Ciotka wystawiła nas do wiatru, po tym jak zrobiliśmy remont w jej mieszkaniu!

Mój tata ma dwie siostry. Jedną z nich jest osiemdziesięcioletnia ciotka Wanda. Ciocia była zamężna trzy razy, a jej ostatni mąż zmarł pięć lat temu. Niestety nigdy, z żadnym mężem nie doczekała się własnych dzieci. Moja ciotka i jej mąż mieszkali w starym domu, w którym ostatni remont przeprowadzony był tuż po drugiej wojnie światowej. Dom składał się z czterech pokoi, a wszystkie udogodnienia w tym sanitariaty znajdowały się na podwórku, więc w domu nie było wody, ani toalety.

Ostatni mąż cioci był typem duszy towarzystwa, gdy się pojawiał, nie można się było nudzić, potrafił rozkręcić najnudniejsze, rodzinne spotkanie. Ciocia była wówczas pełna życia, a wujkowi nie schodził uśmiech z twarzy. Pamiętam, że wtedy odwiedzaliśmy ich bardzo często, kilkanaście razy do roku. Druga, młodsza siostra mojego ojca mieszkała w Krakowie. Dzwoniły do siebie na wszystkie święta, imieniny i urodziny, ale rzadko się spotykały.

Po śmierci męża mojej ciotki, musieliśmy jeździć do niej jeszcze częściej. Węgiel i drewno na opał kupowaliśmy za własne pieniądze, bo ciocia została z jedną, marną emeryturą. Pomagaliśmy jej również przy sadzeniu i porządkowaniu ogrodu. Nie oczekiwaliśmy od niej żadnej zapłaty, była starszą, ubogą kobietą a moja rodzina miała swój dom i powodziło się nam nie najgorzej. Wielokrotnie prosiliśmy ją, żeby z nami zamieszkała, ale ona twierdziła, że nie jest stworzona do życia w mieście. Stopniowo doprowadziliśmy do jej domu wodę, a w końcu także gaz. Krok po kroku w domu pojawiły się wszystkie udogodnienia. Przed domem zbudowaliśmy drewniany taras, aby ciocia mogła odpoczywać w promieniach letniego słońca, a zanim nadeszła wiosna, nasza ciocia mogła się już cieszyć pięknym, odnowionym dachem na swoim domu. Wanda była bardzo wdzięczna za pomoc, obiecała, że przekaże dom w spadku moim dzieciom.

Podczas wakacji rzadziej jeździliśmy na wieś, mieliśmy sporo pracy przy własnym domu i ogrodzie. Pewnego dnia zadzwonił telefon, dzwoniła ciotka Wanda. Okazało się, że niedawno przeprowadziła się do młodszej siostry do Krakowa. Od lat miały kontakt wyłącznie telefoniczny, aż nagle obudziła się wielka, siostrzana miłość? Coś mi się w tej sytuacji nie podobało. Ciocia powiedziała, że dom zamknęła, a ona niebawem wróci.

Mieliśmy klucze do domu mojej ciotki, więc postanowiliśmy pojechać w następny weekend , przewietrzyć i podlać kwiaty. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że klucz nie pasuje do zamka, a na płocie widniał napis „Na sprzedaż”.

W drodze powrotnej do domu, na stronie internetowej nieruchomości, znalazłem dom mojej ciotki. Wybrałem numer telefonu do biura, okazało się, że dom Wandy został już sprzedany za prawie pięćset tysięcy złotych. Nie zadzwoniłem do cioci, bo byłem na nią wściekły i pewnie powiedziałbym słowa, których potem bym żałował. Gdyby nie pieniądze, które w niego zainwestowaliśmy, nikt by nawet nie spojrzał na starą ruderę.

Wanda zadzwoniła miesiąc później z informacją, że sprzedała dom i dołożyła pieniądze swojemu siostrzeńcowi, synowi swojej siostry z Krakowa, na zakup mieszkania. Ciotka postąpiła bardzo nieładnie, jak to mówią, z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście − 15 =

Ciotka wystawiła nas do wiatru, po tym jak zrobiliśmy remont w jej mieszkaniu!