Czas naprawić błąd
Karolina nie chciała opowiadać mamie o tym, co zdarzyło się nad jeziorem. Wracając do domu, próbowała się przemknąć do swojego pokoju, lecz matka usłyszała szelest w przedpokoju i wyszła z kuchni.
— Co się stało? Wyglądasz, jakbyś widziała ducha. — Mama przycisnęła dłonie do piersi, wpatrując się w córkę z niepokojem.
— Wszystko w porządku. Tylko się przechłodziłam. — Karolina minęła matkę i zamknęła się w swoim pokoju.
Następnego dnia przyszedł Kamil, by dowiedzieć się, jak się czuje Karolina.
— A dlaczego miałaby się źle czuć? — zaskoczyła się mama.
— No jak to? Prawie utonęła wczoraj w jeziorze — odparł niczego nieświadomy Kamil.
— Nie wygłupiaj się, tylko nałykałam się wody. — Karolina znacząco spojrzała na Kamila.
— Ja… przyszedłem zaprosić cię do kina. — Kamil zrozumiał swój błąd i szybko postanowił go naprawić.
— Karolina, oczywiście, idź. Po co masz siedzieć w domu? Pogoda świetna — powiedziała mama, uśmiechając się do Kamila z lekką przesadną uprzejmością.
To dlatego, że Kamil był synem znanego i zamożnego człowieka. Jego zainteresowanie wlało w mamę nadzieję na dostatnią przyszłość córki.
Od tamtego dnia Kamil często wpadał do Karoliny i gdzieś ją zabierał: na kąpiel, na motocykl, do kawiarni… Nie żeby była w nim szaleńczo zakochana, ale pochlebiało jej, że spośród wszystkich dziewczyn wybrał właśnie ją. Każda uznałaby za szczęście pójść z nim na tańce czy do kina.
Wieczorem mama zbeształa Karolinę, że taką partię ma na karku, a ona kręci nosem, jakby nie była zadowolona.
— Z bogatej rodziny. Niedoli nie poznasz. A jak na ciebie patrzy? Pewny, nie porzuci w trudnej chwili. Mogę mu powierzyć to, co mam najcenniejszego – jedyną córkę. A jeśli złoży ci propozycję, nie bądź niewdzięczną głupią gęsią — zakończyła mama swój wywód.
— Ale ja go nie kocham, mamo — spróbowała zaprotestować Karolina.
— Ani sekundy nie uwierzę, że taki przystojny chłopak ci się nie podoba. Ja wyszłam za mąż z wielkiej, namiętnej miłości, i gdzie ona teraz jest?
Gdy Kamil oświadczył się Karolinie, ta zgodziła się. Namowy matki nie poszły na marne. W przedślubnym zamieszaniu Karolinie czasem wydawało się, że gra w przedstawieniu, że to wszystko nieprawdziwe i zaraz się skończy. A mama była w siódmym niebie.
Karolina od razu zrozumiała, że ani matce Kamila, ani jego starszej siostrze nie jest miła. Dziwiła się, jak w ogóle pozwolili mu się z nią ożenić. Pewnie Kamil był dla matki oczkiem w głowie, ukochanym najmłodszym synkiem, więc nie stawiała oporu, by go nie stracić.
Mieszkali nie w ogromnym rodzinnym domu, lecz w mieszkaniu odziedziczonym po dziadku Kamila, czemu Karolina była niezmiernie rada. Teściowej się bała.
I wszystko byłoby dobrze, tylko lata mijały, a Karolina nie mogła zajść w ciążę. Teściowa obwiniała ją o wszystko, wskazywała najlepszych lekarzy, którzy postawili Karolinie smutną diagnozę. Przeżywała to mocno, czując się winna.
Kamil otwarcie nie wyrzucał jej tego, ale widziała, że on również cierpi. Zaczął się oddalać, spędzając coraz więcej czasu w firmie ojca, którą ten zostawił jemu i siostrze. Rodzic zmarł trzy lata wcześniej na zawał. Do matki też chodził bez Karoliny, co jej odpowiadało. Mogła tylko domyślać się, co teściowa o niej mówi.
Domyślała się też, że Kamil ma kobiety na boku, ale nie złapany — nie złodziej. A Kamil zawsze był ostrożny. Wizerunek rodziny był dla niego ważny.
Karolina próbowała wrócić do mamy. Ale ta nazwała podejrzenia córki fanaberią. Pewnie nic nie wiedziała, tylko się domyślała. Kamil przystojny, kobiety za nim chodzą. Niewinny flirt — to jeszcze nie zdrada. Gdy tylko będą dziecko, wszystko się ułoży. I mama odesłała Karolinę do męża.
Tak Karolina z Kamilem przeżyli pięć lat, udając, że mają wzorowe, szczęśliwe małżeństwo.
Gdy cierpliwość Karoliny się skończyła i była gotowa poważnie porozmawiać z KamilGdy Karolina wyjechała z Dymitrem, poczuła, jakby w końcu odetchnęła pełną piersią, i choć nie wiedziała, co przyniesie jutro, była pewna jednego — już nigdy nie pozwoli, by ktokolwiek zdecydował za nią, jak ma żyć.



