Cierp, córko! Teraz jesteś w innej rodzinie, musisz dostosować się do ich zasad. Wyszłaś za mąż, a nie na herbatkę przyszłaś. Jakie zasady, mamo? Oni tu wszyscy mają nierówno pod sufitem! Zwłaszcza teściowa! Ona mnie nienawidzi, to oczywiste! A słyszałaś kiedyś, żeby teściowej były miłe?
Hulanka! Hulanka! O, jak często! Stanisława Piotrowna stała na środku kuchni, jej twarz była czerwona ze złości, a oczy płonęły wściekłością. Jak chłop hula, to baba sama winna. Mam ci tłumaczyć, czy co?
Teściowa była w furii. Krzyczała na swoją synową Elżbietę jak opętana. A wszystko przez to, że ta podejrzewała swojego męża, jej syna Krzysztofa, o niewierności.
Elżbieta, młoda, drobna dziewczyna z dużymi, naiwnymi oczami, stała przyciśnięta do ściany, próbując przemówić do rozsądku rozwścieczonej kobiecie.
Stanisławo Piotrówno, ale to przecież nienormalne. On ma rodzinę, dzieci próbowała tłumaczyć się Elżbieta, ale teściowa natychmiast ją przerwała, machając ręką, jakby odpędzała natrętnego komara.
To ty, rodzina? A twoje dziecko, które nawet nie chce do nas podejść? Teściowa prychnęła z pogardą. Twoje wychowanie, tak nawiasem mówiąc!
Jakie wychowanie, Stanisławo Piotrówno? Jaśkowi dopiero co skończył się rok. To jeszcze malutkie dziecko cicho zaprotestowała Elżbieta.
Malutkie? Kobieta wykrzywiła się. U Kowalskich wnuk jeszcze mniejszy, a na ręce idzie, nie tak jak ten twój Machnęła ręką w stronę pokoju dziecięcego.
Właściwie to wasz wnuk odparła Elżbieta, choć jej głos drżał. I, wie pani, dzieci wyczuwają złych ludzi. Może dlatego do was nie podchodzi.
My źli? O, kozioł ofiarny! Teściowa przeszła na krzyk. A u kogo ty, nasza piękna, mieszkasz za darmo? Czyje jesz jedzenie? Czyje wydajesz pieniądze? Niewdzięcznica!
Elżbieta nie chciała już kłócić się ze swoją awanturniczą teściową. Tysiąc razy mówiła Krzysztofowi, że chce mieszkać osobno, ale on, rozpieszczony mamine synek, nie widział w tym potrzeby.
Lubił żyć u rodziców. Człowiek tu miał jak u Pana Boga za piecem. Chodził spokojnie do pracy, a wszystkie domowe problemy rozwiązywali starsi pranie, sprzątanie, gotowanie. Nie życie, tylko bajka!
Tymczasem z Elżbiety złośliwa teściowa wymagała pełnego programu. Na początku dziewczyna starała się za wszelką cenę nawiązać z nią kontakt.
Pomagała w domu, wspierała ją we wszystkim, nawet słuchała jej niekończących się narzekań na życie i sąsiadów. Ale z czasem zrozumiała, że to bez sensu.
Nieważne, jak dobra i pomocna była Elżbieta dla teściowej ta i tak ją nienawidziła i nawet nie próbowała tego ukryć.
Przyprowadził do domu tę głupią, jakby porządnych dziewczyn brakowało opowiadała Stanisława Piotrowna sąsiadce, podczas gdy Elżbieta stała za węgłem domu, zbierając porozrzucane przez Krzysztofa zabawki, i wszystko słyszała.
Aż do innej wioski po



