Córka męża z poprzedniego związku

Święta dobiegały końca. Po dniach pełnych sałatek, ciast i przekąsek, śniadanie musiało być proste Jagoda postawiła na stole miski z owsianką. Czas wrócić do normalności.

Siedzieli we trójkę w kuchni, gdy z sypialni dobiegła melodyjka dzwonka telefonu męża. Tomasz wyszedł, by odebrać. Jagoda mimowolnie nasłuchiwała, próbując z jego odpowiedzi odgadnąć, kto dzwoni i o co chodzi.

Gdy wrócił, nie wyglądał na zdenerwowanego raczej zatroskanego.

Hmm zaczął niepewnie. Mama dzwoniła. Ma problemy z ciśnieniem, prosiła, żebym przyjechał.

Jedź, oczywiście. Jagoda skinęła głową.

Gdy mąż wyszedł się ubierać, przypomniała sobie jego słowa przez telefon: *Teraz? Może nie warto? No dobrze, dobrze.* Kiedy teściowa wymagała jego obecności, zazwyczaj Tomasz biegł do niej bez słowa. *Znowu się nakręcam*, powstrzymała się.

Będę szybko! krzyknął z przedpokoju, a drzwi zatrzasnęły się za nim.

Jedz, Kacper. Jagoda spojrzała na syna, który beztrosko rozmazywał łyżką owsiankę po talerzu.

Pójdziemy na górkę? Obiecałaś. Chłopiec nabrał odrobinę kaszy i długo wpatrywał się w łyżkę, zanim włożył ją do ust.

Jak tata wróci, idziemy. Dobrze? Uśmiechnęła się, gładząc go po głowie. Ale najpierw talerz musi być pusty.

Dobrze Odpowiedział bez entuzjazmu, sięgając po kolejny kęs.

Jeśli za pięć minut nie skończysz, zostajemy w domu powiedziała stanowczo i podeszła do zlewu, by pozmywać naczynia.

Prasowała ubrania, gdy Kacper bawił się samochodzikami na podłodze. Nagle rozległ się dźwięk otwieranego zamka.

*W końcu.* Jagoda odłożyła żelazko i wsłuchała się w szelest kurtek w przedpokoju. *Dlaczego tak długo?* Wstała, by wyjść mężowi naprzeciw.

W drzwiach stanęła przed nią dziesięcioletnia dziewczynka, patrząc na Jagodę z ciekawością. Za nią stał Tomasz wyraz twarzy miał winny, a dłonie spoczywały na ramionach dziecka.

To moja córka, Ola powiedział, spuszczając wzrok. Mama poprosiła, żebym wziął ją do rana.

Rozumiem. A jej matka? Z kolejnym kochankiem poleciała na Wyspy Kanaryjskie? Jagoda nie potrafiła powstrzymać goryczy w głosie.

Tomasz wzruszył ramionami, zanim zdążył odpowiedzieć, Jagoda wróciła do prasowania.

Wejdź. Usłyszała jego głos i kątem oka zauważyła, jak Ola podeszła do Kacpra.

Została nam owsianka? spytał Tomasz.

Nie chcę owsianki natychmiast zaprotestowała Ola. Chcę makaron z parówką.

Tomasz spojrzał najpierw na córkę, potem na żonę. Jagoda wzruszyła ramionami i machnęła ręką w stronę kuchni. *Niech sam sobie radzi.*

Po chwili mąż zawołał ją z kuchni.

Mamy makaron? Nie mogę znaleźć.

Jest. Resztki. Jak skończę prasować, pójdę do sklepu. Spojrzała na niego z wyrzutem.

Nie patrz tak. Sam nie wiedziałem, że

Naprawdę? A twoja matka, kiedy dzwoniła, nie powiedziała, po co cię wzywa? Z jego miny od razu zrozumiała, że trafiła. Nie mogłeś mnie spytać? Dlaczego nie uprzedziłeś? Kacpra też trzeba było przygotować. Teraz będą walczyć o twoją uwagę.

Jakby na potwierdzenie, z pokoju dobiegł płacz Kacpra. Jagoda pobiegła, a za nią Tomasz.

No i masz. Rozwiązuj. Rozłożyła ręce.

Kacper przytulił się do niej, a Ola stała z boku, wpatrując się w podłogę.

Co się stało? Tomasz podszedł do córki.

Jagodę zabolało, że najpierw zajął się Olą, a nie synem.

Ona zabrała mi auto wyjąkał Kacper przez łzy.

W kuchni zagotował się garnek z makaronem, Tomasz rzucił się, by go zdjąć. *Nie mogę jej nic powiedzieć. Gość. Biedactwo, jak mówi teściowa. A co ze mną?*

Obejrzysz bajki? Jagoda zmusiła się do spokoju, zwracając się do dziewczynki.

Ola skinęła głową, a Jagoda z ulgą włączyła telewizor. Dzieci usiadły na kanapie.

Twoja matka znowu kombinuje? Chce nas rozdzielić? Ma obsesję, żebyście wrócili do byłej. Wszyscy słyszeli, jak krzyczała, gdy urodził się Kacper, że ma tylko jedną wnuczkę Olę. Sprawdza, jak zareaguję na twoją córkę? syknęła, wracając do kuchni.

Naprawdę źle się czuje. Tomasz stanął w obronie matki.

A co jej przeszkadzała większa dziewczynka? Mogłaby podać wodę, wezwać karetkę. Z nią bezpieczniej. W jej wieku sama smażyłam jajecznicę.

Dosyć! przerwał jej mąż, głośno kładąc łyżkę na blacie. Ola, chodź jeść! krzyknął w stronę pokoju.

Tatusiu, przynieś mi tutaj odpowiedziała spokojnie Ola.

*Tatusiu* przedrzeźniła Jagoda, przewracając oczami. Biegnij do niej. Wyszła, składając deskę do prasowania, zostawiając męża sam na sam z problemem.

Tomasz jednak zabrał Olę do kuchni. Jagoda ledwo powstrzymywała złość. Usiadła obok Kacpra przed telewizorem, ale nic nie widziała. Syn przytulił się, szukając jej spojrzenia. *Trzeba wytrzymać. Kacper widzi, że dziewczyna mi się nie podoba. Nie wolno tak.* Wymuszonym uśmiechem próbowała go uspokoić.

Wściekłość w niej narastała. Nie mogła pozbyć się uczucia krzywdy, niesprawiedliwości. Z kuchni słychać było rozmowę Tomasza z córką. Oni z Kacprem byli samotni, zapomniani. *Muszę uważać. Ona opowie teściowej, a ta znowu będzie namawiać Tomasza, że źle zrobił, rozwodząc się, że ja zniszczyłam rodzinę*

Mamo, kiedy pójdziemy na górkę? Kacper przerwał jej myśli.

Nie wiem. Widzisz, mamy gościa. Pogłaskała syn

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × jeden =

Córka męża z poprzedniego związku