Nakrywaj do stołu
Agnieszko, widzimy się za trzy dni! I nie zapomnij upiec swojego słynnego mięsnego pasztetu. Jest taki pyszny… zaświergotała radośnie przez telefon teściowa, Barbara Nowak.
Agnieszka wcale nie była w nastroju do świętowania. Po zakończeniu rozmowy usiadła ciężko na krześle. Za kilka dni miała być Wielkanoc. Wszyscy krewni ze strony męża, Piotra, mieli spotkać się u nich w mieszkaniu.
Macie takie duże, przestronne mieszkanie, wszyscy się pomieszczą. My dawniej tłoczyliśmy się w naszych małych pokojach. A tutaj jest gdzie się rozgościć! To idealne miejsce na spotkania rodziny wyrokowała dwa lata wcześniej Barbara.
Z czasem Agnieszka zaczęła szczerze nie cierpieć tej swojej trzypokojowej, za którą jeszcze tyle lat będą spłacać kredyt hipoteczny. Tylko z powodu tej przestrzeni cała banda rodziny zjeżdżała się do nich, robiła zamieszanie i przeszkadzała w odpoczynku.
Do kuchni wszedł Piotr i pocałował żonę w głowę.
Wszystko ustalone z mamą? zapytał.
Tak, znowu świętujemy u nas. Piotrek może byś ty porozmawiał z mamą? popatrzyła błagalnie.
Piotr zmarszczył brwi.
Agnieszko, przecież już to omawialiśmy. Mama cię uwielbia, twoje gotowanie kocha! Jak mam powiedzieć, żeby nie przyjeżdżała? Tym bardziej, że jest już na emeryturze. Chyba nie każesz jej gotować dla wszystkich? Wychowała czworo dzieci, należy jej się odpoczynek.
Agnieszka znowu dała się przekonać. Choć w myślach ciągle zadawała sobie pytanie: A kto pomyśli o mnie? Czemu to ja mam święta zamieniać w obsługę tłumu?
Ale narzekać nie było sensu. Kłótni z mężem i rodziną chciała uniknąć. Następnego dnia ruszyła więc na zakupy. Dzień przed Wielkanocą spędziła cały czas przy gotowaniu. Do późnej nocy smażyła, piekła, mieszała. Mieli przyjechać wszyscy bracia Piotra z rodzinami ponad dziesięć osób!
Dlaczego znowu wszystko spada na mnie? Czy nikt nie mógłby przyjść z pomocą? Nie mówię już nawet o twojej mamie, ale może żony braci? Czy wszystkie są na zasłużonym odpoczynku? wyrzuciła Piotrowi, mieszając ciasto na pasztet.
Piotr spojrzał na nią zdziwiony.
Wiesz, że ani moi bracia, ani ja nie umiemy za bardzo gotować. A szwagierki Jedna ma malutkie dzieci, druga ciągle pracuje. To nie takie proste, Agnieszko.
A ja? Pracuję z domu ale wcale nie jestem mniej zmęczona!
Nie denerwuj się Piotr objął ją w pasie. Będzie dobrze. Wszyscy się zjadą, będziemy świętować. Będą zachwyceni twoją kuchnią, a ty się uśmiechniesz.
I znowu ustąpiła. W nocy, padając z nóg, nie mogła zasnąć. Choć ciało było wyczerpane, głowa ciągle pracowała.
Po co mi ich pochwały? Sama bym chciała, choć raz, przysiąść do gotowego stołu, nie tracąc czasu i sił
Rankiem, właśnie gdy zasnęła głębszym snem, zadzwonił telefon. Teściowa postanowiła pierwsza złożyć życzenia synowi i synowej. Zaraz potem oznajmiła:
Za godzinę jesteśmy wszyscy u was! Wszystkim dzieciom już wczoraj dałam znać, więc zaczynaj nakrywać do stołu! głos Barbary był pogodny i energiczny.
Agnieszka nie miała siły się podnieść z łóżka, a w głowie już wyobrażała sobie dziesiątki razy bieganie do kuchni, przynoszenie talerzy, potem sprzątanie.
Nie chcę wymamrotała w poduszkę.
Czemu jeszcze leżysz? Mama za chwilę będzie, goście jadą w drzwiach sypialni stanął Piotr z niezadowolonym wyrazem twarzy.
Już idę, mruknęła Agnieszka i opadła w łazienkę. „Dasz radę, jesteś silna” szeptała do siebie.
Zdążyła ze wszystkim na czas.
* * *
Przy stole panował gwar. Rodziny wymieniały się opowieściami i planami na przyszłość. Barbara siedziała tuż obok synowej i nie przestawała jej chwalić:
Nasza Agnieszka to mistrzyni kuchni! Takiego stołu ja nigdy bym nie podała, kochana jesteś śmiała się szeroko, ściskając jej dłoń i patrząc z uznaniem.
Agnieszka przyjmowała pochwały z wymuszonym uśmiechem, ale co chwilę wychodziła do kuchni lub na balkon, by uciec od wrzawy i pytań o dzieci. Razem z Piotrem planowali odłożyć temat rodziny na spokojniejszy czas, jednak nikogo z krewnych to nie obchodziło.
Agnieszko! Czas na deser! Gdzieś się schowałaś? dobiegł donośny głos Barbary.
Drzwi na balkon otworzyły się i teściowa weszła do środka.
Palisz?! zdziwiła się szczerze.
Co?! Nie! Agnieszka nerwowo zareagowała. Chciałam tylko pooddychać. Duszno w mieszkaniu.
No tak, dzieci w środku, ciężko przewietrzyć. Już myślałam, że coś kombinujesz Uważaj, bo jeszcze powinnaś mi wnuki urodzić, a nie papierosy palić! zażartowała teściowa, kiwając palcem.
Agnieszka skrzywiła się z wymuszonym uśmiechem. Barbara niczego nie zauważyła.
Chodź, trzeba posprzątać ze stołu i podać deser.
Już idę…
W salonie Barbara od razu usiadła na swoje miejsce. Agnieszka została sama. Zebrała brudne talerze, wyniosła je do kuchni, ustawiła na stole nowe naczynia i podała wszystkim deser. Wszystko sama.
Twój sernik najlepszy na świecie! pochwaliła znowu Barbara.
Agnieszka szybko uciekła do kuchni. Zajęła się zmywaniem, żeby nie myśleć o niczym innym. W takich chwilach żałowała, że jeszcze nie kupiła zmywarki zakup wciąż odkładany na później.
Po dwóch godzinach goście zaczęli się zbierać.
Piotrku, zawieziesz mnie do domu? zapytała teściowa.
Jasne, mamo, tylko wezmę klucze.
Gdy Agnieszka została sama, opadła zmęczona na kanapę. Mieszkanie pogrążone było w chaosie ślady kilkunastu osób i dzieci w każdej części.
Trzeba zebrać się w sobie i to posprzątać mruknęła. Jak tego nie zrobię, jutro będzie jeszcze gorzej. Oj
Z westchnieniem wstała z kanapy. Pozbierała talerze, obrus i ręczniki dała do prania, umyła naczynia, resztę jedzenia zamknęła w pojemnikach. Odkurzyła i umyła podłogi.
Należy mi się coś przyjemnego pomyślała.
Nalała sobie gorącej kąpieli, wrzuciła ulubioną sól do wanny i puściła muzykę. Woda rozluźniała mięśnie, a ona po raz pierwszy od paru godzin sprawdziła telefon. Czekała tam wiadomość od Piotra:
Mama namówiła, żebym został. Wrócę jutro.
No pewnie Jak zwykle syknęła w myślach.
Piotr dobrze wiedział, że Agnieszka właśnie dziś będzie sprzątać po wszystkich. Ale wolał zostać u mamy, zamiast jej pomóc.
Tak jak oni mnie traktują, tak i ja ich będę traktować postanowiła w duchu.
* * *
Minął miesiąc, zbliżały się imieniny młodszego brata Piotra. Telefon od Barbary nie kazał na siebie długo czekać.
Agnieszko, przygotuj stół! W piątek przyjeżdżamy świętować.
Jasne, stół jest, ale gotować będziecie musieli sami. W pracy dużo się dzieje, muszę iść do biura i nie wiem, czy zdążę wrócić na imprezę westchnęła smutno Agnieszka. Naprawdę nie wiem, czy w ogóle będę.
Jak to?…
No cóż, praca, co zrobić.
Ach, trudno, coś wymyślimy westchnęła teściowa.
Do usłyszenia zakończyła rozmowę Agnieszka z uśmiechem.
Tego wieczoru spotkała się z przyjaciółką. Następnego dnia to Piotr musiał posprzątać po imprezie w końcu to jego brat miał urodziny, nie ona.
Na jubileusz Barbary wzięła urlop i pojechała do swoich rodziców w Toruniu. Prezent wręczyła wcześniej, informując teściową o swoich planach.
Ach, ale gdzie będziemy świętować?
Piotr chętnie was wpuści, ale mnie nie będzie w domu.
A kto ugotuje?
Możecie coś zamówić lub twoje synowe coś przygotują. Na pewno dacie sobie radę!
Następnych spotkań rodzinnych Agnieszka nie organizowała. Stół ograniczał się do kilku wędlin i kupnego tortu. Każdemu powtarzała:
Kompletnie nie mam czasu na gotowanie. Zawalam w pracy. Jeśli chcecie, zamówcie coś.
Ale nikomu nie chciało się wyciągać portfela. W Nowy Rok wszyscy zrozumieli, że już nie mogą żyć na jej koszt i chęć do wspólnego świętowania jakoś osłabła.
Ten Nowy Rok Agnieszka i Piotr przywitali sami. I było jej z tym dobrze. Jej plan się udał. Wznosząc kieliszek szampana, pomyślała, że w końcu zadbała o siebie.
Bo czasem, by znaleźć równowagę, trzeba nauczyć się jasno wyznaczać granice i odważnie zawalczyć o swoje szczęście.



