– Co ty mówisz? Przecież jesteśmy małżeństwem od dziesięciu lat! Jaka kochanka? Mi ciebie w zupełności wystarcza!

Co ty? Jesteśmy małżeństwem od dziesięciu lat! Jaką kochankę? Mi i ciebie wystarczy!

Katarzyna nie mogła sobie z tym poradzić. Czuła w kościach, że mąż ją zdradza. Dręczyła ją niepewność. Pewnego dnia postanowiła rozmówić się z nim otwarcie.

Spytała wprost, czy to prawda, ale on tylko odparł:

Co ty? Jesteśmy małżeństwem od dziesięciu lat! Jaką kochankę? Mi i ciebie wystarczy!

Mówił szczerze, bez cienia fałszu. Nie dostrzegła niczego podejrzanego w jego uśmiechu, słowach ani wzroku, a jednak coś wciąż ją trapiło.

Kasia nie była typem, który wierzy w los. Postanowiła więc dotrzeć do prawdy, ale jak?

Po przejrzeniu porad w internecie postanowiła najpierw sprawdzić telefon męża, ale nie znalazła niczego podejrzanego. Ot, zwykłe pogawędki z paroma koleżankami z dawnych lat, co nawet jej nie zaniepokoiło. No i co z tego?

Mąż nigdy nie zakładał hasła na telefon. „Nie mam nic do ukrycia” mawiał. Żadnych tajnych rozmów, żadnych ukrytych wiadomości. Czysty jak łza.

Czasem Kasi wydawało się, że to wszystko jej wyobraźnia, lecz za każdym razem, gdy Jakub spóźniał się z pracy, czuła ten sam niepokój.

Przyjaciółka zawsze powtarzała:

To tylko twoje wymysły! Jakub cię kocha i nigdy nie spojrzy w stronę innej! Tylko sobie wszystko psujesz tymi podejrzeniami!

Ale Kasia nie słuchała. Jej dusza szeptała co innego, a dzielić się mężem z inną kobietą było dla niej nie do przyjęcia.

Pewnego dnia postanowiła go nawet sprawdzić wpadła do jego biura, by upewnić się, czy rzeczywiście pracuje, czy może włóczy się po kobietach. Gdy ją zobaczył, wpadł w furię. „Co ty robisz? Jak ja teraz wyjdę przed ludzi?” krzyczał. Potem długo musiała przepraszać, ale Jakub, choć wybuchowy, szybko odpuścił.

Wydawałoby się, że wszystko układa się dobrze. Dom pełna miska, dwoje dzieci rośnie. Żyj i ciesz się, a nie Kasia uparcie szukała sobie problemów.

Jak to mówią kto szuka, ten znajdzie! Tylko że jej jak dotąd się nie udawało.

Generalnie Kasia bardzo się martwiła, jak to często bywa u trzydziestoletnich kobiet, które nie chcą zostać same z dwójką dzieci.

Z pozoru wydawała się spokojna, ale w środku gotowała się ze złości.

Nie było żadnych śladów. Ani śladu szminki na koszuli, ani obcych perfum, nawet styl życia Jakuba się nie zmienił. A jednak czuła, że coś jest nie tak.

Gdyby nie przypadek, Kasia pewnie nigdy nie odkryłaby prawdy. Wymyślonej czy prawdziwej? To się jeszcze okaże.

Gdy młodszy syn poszedł do pierwszej klasy, Kasia zapragnęła mieć prawo jazdy. Zapisała się do szkoły jazdy, uczęszczała na zajęcia wieczorami. Po trzech miesiącach zdała egzamin i dostała upragnione dokumenty.

Mąż tak był z niej dumny, że kupił jej samochód. Mały, ale zawsze.

Kasia była drobnej budowy, więc w aucie czuła się swobodnie, łatwiej też było parkować.

Jakub oczywiście się nie przyznał, ale kupił auto tylko po to, by żona nie prosiła go o możliwość pojeżdżenia jego Audi. Uważał, że jeszcze nie pora, by siadała za kierownicą takiego auta. Najpierw musi nabrać doświadczenia. Tak przynajmniej jej mówił.

I oto pewnego weekendowego poranka Kasia obudziła się wcześniej niż zwykle i postanowiła zrobić domownikom miłą niespodziankę upiec placek z bakłażanem i kurczakiem. Wszyscy go uwielbiali, ona też. Zab

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × 4 =

– Co ty mówisz? Przecież jesteśmy małżeństwem od dziesięciu lat! Jaka kochanka? Mi ciebie w zupełności wystarcza!