Jeśli chodzi o mojego brata Joachima, to jest bardzo towarzyski i charyzmatyczny, dlatego nic dziwnego, że dziewczyny do niego wzdychają. Kiedy jakaś dziewczyna chce się do niego zbliżyć, nie robi tego bezpośredniom tylko przeze mnie. Udaje, że jest zainteresowana znajomością ze mną, chce się zaprzyjaźnić, a gdy jakiś czas mija, to taka interesowna dziewucha zaczyna wypytywać o mojego brata i tylko ten temat jest dla niej jakkolwiek interesujący. Widocznie nie są mną szczególnie zainteresowane i nie chcą nawet mnie tak naprawdę poznać. Dla mnie – skromnej, wycofanej i cichej dziewczyny, która ma problemy w nawiązywaniu kontaktów z innymi ludźmi i ufaniu im to jest po prostu bardzo przykre i trudne.
Raz nawet zdarzyło się, że jedna z takich dziewczyn zaczęła się spotykać z Joachimem ale później, kiedy się pokłócili, ona natychmiast usunęła mnie z portalu społecznościowego i zablokowała wszędzie, gdzie się da. Dobrze, oni się pokłócili, ale co ja miałam z tym wspólnego? Nie rozumiem tego do teraz, bo nic jej nie zrobiłam. Inna dziewczyna, która wówczas udawała moją przyjaciółkę ciągle pytała, czy może odwiedzić mnie w domu. Ewidentnie chciała zobaczyć się z moim bratem. Wtedy zdałam sobie z tego sprawę i po prostu jej odmówiłam, bo znałyśmy się też dosyć krótko. Obraziła się, ale wcześnie obrzuciła mnie ogromem wyzwisk.
Takich sytuacji mogłabym przytoczyć mnóstwo. Czuję się jak karta przetargowa i nic niewarta osoba, skoro żadna z nich nie przyjaźniła się ze mną ze względu na to, jaka jestem, a tylko dlatego, bo chciały podstępem zbliżyć się do mojego brata. Boję się jednak, że kiedy od razu będę każdą koleżankę podejrzewać, zostanę zupełnie bez znajomych. Czy ludziom można jeszcze w ogóle ufać?



