Czy naprawdę przez całe życie będę musiał udowadniać, że jestem niewinny?
Ewa oglądała telewizję, a jej mąż, Tomek, siedział przy komputerze, gdy zadzwoniła mama.
– Co się stało, mamo? – zapytała Ewa z niepokojem, ściszając telewizor.
– Nic się nie stało. Po prostu postanowiłam zadzwonić.
Ale Ewa wiedziała, że mama nigdy nie dzwoni bez powodu.
– Mamo, mów wreszcie. Znowu Kasia coś narozrabiała?
Mama westchnęła.
– Dręczyła mnie, że chce do ciebie przyjechać. Zbiera się do studiów. Kiepsko się uczy, myśli tylko o imprezach. Jakie studnia? U nas jest dobry technikum i szkoła pielęgniarska. Nie chce o nich słyszeć – znowu westchnęła.
– Ale my z Tomkiem mamy kawalerkę. Nie wiem, czy będzie jej wygodnie z nami – odparła Ewa.
– Rozumiem. Boję się, że po prostu ucieknie do was. Dlatego dzwoniłam, żeby cię uprzedzić. Może ty ją odradzisz? Mnie nie słucha. Zupełnie się rozpuściła.
– Mamo, ona i mnie nie posłucha. Jak już coś sobie wbije do głowy, to nie odpuści. Wiesz przecież. Spróbuję porozmawiać z wujkiem Andrzejem. Może ją przygarnie.
– Porozmawiaj, Ewuniu. Tylko u niego rodzina. Trochę to niewygodne.
– Dlaczego? Przecież to jego córka. Dobrze, mamo, porozmawiam z nim i oddzwonię. – Ewa odłożyła telefon.
– Mama dzwoniła? – Tomek oderwał wzrok od monitora i spojrzał na żonę.
– Tak. Kasia chce do nas przyjechać, niby na studia.
– No i? Jeśli się dostanie, to będzie miała akademik – Tomek znów wpatrywał się w ekran.
– Na studia się nie dostanie, a technika są i u nas. Chyba że za mąż wyjdzie, o to jej chodzi. Porozmawiam z jej ojcem, może ją weźmie. Powinien. To jego dziecko. – Ewa zamyśliła się.
«Trzeba przekonać wujka Andrzeja. Tomek jest przystojny. Gdyby nie to, nie wyszłabym za niego. A Kasia jest nieprzewidywalna. Na naszym ślubie nie spuszczała z niego oczu».
Ewa i Kasia miały różnych ojców. Ojciec Ewy utonął, gdy miała siedem lat. Poszedł z kolegami na ryby, wypił, a potem zaczął łowić. Haczyk zaczepił się o korzeń na dnie rzeki. Zanurkował, żeby go odczepić, i już nie wypłynął. Kolegów też poniosło – nie zdążyli mu pomóc.
Młoda i piękna mama została sama z Ewą. Nie dopuszczała do siebie zalotników. Gdy Ewa była w piątej klasie, do ich szkoły trafił młody i przystojny matematyk. Plotki głosiły, że przeniósł się tu nie bez powodu – podobno uciekał z dużego miasta przed nieszczęśliwą miłością.
Został wychowawcą w klasie Ewy. Na wywiadówce zobaczył jej mamę i od razu się zakochał. Zaczął często przychodzić, pomagał Ewie w lekcjach – nie tylko z matematyki. Wkrótce Ewa została prymuską, a po szkole zaczęły krążyć plotki.
A tu jeszcze mama zaszła w ciążę. Nie chciała wychodzić za mąż, ale Andrzej Piotrowicz ją przekonał. W szkole Ewa nazywała go panem profesorW końcu Ewa zrozumiała, że zaufanie jest jak cienka nitka – raz zerwane, trudno je naprawić, ale bez niego nie da się zbudować prawdziwej więzi.



