Natalia i ja poznaliśmy się poprzez wspólnych znajomych. Już od pierwszego spotkania przekonała mnie swoimi dobrymi manierami, subtelnym poczuciem humoru i niezwykłą urodą. Nie miało znaczenia, że wychowała się w małej wsi. Po przybyciu na studia nabrała ogłady i w rezultacie zaczęła pracę w prestiżowej firmie. Można powiedzieć, że zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Widziałem w niej potencjał i nie chciałem wypuścić jej z rąk. Kilka miesięcy później zaplanowano ślub mojej siostry. Oczywiście zaproponowałem, aby Natalia poszła ze mną, ponieważ był to świetny pretekst do poznania całej mojej rodziny. Od jakiegoś czasu planowałem się oświadczyć, więc tym bardziej chciałem, aby poznała moich bliskich. Z radością przyjęła moje zaproszenie i razem poszłyśmy na uroczystość. Po wejściu do sali bankietowej Natalia była bardzo zaskoczona, ponieważ nigdy nie widziała wesela z tak dużą liczbą gości.
Na wesele przyjechała cała rodzina; naszą tradycją jest obecność co najmniej 300 osób. Patrzyła na to z szeroko otwartymi oczami, a moi krewni również dolewali oliwy do ognia, bo wszyscy podchodzili i mówili, że nie mogą doczekać się naszego wesela. W mojej rodzinie jest zwyczaj organizowania dużego wesela, na które przyjeżdżają wszyscy krewni z całego kraju, a same uroczystości trwają 2-3 dni. Na stołach zawsze jest pełno jedzenia i napojów wyskokowych. U nas również tradycją jest, nie dawanie w prezencie pieniędzy. Rodzina i przyjaciele wręczają prezenty – pościel, zastawę stołową, sprzęty domowego użytku. Byłem przyzwyczajony do świętowania w tak dużym towarzystwie, ale Natalia nie czuła się tu komfortowo. Nie mogła zrozumieć, dlaczego mamy wydawać tak dużo pieniędzy na zabawę dla innych. Nie rozumiała, że od lat robimy to, aby okazać sobie wzajemny szacunek i rodzinną więź. Na przykład moja siostra i jej mąż pożyczyli pieniądze na swoje wesele i zaciągnęli dług, byle tylko móc zaprosić wszystkich. Natalia mówiła, że to głupie, aby wydawać majątek na jedną imprezę.
Natalia stała się dla mnie szczególnie bliską osobą, dlatego wsparłem ją w pomyśle odejścia od utartych scenariuszy w mojej rodzinie. O dacie ślubu powiedzieliśmy tylko naszym rodzicom, a zaproszeń nie wysłaliśmy do wszystkich krewnych. Po ślubie w Urzędzie Stanu Cywilnego świętowaliśmy to wydarzenie w restauracji z rodzicami i najbliższymi, a następnego dnia wyjechaliśmy w podróż poślubną. Po przyjeździe do domu dowiedzieliśmy się, że nasi krewni jednym głosem stwierdzili, że ich nie szanujemy i teraz jesteśmy wykluczeni z uroczystości. Moja matka również nas strofowała, uważając, że byłoby lepiej, gdybyśmy nie stawiali ich w tak niezręcznej sytuacji, bo teraz cała rodzina jest przeciwko nam.
Przemyślałem swoje poglądy na temat wartości tradycji rodzinnych. Teraz popieram pogląd mojej żony, że głupio jest robić wesele dla dalekiej rodziny, bo przecież tego dnia to państwo młodzi są najważniejsi. Czy wystawne wesele jest rzeczywiście wyrazem szacunku dla wszystkich krewnych? Zrobiliśmy to, co uważaliśmy za najlepsze dla nas i wcale nie żałujemy. W najbliższym czasie nie będziemy brać udziału w żadnych wielkich uroczystościach. Chociaż obawiam się, że zepsuję sobie stosunki z rodziną, to bardzo się cieszę, że po ślubie nie zostaliśmy z ogromnymi kredytami i długami.



