Czy można kumplowi odbić żonę?

Pracowałem w fabryce mebli, niewiele ponad pół roku, kiedy zostałem zaproszony na ślub kolegi z pracy. Nigdy bym się nie spodziewał, że ten dzień zmieni moje życie.

Tak naprawdę zakolegowaliśmy się z Tomkiem już od pierwszych dni, dobrze nam się razem rozmawiało. Nie znałem wcześniej jego przyszłej żony, a mimo to przyjąłem zaproszenie, bo bardzo chciałem wyjść na jakąś imprezę w nowym towarzystwie. Kolega zaprosił też kilku naszych wspólnych znajomych z pracy, więc zabrałem się na ślub razem z nimi. Chodziły plotki, że ślub został przyspieszony z powodu ciąży narzeczonej kolegi. Tego dnia, spóźniliśmy się na uroczystość i przyjechaliśmy od razu na wesele, akurat wtedy, gdy wszyscy goście siedzieli już przy stole.

Na weselu było ponad dwustu gości, sala weselna była bardzo ładnie udekorowana, a na stole pełno przepysznego jedzenia. Jednak nie to zwróciło moją największą uwagę. Kiedy zobaczyłem narzeczoną mojego kolegi, prawie straciłem zmysły, zauroczyłem się od pierwszego wejrzenia! Przez cały wieczór czułem, że moja głowa jest pełna różnych myśli, policzki ciepłe, a serce głośno biło, nie mogłem ani pić, ani jeść.

Aby uniknąć dalszych ekscytacji stwierdziłem, że wcześniej wrócę do domu. Nie mogłem sobie znaleźć miejsca i postanowiłem, że wyjdę na miasto i zobaczę jak tętni tutaj życie nocą. Nie mogłem przecież myśleć o nowej żonie kolegi, to było niedorzeczne.

Kiedy następnego wieczoru po skończonej pracy, wyszedłem z magazynu, zobaczyłem ją ponownie. Okazało się, że czekała na mnie, a ja stałem jak słup, bo nie mogłem w to uwierzyć. Jej nowy mąż był na wakacjach za granicą z kolegami, więc nie było go w pracy. Zastanawiałem się, jak można zostawić swoją nową żonę i pojechać z kumplami.

W milczeniu podeszła do mnie, wzięła mnie za rękę i zaprowadziła na ławke do parku. Nie odezwała się ani słowem i od razu zaczęła mnie całować, a ja nie miałem siły jej się oprzeć. Całowaliśmy się i nie mogliśmy przestać, dosłownie jak nastolatkowie. Potem przeszliśmy się na długi spacer, zaprosiłem ją do siebie i tam się to wszystko wydarzyło. Obiecała mi, że rozwiedzie się z obecnym mężem i wyjdzie za mnie za mąż, dokładnie tak się stało. Okazało się że nie była w żadnej ciąży, były to tylko plotki.

Kilka dni później, otworzyłem drzwi, a u progu mojego mieszkania stała z walizką z całym swoim dobytkiem. Powiedziała, że porozmawiała z mężem, wszystko wytłumaczyła, a potem się spakowała i wróciła do mnie. Dla mnie w tym momencie najwazniejsze było, że jest przy mnie.

Niedługo póżniej wzięliśmy skromny ślub, potem kupiliśmy własne mieszkanie i jesteśmy razem już od ponad pięciu lat. Ze zrozumiałych względów, od razu rzuciłem pracę, aż strach pomyśleć, ile złych słów wypowiedziano w moim kierunku! Były mąż mojej żony, pracował w firmie od lat, a ja byłem stosunkowo nowy w tym zawodzie, zrozumiałe, że wszyscy mu współczuli. Nie wiem, jak żyje teraz mój były kolega, bo nigdy z żoną nie rozmawialiśmy o ich związku. Wiem, że nie powinienem się tak zachować, ale tłumaczę się tym, że było to moje przeznaczenie.

Moja żona i ja zdecydowaliśmy, że zamierzamy rozpocząć nowe życie z czystym kontem. Zaczęliśmy od podróży, aby nacieszyć się sobą jak najwięcej. Jesteśmy teraz bardzo szczęśliwi. Po przeżyciu tego wszystkiego wiem na pewno, że powinienem walczyć o swoje szczęście!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedem + piętnaście =

Czy można kumplowi odbić żonę?