Córka powraca

*Córka wraca*

Wyjeżdżam, tato. Głos Asi drżał, ale w jej oczach paliło się uparte postanowienie. Stała w drzwiach ich ciasnej kuchni, ściskając telefon jak koło ratunkowe. Na jej jeansowej kurtce błyszczała przypinka z napisem *Marzenia*. Do cioci Basi. Do Warszawy. Tam przynajmniej coś się dzieje.

Andrzej zastygł, trzymając w dłoniach kubek z ostudzoną herbatą. Jego córka, jego Asia, patrzyła na niego tak, jakby był obcym. Za oknem huczał wieczorny Kraków klaksony samochodów, śmiech dzieci z podwórka ale w jego piersi panowała cisza, jak przed burzą.

Wyjeżdżasz? powtórzył, starając się, by głos nie zdradzał emocji. Jego palce ścisnęły kubek tak mocno, że kostki pobielały. I myślisz, że tam będzie lepiej? Beze mnie?

A co tu jest? Asia prychnęła, odgarniając ciemne włosy z twarzy. Ty sam utknąłeś w przeszłości. Z mamą. Z tym swoim autobusem. Ja już tak nie mogę, tato. Mam piętnaście lat, a czuję się jak w klatce!

Odwróciła się na pięcie i wyszła, trzasnąwszy drzwiami. Dźwięk rozszedł się echem po mieszkaniu. Andrzej postawił kubek na stole, czując, jak serce ściska się w piersi. Wiedział, że Asia ma rację kurczowo trzymał się przeszłości jak tonący deski ratunkowej. Ale puścić ją? To przerastało jego siły.

***

Poranek w ich bloku na obrzeżach miasta pachniał kawą, lekko przypalonymi tostami i smarem, który Andrzej przynosił na ubraniu. Obudził się o szóstej, jak zawsze, by zdążyć na pierwszą zmianę. Jego stary autobus, wyblakły na niebiesko, czekał na parkingu zajezdni. Praca kierowcy była rutyną, ale pewną jak bicie serca. To ona trzymała go na powierzchni po śmierci Ewy, jego żony, pięć lat temu.

Aśka, wstawaj, spóźnisz się do szkoły! krzyknął, stojąc przy kuchence i przewracając jajecznicę. Patelnia syczała, a z radia cicho sączyła się jakaś popowa piosenka. W odpowiedzi cisza. Asia ostatnio prawie z nim nie rozmawiała, chowała się za słuchawkami albo ekranem telefonu.

Tato, dam sobie radę mruknęła, w końcu pojawiając się w kuchni. Jej szkolna mundurka była lekko pomięta, czarne adidasy rozwiązały się, a plecak zwisał na jednym ramieniu. Znowu całą noc grzebałeś w garażu?

Trzeba było sprawdzić silnik Andrzej wzruszył ramionami, podając jej talerz z jajecznicą i kanapką. Jedz, bo do obiadu nie dotrwasz.

Nie jestem głodna Asia przewróciła oczami, ale kanapkę wzięła i odgryzła kawałek. Była tak podobna do Ewy te same ciemne oczy, ten sam uparty podbródek, ta sama mina, gdy się wściekała. Czasem Andrzej patrzył na córkę i widział żonę, śmiejącą się w ich starej kawalerce, gdy dopiero zaczynali razem życie. Ale Ewa odeszła rak zabrał ją szybko, zostawiając go z dziesięciolatką i pustką, której nigdy nie zdołał wypełnić.

Tato, dziś wrócę późno rzuciła Asia, kierując się już do drzwi. Mamy projekt w szkole, potem z Kasią wyjdziemy.

Dobrze, tylko zadzwoń powiedział, wycierając ręce w ścierkę. I nie włócz się do nocy, Aśka. Martwię się.

No wiem prychnęła i wyszła, zostawiając za sobą zapach owocowego szamponu.

Andrzej westchnął, dopił kawę i poszedł do zajezdni. Jego autobus, przezwany przez kolegów Dziadkiem, był dla niego czymś więcej niż maszyną. To był jego świat zapach benzyny, skrzypienie skórzanych siedzeń, znajome twarze pasażerów, którzy witali się z nim codziennie rano. Ale Asia nienawidziła tego autobusu. Tato, on jest taki jak ty stary i nudny powiedziała kiedyś, a to zabolało bardziej, niż się spodziewał.

***

Andrzej nie od razu zrozumiał, jak to się zaczęło. Miał dwadzieścia lat, gdy pierwszy raz zobaczył Ewę stała na przystanku, w lekkiej, niebieskiej sukience, z rozwichrzonym warkoczem, właśnie kłócąc się z kontrolerem, który nie przyjął jej drobnych. Andrzej, wtedy jeszcze praktykant, otworzył drzwi autobusu i uśmiechnął się.

Wejdź bez biletu mrugnął, poprawiając czapkę. Tylko nie krzycz na cały osiedle.

Ja nie krzyczę prychnęła Ewa, ale odpowiedziała uśmiechem, a jej policzki zaróżowiły się. Zawsze jesteś taki miły?

Tylko dla ładnych zażartował, a ona roześmiała się, odchylając głowę do tyłu.

Tak zaczęła się ich historia. Ewa była nauczycielką muzyki w szkole, grała na gitarze i śpiewała stare piosenki od zespołu *Dżem* po Krawczyka. Marzyła o podróżach, o morzu, o domu z ogrodem, gdzie Asia będzie biegać boso. Andrzej obiecywał jej to wszystko, ale życie potoczyło się inaczej. Asia urodziła się, gdy mieli lekko po trzydziestce, a Ewa promieniała szczęściem, nucąc kołysanki. Potem przyszli lekarze, diagnoza, szpitale. Andrzej trzymał jej dłoń do końca, ale to było za mało.

Dbaj o Asi Asia, to była nasza ostatnia podróż Dziadkiem, ale pierwsza, która naprawdę nas połączyła. uśmiechnął się, patrząc, jak córka śmieje się, próbując naprawić radio w starym fordzie, który właśnie kupili razem.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × jeden =

Córka powraca