No więc słuchasz, mam taką historię do opowiedzenia…
„Czy naprawdę wybudowaliśmy wielki dom bez powodu?” warknęła teściowa. „Wszystko na próżno? To oddajcie chociaż połowę jego wartości!”
„Muszę z tobą poważnie porozmawiać” kobieta z krótkimi włosami usiadła naprze Kasi. „Zanim zaczęłaś spotykać się z moim synem, powinnaś wiedzieć kilka rzeczy.”
Delikatna blondynka patrzyła z niedowierzaniem na przyszłą krewną, którą widziała dopiero trzeci raz w życiu.
„Więc jeśli chcesz dołączyć do naszej rodziny, musisz zrozumieć, że dla Michała najważniejsi są rodzice!” oznajmiła dumnie Antonina. „Nie potrzebujemy synowej, która będzie nim rządzić.”
„Czy ja nim rządzę?” przerwała jej Kasia.
„Poczekaj, dokończ proszę! Bądź cierpliwa” odparła szorstko starsza kobieta.
Dziewczyna natychmiast spuściła wzrok i mocno się zaczerwieniła. Nie chciała urazić matki Michała.
Dopiero niedawno zaczęli się spotykać, a Kasia nie była jeszcze pewna, czy powinna ufać tej sytuacji.
„Tak” ciągnęła Antonina. „Nasza rodzina ma ustalony plan: gdy Michał się ożeni, wszyscy przeprowadzimy się do nowego, prawie ukończonego domu.”
„Świetnie!” Kasia wymusiła uśmiech.
Teściowa uniosła brew, zaskoczona tak szybką zgodą. Nie spodziewała się, że przyszła synowa tak łatwo się zgodzi.
„Bardzo się cieszę, że jesteś z nami! Myślę, że zostaniemy przyjaciółkami” przebiegle mrugnęła Kasi.
I od razu zaczęła chwalić dziewczynę przed synem, mówiąc, jaka jest dobra, mądra i troskliwa.
Widząc to, Kasia postanowiła jeszcze więcej się starać, by przypodobać się teściowej.
Dawała jej drobne prezenty z okazji i bez podkreślając swoje zaangażowanie.
Po roku Antonina, bojąc się, że syn i Kasia mogą nie wziąć ślubu, zaczęła naciskać Michała.
„Kiedy się oświadczysz?” pytała niemal codziennie. „Dziewczyna może mieć dość czekania i odejść, później będziesz żałował…”
Po namyśle Michał w końcu oświadczył się Kasi, która przyjęła propozycję z radością.
Wesele opłacili rodzice pana młodego, więc dziewczyna utwierdziła się w przekonaniu, że wybrała idealnego partnera.
Pierwsze trzy miesiące młodzi mieszkali w wynajętym mieszkaniu, aż w końcu Antonina oznajmiła, że dom jest gotowy.
„Pakujcie rzeczy, wszyscy się przeprowadzamy!” ogłosiła uradowana.
„Dlaczego? Nam tu dobrze!” zmarszczyła brwi Kasia, która nie zamierzała mieszkać z teściową.
„Jak to dlaczego?” Antonina osłupiała. „Umówiliśmy się, że gdy dom będzie gotowy, wszyscy tam zamieszkamy!”
„Przeprowadzajcie się, jeśli chcecie! My zostajemy!” Kasia nagle zmieniła zdanie.
Teściowa była tak zszokowana, że przez chwilę milczała.
„Chwileczkę, przecież obiecałaś” przypomniała.
„Co tam mówiłam wcześniej. Teraz zmieniłam zdanie i nie chcę z wami mieszkać!” stanowczo oświadczyła Kasia. „A skoro wy się wyprowadzacie, to my przejmujemy wasze mieszkanie!”
„Co?! Jak śmiesz!” warknęła teściowa. „Oszustka!” dodała i rozłączyła się.
Kasia przez chwilę słuchała sygnału, po czym odłożyła telefon.
Wtedy zadzwonił Michał, który był w kuchni.
Dziewczyna podsłuchała i zrozumiała, że dzwoniła Antonina, żeby się poskarżyć.
Po pół godzinie, gdy mąż skończył rozmowę, Kasia weszła do kuchni.
Widząc jego twarz, zrozumiała, że jest wściekły.
„O co chodzi?” spytał zimno.
„Co masz na myśli?” Kasia skrzyżowała ręce.
„Dzwoniła mama. Żąda pieniędzy…”
„Za co?!” zdziwiła się dziewczyna.
„Za dom. Czy obiecałaś jej, że będziemy tam mieszkać?”
„Nic takiego” Kasia udawała, że nie rozumie.
„Potwierdziłaś jej plany, prawda?” naciskał Michał.
„No i…? Wtedy się zgodziłam, a teraz nie chcę” uniosła wzrok.
„A ja się nie zgadzałem, bo myślałem, że to głupie! Dom stał pusty trzy lata, ale po naszym ślubie mama go wykończyła. Dla ciebie!” warknął.
„No to wykończyła, co w tym złego?” wzruszyła ramionami Kasia.
Michał nic nie odpowiedział, bo znowu dzwoniła matka. Ale sprytnie wycelował telefon w stronę żony.
„Teraz ty gadaj!”
Antonina, usłyszawszy głos synowej, od razu zaczęła atak.
„Oddajcie pieniądze za dom!” warknęła.
„Jakie pieniądze? Oszalałaś?” odcięła się Kasia.
„Wychodzi na to, że zbudowaliśmy dom na niepotrzebne? W takim razie oddajcie połowę!”
„Jaką połowę?!” syknęła.
„Pół miliona! Należysz nas pół miliona złotych!” krzyknęła Antonina. „Albo…”
„Albo co? Nic nie podpisywałam!” zaśmiała się Kasia.
„W takim razie zerwiem z wami kontakty!” zagroziła teściowa.
„Ojej!” prygneła dziewczyna i rozłączyła się.
Antonina zaczęła żądać od Michała pieniędzy pięć tysięcy miesięcznie.
„W ten sposób spędzisz na spłatę dziesięć lat! Albo się wprowadzacie, albo zwięk



