Zimowe ferie dobiegały końca. Po świętach sałatki, ciasta i przekąski zdążyły już znudzić, więc na śniadanie Kasia ugotowała owsiankę. Czas wrócić do normalnego, prostego jedzenia.
Siedzieli we trójkę przy stole, gdy z pokoju dobiegła melodia dzwonka telefonu męża. Wyszedł z kuchni. Kasia mimowolnie nasłuchiwała, próbując z jego odpowiedzi odgadnąć, kto dzwoni i o co chodzi.
Gdy Tadeusz wrócił, Kasia zauważyła, że nie wyglądał na przybitego. Zatroskany, ale nie smutny.
Hm zaczął. Mama dzwoniła, prosiła, żebym przyjechał. Ma wysokie ciśnienie.
Oczywiście, jedź skinęła Kasia.
Gdy mąż poszedł się ubierać, przypomniała sobie jego słowa przez telefon: Teraz? Może nie warto? No dobrze, dobrze. Gdy teściowa dzwoniła i żądała przyjazdu, Tadeusz zazwyczaj pędził do niej bez słowa. Znowu sobie dopowiadam powstrzymała się Kasia.
Będę szybko krzyknął z przedpokoju Tadeusz, a drzwi zatrzasnęły się za nim.
Jedz, no pogoniła Kasia syna, który wodził łyżką po talerzu, rozgniatając kaszkę.
A pójdziemy na górkę? Obiecałaś Michał nabrał odrobinę kaszy na łyżkę i długo się jej przyglądał, zanim włożył do ust.
Tata wróci i pójdziemy. Dobrze? Uśmiechnęła się do syna. Tylko warunek musisz zjeść kaszkę.
Dobrze chłopiec bez entuzjazmu znów uniósł łyżkę.
Jeśli za pięć minut talerz nie będzie pusty, nigdzie nie idziemy powiedziała Kasia stanowczo i podeszła do zlewu, by pozmywać naczynia.
Prasowała bieliznę, a Michał bawił się samochodzikami na podłodze, gdy rozległ się dźwięk otwieranego zamka.
W końcu Kasia postawiła żelazko na podstawce i nasłuchiwała szelestu ubrań w przedpokoju. Długo się tam grzebie. Podeszła do męża.
W drzwiach stanęła przed nią dziesięcioletnia dziewczynka, patrząc na Kasię z ciekawością. Za nią pojawił się Tadeusz. Wyglądał na winnego. Położył dłonie na ramionach dziecka i wyprostował się, jakby szukał odwagi.
To moja córka, Ola powiedział Tadeusz, spuszczając wzrok. Mama poprosiła, żebym ją wziął do jutra.
Rozumiem. A jej mama? Z kolejnym kochankiem wyjechała na południe? Kasia powiedziała to z goryczą.
Tadeusz wzruszył ramionami, ale nie zdążył odpowiedzieć, bo Kasia wróciła do prasowania.
Wejdź usłyszała jego głos i kątem oka zauważyła, jak dziewczynka podeszła do Michała.
Została nam kasza? zapytał Tadeusz.
Ja nie chcę kaszy od razu odezwała się Ola. Ja chcę makaron z parówką.
Tadeusz zmieszał się, spojrzał na Olę, potem na żonę. Kasia wzruszyła ramionami i machnęła ręką w stronę kuchni, jakby mówiła: idź, gotuj, ja jestem zajęta.
Po chwili Tadeusz zawołał ją z kuchni.
Mamy makaron? Nie znalazłem.
Jest. Resztki. Skończę prasować, pójdę do sklepu Kasia spojrzała na niego z wyrzutem.
Nie patrz tak na mnie. Sam nie wiedziałem, że
Naprawdę? A mama, gdy dzwoniła, nie powiedziała, po co cię wzywa? Po tym, jak mąż spuścił wzrok, Kasia zrozumiała, że trafiła w sedno. A mnie nie warto było zapytać? Dlaczego nie powiedziałeś, nie uprzedziłeś? Michała też trzeba było przygotować. Teraz będą się o ciebie kłócić.
Na potwierdzenie jej słów z pokoju dobiegł płacz Michała. Kasia pobiegła do niego, a za nią Tadeusz.
No proszę. Radź sobie Kasia rozłożyła ręce.
Michał podszedł do mamy i wtulił się w nią. Ola stała, wpatrując się ze złością w podłogę.
Co się stało? Tadeusz podszedł do córki.
Kasię zabolało, że podszedł właśnie do Oli, a nie do syna.
Ona zabrała mi samoch dzik łkał Michał.
Rozległo się syczenie wykipiającego makaronu, i Tadeusz pobiegł do kuchni. I nic jej nie powiem. Gość. Sierotka, jak nazywa ją teściowa. A co ja mam zrobić?
Obejrzysz bajki? Kasia z trudem zapanowała nad sobą i zwróciła się spokojnie do dziewczynki.
Ola skinęła głową, a Kasia z ulgą włączyła telewizor. Ola i Michał usiedli na kanapie.
Twoja matka znowu zaczyna? Chce zniszczyć naszą rodzinę? Twoja mama ma obsesję, żeby was znów połączyć z byłą. Słyszałam, jak wrzeszczała, gdy urodził się Michał, że nie ma innego wnuka poza Olą. Postanowiła sprawdzić, jak zareaguję na twoją córkę? syknęła Kasia, wracając do kuchni.
Naprawdę jest jej źle bronił matki mąż.
A co jej przeszkadzała duża dziewczynka? Podałaby wodę, wezwałaby pogotowie. Z nią byłoby bezpieczniej. W jej wieku sama smażyłam jajecznicę nie ustępowała Kasia.
Dość! przerwał jej mąż, głośno kładąc łyżkę na blacie. Ola, chodź jeść makaron! krzyknął w stronę pokoju.
Tatusiu, przynieś mi tu spokojnie odpowiedziała Ola.
Tatusiu przedrzeźniała Kasia, przewracając oczami. Biegnij do niej. Wyszła z kuchni i, nie patrząc na Olę, zaczęła składać deskę do prasowania, zostawiając męża samemu sobie.
Tadeusz jednak zabrał Olę do kuchni. Kasia ledwo powstrzymywała się, by nie wybuchnąć. Usiadła obok Michała przed telewizorem, ale nic nie widziała. Syn przytulił się do niej, szukając jej wzroku. Nic, trzeba wytrzymać przekonywała siebie Kasia. Michał wszystko rozumie. Widzi, że dziewczynka mi się nie podoba. Tak nie można. Wymuszonym uśmiechem uspokoiła syna.
W środku gotowała się złość. Kasia nie mogła pozbyć się uczucia krzywdy, niesprawiedliwości, żalu. Z kuchni dobiegały rozmowy Tadeusza z córką. A ona z Michałem siedzieli samotni i zapomniani. Muszę uważać. Ona wszystko op


