– Mateuszku, wnuczku, dlaczego uderzyłeś wazonem wujka w głowę? – Z uśmiechem na twarzy Gabriela, przyszła teściowa Dawida, zapytała swojego wnuka.
I to wszystko. Żadnych przeprosin, żadnych uwag w stronę 5-latka. Dawid poszedł do łazienki, doprowadził się do porządku i zamierzał wrócić do domu.
– Paulina, zadzwoń po taksówkę.
– A gdzie Ty niby chcesz jechać? – Paulina była oburzona – Zaraz znajdę Ci jakąś koszulę. jakoś to dopierzemy. Wkrótce będziesz częścią naszej rodziny. Najważniejsze dla nas jest to, żeby się dogadać ze sobą.
Paulina patrzyła na niego błagalnym wzrokiem.
Było jasne, że rodzina jest dla niej najważniejsza, dlatego chłopak postanowił jakoś przecierpieć tę sytuację dla niej. Wkrótce przyszli rodzice Mateuszka a teściowa, cała dumna, oświadczyła:
– To nasz Mateuszek tak urządził Dawida… Prawdziwy huragan, a nie chłopak, jestem z niego dumna. Kiedy wychodzę z nim z bloku, to dzieci na placu zabaw zaczynają się chować, taki respekt przed nim czują.
W tym czasie Mateusz rozbił doniczkę z kwiatami. Babcia westchnęła i z uśmiechem pobiegła posprzątać po wnuku. Dawid patrzył na to wszystko i nie rozumiał: jak jego Paulina mogła dorastać w tej rodzinie i wyrosnąć na tak spokojną osobę?
Teściowa wróciła i zaczęła mówić:
– Jutro nie mogę odebrać Mateuszka z przedszkola. Muszę iść do lekarza.
– My też nie możemy, idziemy do restauracji – powiedział jej syn, ojciec Mateusza.
– Właśnie, to niech Dawid ją odbierze. Niech przyzwyczaja się do pomagania nam.
Dawid jednak stanowczo odmówił:
– Nie będę odbierać nikogo z przedszkola.
Zapadła cisza.
– Jak to? – Nagle oburzyła się teściowa.
– Tak, po prostu nie będę. Dziecko to odpowiedzialność rodziców, a nie moja.
– Paulina, kogo Ty przyprowadziłaś do naszego domu?
– Mamo, zamknij się, bo i tak już mi narobiliście wstydu – odpowiedziała Paulina.
– Jesteś taka sama jak ojciec. Wynocha mi z mojego mieszkania! I zabierz ze sobą swojego chłopaka.
Wieczorem, kiedy młodzi siedzieli w kawiarni i dyskutowali o tym, co się stało, Dawid powiedział do ukochanej:
– Moja droga, bardzo Cię kocham. Rozumiem, to Twoja rodzina. Ale nie każ mi utrzymywać z nimi kontakt. Jeśli chcesz się z nimi kontaktować, to nie mam nic przeciwko.
– Dobrze, kochanie, masz rację. Przykro mi, że tak się dzisiaj stało.

