— Co to za „wiejskie” suknia? — Siostra upokorzyła mnie przy wszystkich. Mój „prezent” w odwecie sprawił, że uciekła…

Wyobraź sobie tę scenę. Moja siostraKsiężniczka Klementyna, zawsze smukła niczym trzcina, w sam raz modna i pełna nonszalanckiego szyku. Ja ja zwykła kobieta. Trochę przybrałam na wadze, a na czole pojawiła się zmarszczka. Takie życie, co tu poradzić?

Każde nasze spotkanie zamieniało się w małą torturę. Robiła to, zapewne nie ze zła, ale z najlepszych intencji. Podchodzi do mnie, zerkiem swego rentgenowskiego spojrzenia i zaczyna:

Szymoniku, czy to sukienka cię nie dopasuje? Wygląda jakby ją babcia wyprasowała w zeszłym wieku.

Szymoniku, ten wąsik cię o pięć lat starszy czyni.

Ojej, dziewczyny, ta szminka! Ten odcień nie był widziany od dziesięciu lat!

I wszystko to z taką słodką, współczującą uśmiechniętą twarzą. Jakby naprawdę chciała mnie pocieszyć. A po każdym takim komplemencie mój nastrój spadał poniżej podłogi, a patrzenie w lustro trwało tydzień.

Smutno? Aż rozpłakałam się! Nie jestem okładką z magazynu, a tu jeszcze własna siostra ciągle dźwiga wrażliwe miejsce.

Na początku znosiłam to, żartowałam, zmieniałam temat. Ostateczną kroplą był jednak jubileusz mamy.

Przygotowywałam się do tego święta jak do wesela! Kupiłam nową, piękną sukienkę, zrobiłam elegancką fryzurę, makijaż. Czułam się królową, szczerze mówiąc!

Zebraliśmy się wszyscy w jednej z krakowskich restauracji. Goście, krewni, wszyscy eleganccy i wesoło rozmawiający. Wtedy podeszła do mnie Klementyna, spojrzała mnie od stóp do głów i, tak głośno, że usłyszeli wszyscy, wykrzyknęła:

Szymoniku, co to za sukienka? Śmiech i grzech jak u naszej ciotki Haliny ze wsi. Gdybyś choć mnie zapytała, podsunęłabym ci coś przyzwoitego.

W tej chwili poczułam, jak ziemia znika pod stopami. Zrobiła to na oczach wszystkich! Po prostu wciągnęła mnie w swój smak. A jak tu mieć świąteczny nastrój po takim czynie?

Wtedy coś przełączyło się we mnie. Dość już milczenia! Myślę, że moja kolej. Bo przecież przygotowałam się do tego jubilatu jak nigdzie indziej

Nie wywołałam krzyku. Po co? Głęboko wciągnęłam powietrze, uśmiechnęłam się najczarszyszym uśmiechem i przerwałam jej słowa w połowie.

Klementyno! powiedziałam głośno i radośnie. Dziękuję ci szczerze! Naprawdę doceniam twoją troskę! Jesteś prawdziwą specjalistką od wytykania niedoskonałości innym!

Klementyna rozświetliła się. Pomyślała, że ją chwalę. Naivność taka jest.

Skoro jesteś tak biegła w wszystkim, kontynuowałam, wstając z krzesła i sięgając po przygotowane wcześniej pudełko, postanowiłam zrobić ci prezent!

Wszyscy goście spojrzeli z zainteresowaniem w naszą stronę. Podaję jej piękne pudełko, przewiązane wstążką. Z niecierpliwością je otwiera, pewnie licząc na perfumy czy kosmetyk.

W środku, kochane, leży elegancko wydrukowany certyfikat na wysokiej jakości papierze. Voucher na indywidualną konsultację u znanego psychologa: Jak podnieść samoocenę, nie pomniejszając bliskich. Czytam go na głos, żeby usłyszeli wszyscy zarówno w sali, jak i w kuchni, a nawet kierowca autobusiku, który przejeżdżał obok restauracji! O tak, rozgrzała mnie wtedy!

Oto, siostrzyczko! dodałam, gdy podniosła zdziwione oczy. Pomyślałam, że przyda ci się to wsparcie. Pomoże ci naprawdę uwierzyć w siebie, a nie wywyższać się kosztem mnie! Jak mówią w sam środek celu!

Trzeba było zobaczyć jej twarz! Najpierw totalne zaskoczenie, potem olśnienie. A potem jej policzki zarumieniły się tak głęboko, że nie da się tego opisać słowami.

W sali zapadła cisza, po czym jeden z wujków wybuchł głośnym śmiechem. Za nim kolejny i kolejny. Wszystkie jej szpilki, truciznowe uwagi wyleciały na zewnątrz! Chciała mnie upokorzyć, a wyszło na to, że sama wystawiła się na pośmiewisko.

Finał nastąpił natychmiast. Klementyna szepnęła coś, chwyciła torbę i wybiegła z sali

A teraz odpowiedź na niewątpliwe pytanie tak, pogodziłyśmy się. Jesteśmy przecież siostrami.

Od tego dnia, uwierzcie mi, nie drzeła już mojego wyglądu ani słowem. Gdy się spotykamy, rozmawiamy tylko o pogodzie. I wiecie co? To przyjemne.

Tak wygląda historia. Dziękuję, że wysłuchaliście do końca! Jeśli was poruszyła, zostawcie lajka, będzie mi miło! I koniecznie podzielcie się własnymi opowieściami w komentarzach czy spotkaliście się z czymś podobnym? A może podacie dalej przyjaciółce to po prostu wspaniałe!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × 4 =

— Co to za „wiejskie” suknia? — Siostra upokorzyła mnie przy wszystkich. Mój „prezent” w odwecie sprawił, że uciekła…