Czas na naprawienie błędu

Weronika nie chciała opowiadać mamie o tym, co wydarzyło się nad jeziorem. Wracając do domu, próbowała przemknąć niezauważona do swojego pokoju, lecz matka usłyszała szelest w przedpokoju i wyszła z kuchni.

„Co się stało? Wyglądasz, jakbyś widziała ducha” – Mama przycisnęła dłonie do piersi, zaniepokojonym wzrokiem śledząc córkę.

„Wszystko w porządku. Po prostu za długo pływałam” – Weronika wyminęła matkę i zamknęła się w swoim pokoju.

Następnego dnia przyszedł Jakub, by dowiedzieć się, jak się czuje.

„A dlaczego miałaby czuć się źle?” – zdziwiła się mama.

„No jak to? Prawie utonęła wczoraj w jeziorze” – odparł niczego nieświadomy Jakub.

„Nie wygłupiaj się, po prostu napiłam się wody” – Weronika znacząco spojrzała na Jakuba.

„Ja… przyszedłem zaprosić cię do kina” – Jakub zrozumiał swój błąd i natychmiast postanowił go naprawić.

„Weronika, oczywiście, idź. Po co siedzieć w domu? Pogoda piękna” – powiedziała mama, uśmiechając się do Jakuba z odrobiną służalczości.

Rzecz w tym, że Jakub był synem znanego i dość zamożnego człowieka. Jego zainteresowanie obudziło w matce nadzieję na dostatnią przyszłość córki.

Od tamtego dnia Jakub często wpadał do Weroniki i gdzieś ją zabierał: na kąpiel, przejażdżkę motorowerem, do kawiarni… Nie żeby była w nim szaleńczo zakochana, lecz pochlebiało jej, że spośród wszystkich dziewczyn wybrał właśnie ją. Każda uznałaby za szczęście pójść z nim na tańce czy do kina.

Wieczorem mama zbeształa Weronikę, że taki chłopak się nią interesuje, a ona kręci nosem, jakby nie była zadowolona.

„Z dobrego domu. Niedoli nie będziesz znać. A jak na ciebie patrzy? Solidny, w trudnej chwili nie zostawił. Mogę mu powierzyć to, co mam najcenniejszego – jedyną córkę. I jeśli cię poprosi o rękę, nie bądź niewdzięczną głupią gęsią” – zakończyła mama swoją przemowę.

„Ale ja go nie kocham, mamo” – spróbowała zaprotestować Weronika.

„Ani przez chwilę nie uwierzę, że taki przystojniak ci się nie podoba. Ja wyszłam za mąż z wielkiej, namiętnej miłości, i gdzie ona jest teraz?”

Gdy Jakub oświadczył się Weronice, ta się zgodziła. Namowy matki zrobiły swoje. W przedślubnym zamieszaniu czasem wydawało się jej, że gra w jakiejś sztuce, że to wszystko nieprawdziwe i wkrótce się skończy. A matka była w siódmym niebie.

Weronika od razu zrozumiała, że ani teściowa, ani starsza siostra Jakuba jej nie polubiły. Dziwiła się, jak w ogóle pozwolili mu się z nią ożenić. Pewnie dla matki Jakub był oczkiem w głowie, ukochanym synkiem, więc nie stawiała oporu, by go nie stracić.

Mieszkali nie w ogromnym rodzinnym domu, lecz w mieszkaniu odziedziczonym przez Jakuba po dziadku, czemu Weronika była niezmiernie rada. Teściowej się trochę bała.

I wszystko byłoby dobrze, tylko lata mijały, a Weronika nie mogła zajść w ciążę. Teściowa obwiniała ją o wszystko, kierowała do najlepszych lekarzy, a ci postawili diagnozę, która nie napawała optymizmem. Weronika bardzo to przeżywała i czuła się winna.

Jakub otwarcie nie wyrzucał tego Weronice, ale widziała, że on też cierpi. Zaczął się od niej oddalać, spędzając coraz więcej czasu w firmie ojca, którą ten zostawił jemu i siostrze. Rodzic zmarł trzy lata temu na zawał. Do matki też chodził bez Weroniki, co jej pasowało. Mogła się tylko domyślać, co teściowa o niej mówi.

Weronika podejrzewała, że Jakub ma inne kobiety, ale nie złapany – nie złodziej. A Jakub zawsze był ostrożny. Dbał o reputację rodziny przed plotkami.

Weronika próbowała wrócić do matki. Lecz ta nazwała jej podejrzenia wymysłami. Przecież na pewno nic nie wie, tylko się domyśla. Jakub to przystojny mężczyzna, podoba się kobietom. Niewinny flirt – to jeszcze nie zdrada. Jak tylko będą mieli dziecko, wszystko się ułoży. I mama odesłała Weronikę do męża.

Tak minęło im pięć lat, udając wzorowe i szczęśliwe małżeństwo.

Gdy cierpliwość Weroniki się skończyła i była gotowa poważnie porozmawiać z Jakubem o rozwodzie, zmarła jego matka. Okazało się, że od dawna ciężko chorowała, ale nikt nie uznał za stosowne poinformować o tym Weroniki.

Jakub całymi dniami zajmował się przygotowaniami do pogrzebu, wracając do domu tylko spać.

***

Weronika obudziła się, lecz jeszcze przez chwilę leżała w łóżku, nasłuchując odgłosów wody lejącej się z łazienki. Niepostrzeżenie znów się zdrzemnęła.

„Czemu jeszcze nie wstałaś?” – Jakub wszedł do sypialni, roznosząc wokół siebie zapach żelu pod prysznic i pianki do golenia.

„Może nie pójdę? Twoja matka nigdy mnie nie lubiła. Uważała, że nie jestem ciebie warta. Myślę, że miała rację” – powiedziała Weronika, otwierając oczy i patrząc na męża.

„W czym?” – Jakub zrzucił szlafrok na łóżko, otworzył szafę i zaczął wybierać ubranie.

Weronika przywykła już do jego atletycznej sylwetki, a jego czary dawno na nią nie działały.

„Że nie jestem z twojego świata. Jakub, wszystko rozumiem, ale mojej nieobecności nikt nawet nie zauważy” – Weronika usiadła na łóżku.

„Na pogrzeb przyjedzie cała rodzina. A ty, nawiasem mówiąc, jesteś jej częścią. Nie chcę nic słyszeć. Wstawaj i ubieraj się, bo się spóźnimy” – Jakub zaczął się ubierać, nie patrząc na Weronikę.

„Nigdy nie stanę się częścią twojej rodziny. I sam o tym wiesz. Czy na cmentarz można się spóźnić?” – westchnęła Weronika, ale wstała.

Gdy wyszła z łazienki, w nos uderzył ją zapach świeżo zaparzonej kawy.

„Pij i szybko się zbieraj” – Jakub przysunął do niej dymiącą filiżankę i wymownie spojrzał na drogi zegarek na nadgarstku.

W samochodzie Jakub słuchał wyłącznie muzyki klasycznej, która teraz idealnie pasowała do pogrzebowego nastroju Weroniki. Nie miała ochoty na rozmowę. Oparła się o fotel, odwróciła do okna, udWeronika wzięła głęboki oddech, spojrzała w lusterko i postanowiła, że to ostatni raz, gdy pozwala, by ktoś inny decydował o jej życiu.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

7 + 8 =

Czas na naprawienie błędu