Dariusz wracał do domu ze sklepu. Miał mnóstwo rzeczy ze sobą, dlatego zatrzymał się na chwilę, aby lepiej wszystko spakować, dzięki czemu będzie mu łatwiej iść. wJego córka, Marlena, miała wyjść mu na spotkanie i pomóc ojcu, ale nie przyszła. Prawdopodobnie znowu poszła gdzieś z przyjaciółkami.
– Wrócę do domu, to zobaczy! – pomyślał sobie Dariusz. Miał zresztą jeszcze dzisiaj przed sobą dużo pracy – musiał pomóc żonie w obowiązkach i trochę pomajsterkować w garażu. Kiedy już miał wchodzić do klatki, przed sąsiedni dom podjechał samochód. To był syn sąsiadki, Andrzej oraz jego żona Łucja. Mieszkali w mieście.
W końcu zawsze miał idealną fryzurę, świetne, markowe ubrania. On za to nie ma wystarczająco dużo czasu ani pieniędzy na takie rzeczy. Zastanawiając się nad tym, nie zauważył nawet, jak się bardzo zamyślił. Jednak w końcu szczekanie psa wybiło go z tego zamyślenia. Kiedy wyszedł na podwórko, zobaczyła Andrzeja, który krwawił z nosa. Dariusz szybko przyprowadził go do domu i zabrał do łazienki, żeby się umył. Potem dał wodę i usiadł na krześle. Dariusz nie zadawał żadnych pytań, to nie była jego sprawa. Pomyślał, że jeśli będzie chciał, to sam coś powie. Andrzej siedział, dochodził do siebie.
– Przepraszam, że tak do Ciebie wpadłem. Po prostu nie mam nikogo, do kogo mógłbym zwrócić się po pomoc.
– Nie martw się tym, jest w porządku.
Trochę milczeli.
– Dlaczego nie pytasz, kto to zrobił i co się w zasadzie stało?
– Bo to nie moja sprawa – powiedział Dariusz – To była Łucja, ostatnio ma jakiś gorszy okres. Czasami się upija i mnie bije.
– To czemu się z nią nie rozwiedziesz?
– Nie mogę. Nie potrafię inaczej żyć, jestem przyzwyczajony do komfortu. Już przyzwyczaiłem się do tego, że nie muszę za wiele pracować, a to dzięki firmie jej ojca żyjemy na takim poziomie. Jeśli odejdę, to stracę to. Po krótkiej przerwie Andrzej zapytał:
– Nie osądzasz mnie?
– Nie, to Twoje życie.
Chwilę później Andrzej wrócił do siebie, a Dariusz wciąż zastanawiał się, czy takie luksusowe życie jest tego warte. I odpowiedział sobie: – zdecydowanie nie. Do wszystkiego najlepiej jest dojść samemu!




