Dziewczynko, do kogo idziesz? zapytałam, patrząc na małą, może sześcioletnią dziewczynkę stojącą przed pustym mieszkaniem naprzeciwko mojego.
Szukam mamy, widziałaś ją? Jej szare oczy wpatrywały się we mnie z nadzieją, która szybko zgasła, gdy pokręciłam głową.
Tam nikt nie mieszka odparłam, ale dziecko nagle rozpłakało się, osuwając się na schody.
Ciociu, ona jest nam bardzo potrzebna! Tato ciągle za nią tęskni
Zamarłam, nie wiedząc, jak zareagować. Nie miałam dzieci, nie potrafiłam odgadnąć, czy przytulić, czy zaprosić na herbatę Tymczasem zadzwonił telefon. Kiedy wróciłam, dziewczynki już nie było.
Cały wieczór myślałam o niej. Nazajutrz zadzwoniłam do właścicielki mieszkania, pani Barbary.
Tam od lat nikt nie mieszka powiedziała. Dlaczego pytasz?
Była tu dziewczynka, szukała mamy
Pani Barbara zamilkła na chwilę.
To pewno córeczka Kasi ale ona już nie żyje. Mąż został sam z maleństwem. Nie wytrzymał w tym mieszkaniu, wyprowadził się.
Wiesz co, Iza, mieszkają niedaleko. Jeśli wróci, zaprowadź ją do domu. Podala mi adres.
Czas mijał, praca pochłonęła mnie całkowicie, aż pewnego grudniowego wieczoru znów usłyszałam ciche pukanie. To była ona ta sama dziewczynka, zmarznięta i zapłakana.
Co się stało? Gdzie twój tata?
W domu ale ja muszę znaleźć mamę
Tym razem zabrałam ją do środka, a sama zaczęłam szukać adresu. Gdy wróciłam, dziewczynka spała, skulona jak kotek. Przeniosłam ją na kanapę i zadzwoniłam do pani Barbary.
Pamięta pani tę historię? Ona jest u mnie. Zasnęła
Mieszkam blisko nich, pójdę sprawdzić odparła.
Czekając, przyglądałam się śpiącemu dziecku, poprawiając jej włosy. Moje własne marzenia o macierzyństwie rozpadły się lat temu poronienia, rozwód, samotność. Mój były mąż miał teraz inną rodzinę, a ja wędrowałam po wynajmowanych mieszkaniach.
Nagle ktoś zapukał. Otworzyłam drzwi i oniemiałam na progu stał mój były mąż, Marek.
Marek? Skąd ty się wziąłeś?
Przyszedłem po córkę To tu, Sienkiewicza 5, tak?
Tak Więc to twoja córka?
Weszliśmy do kuchni, gdzie Marek opowiedział mi historię: kilka lat temu mieszkali tu z Kasią. Gdy urodziła Anię, coś poszło nie tak
Prosiła, żebym zadbał o dziecko, jeśli jej zabraknie szepnął, a łzy spływały mu po twarzy.
Wtedy obudziła się Ania.
Tatusiu?
Marek przytulił ją mocno.
Aniu, dlaczego uciekłaś?
Chcę znaleźć mamę
Znajdziemy ją ale później. Chodźmy do domu.
Podziękował mi i zostawił numer.
Skąd wiedziała o tym mieszkaniu? spytałam.
Pokazałem je jej westchnął. Musiałem zabrać kilka rzeczy. Zobaczyła zdjęcia Kasi na ścianach i uwierzyła, że mama wróci.
Po kilku dniach Marek znów zadzwonił. Zaczęliśmy spotykać się we trójkę park, kino, lody. Ania przywiązała się do mnie, a pewnego dnia nazwała mnie mamą.
Iza Marek wziął mnie za rękę przeprowadź się do nas. Ania za tobą tęskni
A ty?
Ja też spojrzał w dół. Wybacz mi wszystko
Teraz jesteśmy rodziną. Kocham tę małą istotę jak własną córkę, a Marek odnalazł w nas nowe szczęście. I choć Ania nie jest moja z krwi, dałam jej całą miłość, którą nosiłam w sercu przez te wszystkie samotne lata.



