Cześć, słuchasz? Chcę otworzyć ci oczy…

**Dziennik, 15 maja 2023**

„Halo, słuchasz? Chcę ci tylko otworzyć oczy…”

Jagoda siedziała przy kuchennym stole, zastanawiając się, co zrobić. „Nie mogę wybaczyć. Zdrady się nie wybacza. A z drugiej strony… Czy żyłam źle przez te wszystkie lata? Mieszkanie w centrum Warszawy, dostatnie życie. Nie mam prawa narzekać. A jednak…”

***

W szkole Jagoda była prymuską. Rodzice wychowali ją tak, by we wszystkim starać się być najlepszą.

A Łukasz? Ledwo zdawał z klasy do klasy, jedynie z matematyki miał piątki. Wygrał niejedną olimpiadę. Zawsze chodził nieuczesany, miał też irytujący nawyk – gdy się nad czymś głowił, wpychał palce we włosy. Trochę się garbił, a jego okulary w grubych oprawkach nadawały mu wygląd typowego kujona. Dziewczyny go nie interesowały, myślał tylko o wzorach i teoriach.

Pewnego dnia ktoś przypadkiem potrącił go na przerwie. Okulary spadły i się rozbiły. Na lekcji mrużył oczy, próbując odczytać coś z tablicy. Wtedy Jagoda zauważyła jego profil – jak u greckiego wodza: wyraźna linia szczęki, prosty nos, pełne usta i gęste rzęsy.

– Łukasz bez okularów to całkiem przystojniak – szepnęła jej do ucha koleżanka, Ola.

Jagoda spuściła wzrok, ale po chwili znowu na niego spojrzała. Po lekcjach podeszła i powiedziała, że bez okularów wygląda lepiej.

– A soczewki próbowałeś?

Następnego dnia przyszedł do szkoły już bez mrużenia. Jagoda domyśliła się, że rodzice kupili mu szkła kontaktowe.

– Lepiej tak? – zapytał ją na przerwie.

– O wiele – uśmiechnęła się.

Od tamtego dnia zaczęli się spotykać. On z zapałem opowiadał o twierdzeniach, a ona patrzyła na niego z zachwytem. Pomagała mu z polskim i historią.

Dzięki wygrywanym olimpiadom drzwi najlepszych uczelni stały przed Łukaszem otworem. Jagoda nagle zmieniła decyzję o studiowaniu filologii w rodzinnym mieście i wyjechała do Warszawy, by być przy nim.

Gdy zbliżał się koniec studiów, rodzice naciskali, by wróciła. Straciła nadzieję, że zostanie z Łukaszem. Ale tuż przed wyjazdem on niespodziewanie oświadczył się – niezgrabnie klęknął i podał jej pudełko z pierścionkiem, jak w starym filmie.

Łukasz rozpoczął doktorat, zaczął wykładać na uniwersytecie. Dostali pokój w akademiku dla kadry, z maleńką kuchnią i łazienką.

Jagoda była przeciętną studentką. Poza pracą w szkole nic jej nie czekało. Po półtora roku urodziła dziewczynkę i nie wróciła do nauczania. Łukasz obronił doktorat, dostał prestiżową nagrodę za jakieś skomplikowane dowody. Jagoda została w domu, wychowując córkę.

Jego artykuły publikowano w międzynarodowych czasopismach. Zapraszano go nawet na wykłady do Oxfordu. Habilitacja otworzyła przed nim nowe możliwości. Jagoda cieszyła się z jego sukcesów – w końcu i ona miała w tym udział. Wyprowadzili się z akademika do mieszkania w śródmieściu.

Znajomi uważali ich za wzorowe małżeństwo, stawiali za przykład dzieciom. Życie Jagody kręciło się wokół Łukasza i córki, Kingi, która wyrosła na piękną kobietę i wcześnie wyszła za mąż za obiecującego malarza.

Ale pewnego dnia wszystko się zawaliło. Jagoda akurat miała zacząć gotować obiad, gdy zadzwonił telefon. Podniosła słuchawkę.

– Czy to żona Łukasza Nowaka? Dzwonię, by cię ostrzec. Twój mąż cię zdradza. Nie odkładaj – poprosił głos, chociaż Jagoda i tak nie zamierzała. – Miał romans z moją córką. Ledwo ją wyciągnęliśmy z depresji, gdy ją rzucił. Teraz spotyka się z młodą wykładowczynią. Jeźdźcie razem na konferencje… Halo, słuchasz? Chcę ci tylko otworzyć oczy…

W słuchawce już dawno rozlegały się sygnały, ale Jagoda wciąż trzymała ją w dłoni. Nie była typem, który wierzy plotkom. Postanowiła sprawdzić sama. Poszła na uczelnię, odnalazła salę, w której Łukasz wykładał, i czekała.

W końcu drzwi się otworzyły, wysypał się tłum studentów. Łukasz przeszedł obok, nie widząc jej. Nigdy nie rozglądał się na boki. Gdy wszedł do gabinetu, Jagoda odczekała chwilę i otworzyła drzwi. Łukasz całował się z piękną młodą kobietą…

***

„I co mam teraz zrobić?” – powtarzała w myślach, wpatrując się w kwieciste tapety.

Drgnęła, gdy usłyszała obrót klucza w zamku.

„Nie zdążyłam przygotować obiadu” – pomyślała automatycznie, ale zaraz się uspokoiła. – Po co? Niech teraz gotuje ta inna.” Wyciągnęła z szafy walizkę i zaczęła pakować rzeczy.

– Wszystkie sukienki nosisz do pralni? – zapytał Łukasz, wchodząc do sypialni. W jego głosie nie było zdziwienia, tylko szyderstwo. Jagoda spojrzała mu prosto w oczy.

– To twoje rzeczy. Wynoś się stąd.

– Dlaczego? Gdzie? – Teraz dopiero się zdziwił.

– Jeszcze pytasz? Byłam dziś na uczelni, widziałam cię z nią… Ładna. Mogłeś mi sam powiedzieć, nie czekać, aż zrobią to inni.

– O czym mówisz? Jacy inni? – Łukasz zaczął się nerwowo poruszać.

– Znaleźli się życzliwi, opowiedzieli o twoich zdradach ze studentkami, młodymi wykładowczyniami. Przyznaj się, bądź mężczyzną.

– Nie rozumiem… – Spuścił wzrok.

Jagoda usiadła na łóżku, zakryła twarz dłońmi i rozpłakała się.

– Jagoda – Łukasz dotknął jej ramienia.

Wzdrygnęła się, strącając jego rękę.

– Poświęciłam ci życie, odciążyłam od wszystkiego, byś mógł pracować nad teoriami, byś wyglądał godnie. A ty… Byłeś pewny, że nigdzie nie pójdę. Nie mam nic. To wszystko twoje… – Wskazała ręką na pokój. – Kupione za twoje pieniądze. Potrafię tylko sprzątać, do niczego więcej się nie nadaję. Przestałeś mnie zauważać, jak mebel – mówiła przez łzy.

– Ja nie mam dokąd pójść, ty masz. Myślisz, że twoja kochanka pozwoli ci wynająć część naszego mieszkania? – Zamknęła walizkę i postawiła przed nim. – Koniec. Idź do niej.

– Tu się mylisz. Ja nigdzie nieJagoda zamknęła drzwi mieszkania za sobą, wzięła głęboki oddech i pomyślała, że wreszcie zaczyna żyć dla siebie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

12 − 10 =

Cześć, słuchasz? Chcę otworzyć ci oczy…