Mój tatuś był kiedyś młody, silny, krzepki, szczęśliwy i zdrowy. Bawiliśmy się z nim w nadrabianie zaległości i toczyliśmy piłkę nożną po podwórku. Zabrał mnie na ryby, a potem pomagałam mamie w ich czyszczeniu. Szczerze mówiąc, łowienie ryb podobało mi się o wiele bardziej, niż ich czyszczenie czy nawet gotowanie.
Wskazówki zegara wciąż idą do przodu, a czas ucieka razem z nimi. Zmieniamy się, rośniemy, starzejemy się. Mam prawie czterdzieści lat i nawet ja mam wrażenie, że większość mojego życia już minęła i nawet ja jestem coraz bardziej zmęczona. Nie wyobrażam sobie, o ile bardziej zmęczony jest mój kochany tata. Odkąd jest sam, w ciągu dwóch lat, postarzał się o dziesięć lat. Coraz częściej zauważam, jak trudno jest mu wchodzić po schodach i że wnuki męczą go szybciej, niż kiedykolwiek wcześniej.
Pracuję w bibliotece, gdzie nie jestem najstarszą kobietą. Oprócz mnie pracuje tam kilka starszych osób, jedna z nich ma ponad siedemdziesiąt pięć lat i za każdym razem, gdy spóźnia się bez uprzedzenia i nie odbiera telefonu, wszyscy w bibliotece zakładają najgorsze i są gotowi w każdej chwili, ubrać się w żałobne stroje. A to dlatego, że czas jest bezlitosny i z każdym rokiem staje się coraz bardziej przerażający dla starszych rodziców i znajomych.
Błagam tatę, żeby się nie wysilał, nie robił nic dodatkowego, niech po prostu odpocznie, a ja się nim zajmę tak samo, jak on zajmował się mną w dzieciństwie. Nie mogę wziąć na siebie całego ciężaru lat, ale staram się ułatwić mu życie teraz, kiedy jest na emeryturze.
Gdy tylko mamy trochę wolnego czasu, odwiedzamy tatę z całą rodziną, zabieramy go na pikniki, do wiejskiego domu, a czasem nawet na ryby. Odwiedzamy też rodziców mojego męża. Wydaje mi się, że kiedy swaci spotykają się na imprezach rodzinnych, lubią rozmawiać o swoich sprawach i chwalić się nowymi chorobami, dodanymi do ich dokumentacji medycznej.
Nie zapominajcie o swoich rodzicach, tak jak oni nigdy nie zapomnieli o was i troszczyli się o was w dzieciństwie. Teraz Twoja kolej, aby się nimi zaopiekować.



