Mój brat jest alkoholikiem, ale to przez swoją córkę doprowadził się do takiego stanu i zaczął pić. Dziewczyna wyjechała do innego kraju i nawet wcześniej nie powiedziała nic o tym ojcu. Brat do niej dzwonił, martwił się, chciał wiedzieć gdzie tak nagle zniknęła, a ona nie odpowiadała. Wtedy przez te wszystkie troski zaczął pić, chociaż naprawdę ze sobą walczył i próbował się trzymać. Nie pił już prawie 2 miesiące zanim do tego wszystkiego doszło. Owszem, kiedyś też miał problem z alkoholem, ale próbował z tym walczyć.
Jego córka zabrała klucze do mieszkania, w którym oboje mieszkali. Wtedy zadzwoniłam do niej i po którejś próbie dodzwonienia się w końcu odebrała. Powiedziała, żeby ojciec zamieszkał ze mną, bo ona wróci, ale może za rok, a może i później, a skoro ojciec znowu pije, to nie zamierza wysyłać kluczy, bo jeszcze ojciec zniszczy i zaniedba mieszkanie. Poza tym może ja będę na niego lepiej działać i w końcu – jak to ona powiedziała – „ogarnie się”. No dobrze, tylko ja mam własną rodzinę, którą powinnam się zajmować, po co mi alkoholik w domu, nawet jeśli to mój brat? Obiecała wysyłać mi pieniądze, ale od dwóch miesięcy nie ma z nią kontaktu.
Wcześniej powiedziała, że jest już zmęczona chorobą ojca i nie zamierza mu dalej pomagać, dla niej mógł się nawet zapić. Mówiła, że i tak mu dużo pomagała mimo, że on w dzieciństwie obrażał ją i czasami nawet podniósł na nią po pijaku rękę. No dobrze, ale wychowywał ją, gdy matka porzuciła ją i ojca, więc powinna się za to jakoś ojcu odwdzięczyć, tym bardziej, że on teraz potrzebuje pomocy. No ja rozumiem, że ma do niego mały żal, bo faktycznie pił i nie zamierzam temu zaprzeczać, ale też pracował, opiekował się córką, dał jej wykształcenie i w miarę godne warunki do życia.
Ja też im pomagałam jak mogłam, ale z jej strony nigdy nie było za to wdzięczności. Najwyraźniej wdała się w matkę. Chcę bratu pomóc złożyć wniosek o alimenty – niech chociaż tak córka mu pomaga.



