Ciasto i inne zawody

Ciasto i inne rozczarowania

Henryka ubijała bitą śmietanę na biszkopt, jej ruchy były precyzyjne jak u zegarmistrza. Tort dla jej córki, Agnieszki, miał być arcydziełem: trzy piętra, waniliowy mus, świeże maliny, delikatne czekoladowe zawijasy. Dzisiaj Agnieszka kończyła osiemnaście lat, a Henryka miała nadzieję, że ten tort jej najlepszy w dwudziestoletniej karierze cukierniczki stopi mur, który wyrósł między nimi w ciągu ostatniego roku.

Mamo, jeszcze nie skończyłaś? Agnieszka wpadła do kuchni, jej trampki skrzypiały po linoleum. Ola zaraz przyjeżdża, a tu taki bałagan!

Już prawie gotowe uśmiechnęła się Henryka, wycierając ręce w fartuch. Podoba ci się?

Agnieszka rzuciła okiem na tort, jej twarz pozostała obojętna.

No w porządku. Tylko wiesz, Ola mówi, że takie torty są już niemodne. Teraz wszyscy robią minimalistyczne, bez tych wszystkich zawijasów.

Henryka poczuła, jak łyżka w jej dłoni stała się nagle cięższa.

To nie zawijasy, Agnieszko. To twoje ulubione wzory, takie jak na torcie na twoje dziesiąte urodziny. Pamiętasz?

Mamo, miałam wtedy dziesięć lat Agnieszka przewróciła oczami. Dobra, posprzątam w salonie. Tato znowu zarzucił wszystko papierami.

Wyszła, pozostawiając za sobą ledwo wyczuwalny zapach perfum i wrażenie, że Henryka rozmawia z próżnią.

O szóstej wieczorem salon był już ustrojony: balony, girlandy, stół z przekąskami. Henryka ustawiła tort na honorowym miejscu, jego owoce lśniły w świetle żyrandola jak małe rubiny. Przypomniała sobie, jak rok wcześniej Agnieszka uciekła od rodzinnej uroczystości do kawiarni z przyjaciółmi. Jestem dorosła, mamo rzuciła wtedy. Henryka oszczędzała pół roku na ten tort, rezygnując z nowych butów i kursów cukierniczych, żeby dziś wszystko było idealne.

Dzwonek do drzwi wyrwał ją z zamyślenia. Agnieszka pobiegła otworzyć, a do mieszkania wślizgnęła się Ola wysoka, z jaskraworóżowymi paznokciami i spojrzeniem, które oceniało wszystko jak skaner.

Łał, co to, tort? Ola zatrzymała się przed dziełem Henryki, przechylając głowę. Agnieszka, na serio? Przecież to dla dzieci!

No, taka już mama ma fioła Agnieszka zaśmiała się cicho, ale jej policzki zaróżowiały. Ona lubi takie retro rzeczy.

Retro? Ola parsknęła śmiechem, jej głos brzmiał jak tłuczone szkło. To wygląda jak z lat dziewięćdziesiątych! Teraz są w modzie gołe torty, z owocami i bez tego kremu. Prawda, Agnieszka?

Henryka ścisnęła brzeg fartucha, czując, jak kuchnia staje się coraz mniejsza.

Witaj, Ola wymusiła uśmiech. To tort według smaku Agnieszki. Zawsze lubiła wanilię i maliny.

Lubiła Ola zaakcentowała ostatnie słowo, patrząc na Agnieszkę. Ale gusta się zmieniają, no nie? Agnieszka teraz jest w klimacie wegańskim, tak?

Agnieszka zawahała się, bawiąc się bransoletką.

No, nie aż tak Ale Ola ma rację, mamo. Może w przyszłym roku zrobisz coś bardziej nowoczesnego?

Henryka poczuła, jak serce się ściska, ale skinęła głową.

Dobrze, Agnieszko. A teraz chodźmy witać gości.

Goście przyjaciele Agnieszki ze szkoły i studiów wypełnili salon śmiechem i muzyką. Henryka roznosiła kanapki, starając się nie zauważać, jak Ola szepcze coś Agnieszce, wskazując na tort. Jej mąż, Marek, siedział w kącie, wpatrzony w laptop. Jego pilny projekt zawsze był ważniejszy od rodzinnych spraw.

Henia, jak tam? Marek na chwilę podniósł wzrok. Tort jak zwykle świetny.

Dzięki Henryka wymusiła uśmiech. Pomógłbyś z napojami?

Za chwilę, tylko wyślę ten mail znów zanurzył się w ekranie.

Henryka wróciła do stołu, gdzie Ola rozprawiała głośno o trendowych imprezach.

W Warszawie była ostatnio impreza mówiła tort bez glutenu, bez cukru, z matchą. To dopiero poziom! A tutaj skinęła głową w stronę tortu Henryki jakby babcia piekła.

Goście wybuchnęli śmiechem. Agnieszka zaczerwieniła się, ale milczała, gniotąc róg obrusa.

Ola, to mama go upiekła szepnęła. Starała się.

Starała? Ola uniosła brwi. Agnieszka, starać się to jedno, a trzymać trend to drugie. Nie chcesz przecież, żeby twoje osiemnastki wyglądały jak poranek w przedszkolu?

Henryka poczuła, jak gorąco bije jej do twarzy. Chciała zaprotestować, ale jej wzrok padł na Agnieszkę, która spuściła oczy, jakby się zgadzała.

Kulminacja wieczoru nadeszła, gdy trzeba było zdmuchnąć świeczki. Henryka wjechała z tortem na wózku, jej dłonie drżały. Goście ucichli, telefony zostały wycelowane w Agnieszkę. Henryka zapaliła świeczki, ich płomienie odbijały się w oczach córki, tak jak w dzieciństwie.

Agnieszko, życzenie Henryka uśmiechnęła się, czując łzy w gardle.

Czekaj Ola wystąpiła do przodu, jej głos przeciął ciszę. Co to, zwykłe świeczki? Agnieszka, mówiłaś, że chciałaś sztuczne ognie! To przecież twój dzień!

Sztuczne ognie? Henryka była zdezorientowana. Agnieszko, nic mi nie mówiłaś

Bo i tak zrobiłabyś po swojemu! Agnieszka wybuchnHenryka odwróciła się i wyszła, zostawiając za sobą niesmaknięty tort, wypalone świeczki i ciszę, która brzmiała głośniej niż cała impreza.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiem + 19 =

Ciasto i inne zawody