Dawaj się pobierzmy
Zygmunt był chłopakiem cichym i skromnym. Mieszkał z rodzicami we wsi, może tak go wychowano, a może taki się urodził. Katarzyna i Stanisław nigdy nie mieli problemów z synem zawsze posłuszny, zawsze grzeczny.
Za płotem zaś ciągle słychać było krzyki i awantury. Barbara, sąsiadka Katarzyny i Stanisława, samotnie wychowywała dwóch synów Michała i Tomka, chłopaków w podobnym wieku. Ale co to byli za żywiołowi urwisy, zwłaszcza starszy Michał, że Barbara już nie wiedziała, jak go okiełznać.
Michał, znowu dokuczasz bratu, no teraz to ja ci pokażę! tylko takie słowa rozlegały się z podwórka.
To on zaczął! Niech się nie czepia, a ty zawsze po jego stronie! odgryzał się Michał podniesionym głosem.
Ach, ty! Jak ty się odzywasz do matki?! niosło się echem od sąsiadów.
I tak codziennie. Barbara narzekała Katarzynie:
Nie mam z nimi spokoju. U was zawsze cicho i spokojnie. Zyguś twój to taki stateczny chłopak, zazdroszczę ci, Kasiu. Ale co tu mówić, twój Stanisław też spokojny, widzę, że syn w niego poszedł. A mój chłop był żywiołowy, awanturnik, no i przedwcześnie głowę położył, przez ten swój charakter. Gdyby nie pił, to by się nie utopił Michał to żywy obraz ojca, a Tomek trochę spokojniejszy, ale też bratu nigdy nie ustąpi. O, dola moja, dola
Nooo, Basiu, twoi chłopcy to prawdziwe wichury. Na wywiadówce wychowawczynia twojego Michała opieprzała na czym świat stoi. Ty przecież nie chodzisz na te zebrania.
Ich synowie, Zygmunt i Michał, chodzili do tej samej klasy, przyjaźnili się, razem wracali ze szkoły. Zygmunt uczył się przyzwoicie, a Michał ledwo ciągnął.
Nie chodzę do tej szkoły. Wstyd słuchać narzekań na moich urwisów, zwłaszcza na Michała, a w pracy też Nie uwierzysz, Kasiu, jak idę ulicą i widzę nauczycielki moich chłopaków, to zaraz skręcam w bok. Wiem, że zaczną narzekać, a mnie wstyd, cała się czerwienię i pocę zwierzała się Barbara. Zazdroszczę ci, Basiu, zazdroszczę, ale tak z dobrego serca. Twój Zyguś to porządny chłopak, a moje machnęła ręką i poszła do domu.
Chłopcy dorastali. Michał pozostał takim samym urwisem, po dziewiątej klasie rzucił szkołę, Tomek jeszcze się uczył.
Wyuczę się na kierowcę, odsłużę wojsko, a potem się ożenię takie miał plany Michał.
Z Zygmuntem rozmawiali już jak dorośli. Obaj dojrzeli. Zygmunt pozostał cichy i skromny, łagodnego usposobienia. Latem lubił samotnie wędrować po lesie i zbierać grzyby. Wieczorami siadywał na schodkach przed domem i pił herbatę. Kochał czytać książki.
Po szkole nauczył się w okolicy zawodu elektryka, nie zamierzał wyjeżdżać ze wsi. Rodzice by go nie puścili. Jedynak.
Tu są twoje korzenie, synu, tu będziesz żył jeszcze dawno zdecydował Stanisław, a Zygmunt się nie sprzeciwiał, nie planował wyjazdu.
Gdy uczył się w mieście, na zajęcia dojeżdżał autobusem, zaledwie pół godziny drogi. Nie lubił miasta, za dużo ludzi. Z dziewczynami się nie zadawał, choć niektóre na niego zerkały. Te śmielsze same proponowały kino te, które nie wiedziały, jaki jest nieśmiały. Odmawiał, tłumacząc, że musi zdążyć na autobus. Autobusy jeździły rzadko, trzeba było się spieszyć.
Zyguś, uważaj tylko, żebyś się nie wplątał z tymi miejskimi dziewuchami surowo upominała go matka. Wszystkie przebiegłe, nawet nie zauważysz, jak cię omotają, pamiętaj
Daj spokój, mamo, no co ty znowu odganiał się syn.
Bywał w wiejskim klubie, spotykał się z miejscowymi chłopakami, często w towarzystwie Michała. Ale na dziewczyny specjalnie nie zwracał uwagi, więc i one traktowały go obojętnie. Nikt nie wiedział, ale w ostatnich klasach podobała mu się dziewczyna o imieniu Ania, młodsza od niego o rok. Nigdy się jednak tym z nikim nie podzielił, bał się jej.
Sam przed sobą się męczył:
Dlaczego nie jestem taki przebojowy jak Michał? Przy nim dziewczyny się uwijają, a ja Ja się ich boję, czerwienię, wstydzę Podoba mi się Ania, ale nigdy się do tego nie przyznam, a już na pewno nie jej. A nuż się ze mnie wyśmieje? Gdzie tam mnie do wyznań Jak Ania się do mnie zbliża, to aż kolana mi się trzęsą. Chyba zostanę starym kawalerem. A Michał się żeni
Zyguś, zbieraj się na moje wesele. Będzie w klubie. Dziewczyny z Wierzchowisk przyjadą. Nie przegap okazji, bo tak zostaniesz starą panną śmiał się Michał, błyskając białymi zębami.
Wiera, narzeczona Michała, była z sąsiedniej wsi, oddalonej o cztery kilometry. Tam właśnie sąsiad Zygmunta znalazł miłość. Dlaczego nie wybrał którejś z miejscowych dziewczyn, choć wiele za nim wzdychało?
Dobrze, Michał, na pewno przyjdę obiecał.
Wesele Michała było huczne i wesołe. W druhnie u Wiery była jej przyjaciółka z tej samej wsi. Był ciepły letni wieczór, grała muzyka, gości było mnóstwo. Większość tańczyła, a Zygmunt siedział przy stole lub wychodził na zewnątrz w środku było duszno.
Wtedy to zauważyła go żywiołowa druhna Daria. Najpierw mu się przyglądała. Zygmunt był przystojnym chłopakiem wysoki, ciemnowłosy, o szarych oczach, więc nieznające go dziewczyny zwracały na niego uwagę.
Hej, podejdź bliżej usłyszał wesoły głos i zobaczył przed sobą urodziwą Darię, druh


