.

Wybierając produkty w sklepie, Kasia pomyślała, że nie zdąży posprzątać. „Et, kto u mnie bałagani? Przyjaciółka przyjeżdża, nie prezydent…” Zastanawiała się też, czy powiedzieć Magdzie o wyjeździe męża czy o jego odwiedzinach u córki? W końcu uznała, że Magda zna ją na wylot, w mig wyłapie kłamstwo. Nie da się jej oszukać. „Od razu zobaczy, że w domu mężczyzną nie pachnie. I po co ukrywać? Nie pierwsza i nie ostatnia, od której mąż odszedł do młodszPo długim milczeniu Kasia uśmiechnęła się lekko i powiedziała: „Chodźmy do domu, jest już późno” – a w jej głosie brzmiała nadzieja, że może jednak da się jeszcze coś naprawić.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × pięć =

Dla mnie…