Córka z zięciem zostawili mi wnuki na całe wakacje. A ja na emeryturze mam je karmić i zabawiać!

Córka z zięciem zostawili mi wnuki na całe wakacje. A ja na swojej emeryturze muszę je karmić i bawić.

Dzisiejsze dzieci i wnuki to prawdziwi egoiści ciągle domagają się uwagi, troski, czasu, a w zamian dają tylko obojętność i pretensje. Co to za konsumpcyjne podejście do starszych? Jakbyśmy my, starzy, nie mieli własnego życia i pragnień tylko siedź i pilnuj wnuków jak służąca. Ale gdy ja potrzebuję pomocy, nagle wszyscy są zajęci, jakbym była obca.

Moja córka, Kasia, ma dwóch synów starszy ma 12 lat, młodszy 4. Mieszkam w małej wsi pod Białymstokiem, a wszystko, co mam, to skromna emerytura i cisza, której tak bardzo potrzebuję. Nie wiem, jak Kasia z mężem ich wychowują i co się dzieje w szkole, ale chłopcy to prawdziwe lenie. Po sobie nic nie sprzątają, nawet łóżek nie ścielą wszędzie bałagan jak po huraganie. Jedzą też byle co moje jedzenie odpychają, domagając się fast foodów. Prawdziwa udręka!

Gdy wnuki były małe, pomagałam córce, jak mogłam zajmowałam się nimi, nosiłam na rękach, biegałam po sklepach. Ale od pięciu lat jestem na emeryturze i staram się już nie być wieczną nianią. W tym roku, przed jesiennymi feriami, odetchnęłam z ulgą w kalendarzu nie było żadnych długich weekendów. Myślałam, że Kasia z mężem nigdzie nie pojadą, a ja wreszcie odpocznę. Jakże się myliłam!

W niedzielę, tuż przed końcem października, zadzwonił dzwonek do drzwi. Otwieram, a tam stoi Kasia z synami. Od progu, nawet bez powitania, wyrzuciła:

Mamo, cześć! Bierz wnuki, ferie się zaczęły!

Zamarłam.

Kasia, dlaczego mnie nie uprzedziłaś? Co to za niespodzianka?

Gdybym powiedziała wcześniej, wymyśliłabyś tysiąc wymówek, żeby ich nie brać! odcięła, ściągając kurtki z chłopców. Jedziemy z Wojtkiem do sanatorium na tydzień, już nie mam siły, jestem wykończona!

Czekaj, a praca? Przecież w tym roku nie ma dodatkowych dni wolnych! próbowałam ogarnąć, czując, jak narasta we mnie panika.

Mamy urlop, Wojtek wziął trzy dni na żądanie. Mamo, nie ma czasu, spóźnimy się! rzuciła, cmoknęła mnie w policzek i wybiegła, zostawiając mnie z dwoma walizkami i dziećmi.

Nie minęło pięć minut, a dom zamienił się w chaos. Telewizor ryczał na cały regulator, kurtki i buty walały się po korytarzu, a chłopcy biegali jak szaleni. Próbowałam zaprowadzić porządek, ale ignorowali mnie, jakbym była powietrzem. Mojej zupy nie chcieli jeść, skrzywili się i oznajmili, że mama obiecała im pizzę. Wtedy straciłam cierpliwość.

Chwyciłam telefon i zadzwoniłam do Kasi:

Córko, twoje dzieci domagają się pizzy! Nie zamierzam im tego kupować!

Już zamówiłam wam dostawę odparła, wyraźnie zirytowana. Mamo, oni twojej zupy nie tkną, zawsze przez to awantury. Zabierz ich gdzieś, niech się wyszaleją! Sam

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

19 + cztery =

Córka z zięciem zostawili mi wnuki na całe wakacje. A ja na emeryturze mam je karmić i zabawiać!