Co chowasz w lodówce? Jak myślałam o zamku na drzwiczkach, bo mąż zjadał wszystko.

No jakieś jaja, że kiedyś ktoś mi powie: „Powinnaś zamontować zamek w lodówce”. Najpierw się śmiałam – żartowaliście sobie, prawda? Przecież to tylko jedzenie! Aż do dnia, kiedy w supermarkecie zobaczyłam te plastikowe blokady na lodówki. Nagle do mnie dotarło – to może być moje wybawienie. Nazywam się Zosia i mam już dość… dość tego, że mój mąż zjada absolutnie wszystko. Bez wyjątku.

Krzysiek to mój mąż. Kiedy się pobieraliśmy, myślałam, że po prostu ma dobry apetyt. No co, lubi sobie podjeść, nic złego. Gotowałam z radością, starałam się, żeby było pysznie. Cieszyło mnie, jak zajadał obiad z takim przejęciem. Wtedy wydawało mi się to słodkie. Teraz widzę w tym egoizm.

Z czasem stało się nie do zniesienia. Wracam po pracy – lodówka pusta. Wczoraj było pełno: żurek, schabowy, ziemniaki, ciasto. A teraz? Tylko puste pudełka, brudne talerze i ślady sosu na drzwiczkach. Bez żadnych wyrzutów sumienia. Krzysiek nigdy nie pyta, czy może coś zjeść. Nie zastanawia się, czy zostawić mi porcję. Po prostu otwiera lodówkę i pochłania, co popadnie.

Najgorsze, że zaczęłam chować jedzenie. Tak, jakbym była dzieckiem! Ser za słoikami, jogurt w torbie na balkonie, ulubioną pierś z kurczaka głęboko pod warzywami… I tak znajdzie. Jakby miał węch jak ogar myśliwski. Raz nawet widziałam, jak podgrzewa moje „schowki” i zajada z pełną satysfakcją, cmokając. A potem nawet nie umył garnka.

Gdy poskarżyłam się przyjaciółce, tylko się zaśmiała:

– No ale jaki apetyt! Ciesz się, że nie grymasi, znaczy, że dobrze gotujesz.

Dobrze, owszem. Ale ja też jestem człowiekiem! Czasem chcę po prostu otworzyć pudełko, usiąść z kubkiem herbaty i spokojnie coś przegryźć. Ale zawsze jestem o krok za późna. Bo Krzysiek pierwszy.

Pewnego razu upiekłam coś specjalnie dla naszego starszego dziecka – pierogi z mięsem. Zrobiłam farsz, ciasto, lepiłam starannie. Syn miał wrócić ze szkoły później, zostawiłam mu połowę na kolację. A kiedy wróciliśmy razem do domu – pierogów już nie było. Krzysiek zjadł wszystko. Sam. W godzinę.

Syn się rozpłakał. Nie wytrzymałam, pierwszy raz w życiu nakrzyczałam na Krzyśka. A on tylko wzruszył ramionami:

– Byłem głodny. No i co?

Trzeba przyznać, że Krzysiek wygląda jak na swoje nawyki przystało – brzuszek, pulchne policzki, ciężkie oddechy po przejedzeniu. Kiedyś chodził na siłownię, teraz tylko telewizor i żarcie. Jak mu raz powiedziałam, że tyle jeść to niezdrowo, obraził się. A gdy wspomniałam, że może warto trochę schudnąć, odparł, że akceptuje siebie takiego, jaki jest.

Ja oszczędzam, poluję na promocje, a on wszystko pochłania w pół dnia. Budżet pęka w szwach. Wydaję w sklepie prawie połowę wypłaty – tylko na żywność. A on? Uważa, że zakupy to mój obowiązek. A jego – jeść.

Pewnego razu straciłam cierpliwość:

– Skoro jesz za trzech, to może chociaż zacznij płacić za jedzenie. Kup coś sam. Choć na tydzień.

Spojrzał na mnie, jakbym mu kazała sprzedać nerkę.

– To ja teraz mam was wszystkich wykarmić? – oburzył się. – Mamy wspólną rodzinę, a ty z pretensjami.

Wtedy zrozumiałam – nie chodzi o jedzenie. Chodzi o szacunek. A raczej o jego brak. Jeśli mężowi wydaje się normalne opróżniać lodówkę, nawet nie zostawiając dziecku jabłka – myśli tylko o sobie. To boli. Naprawdę.

Dzieci też zaczęły zauważać, że dostają tylko „resztki” po tacie. A kiedy ugotowałam kompot i specjalnie schowałam słoik w spiżarni – starszy powiedział: „Mamo, teraz ukrywasz jedzenie jak w tej bajce”. I to było najgorsze. Bo mówił prawdę.

Nie chcę, żeby nasz dom zamienił się w pole bitwy. Ale jeśli nic się nie zmieni, naprawdę kupię ten cholerny zamek. Będę zamykać lodówkę na klucz. Albo… postawię ultimatum.

Bo nie jestem kucharką w stołówce. I nie służącą. Jestem żoną. I matką. I też zasługuję na szacunek. Nawet w takich drobiazgach. Nawet wtedy, gdy chodzi o zwykły obiad.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwanaście + dziewiętnaście =

Co chowasz w lodówce? Jak myślałam o zamku na drzwiczkach, bo mąż zjadał wszystko.