Miałem wszystko. Jako 30-latek mogłem pochwalić się dobrą pracą, kochającą żoną i 6-letnią, piękną córkę. Oprócz swojej pracy na etacie w wolnych chwilach dużo czytałem o inwestycjach w kryptowalutę i z czasem zacząłem wkładać w to pieniądzę.
Kiedy w 2020 roku nadeszła pandemia i trzeba było siedzieć w domu z racji różnych obostrzeń, ja wcale nie byłem z tego powodu zdenerwowany, a nawet się cieszyłem bo patrzyłem na to tak, że w końcu sobie odpocznę. Nie mieliśmy żadnych problemów finansowych, dlatego od tej strony zupełnie się nie martwiliśmy.
Pod koniec pandemii nagle kryptowaluty przybrały na wartości. Zainwestowane przeze mnie 2 tysiące złotych zamieniło się nagle w 90 tysięcy. Bardzo się wtedy ucieszyłem i zacząłem powoli rozgłaszać wszystkim naszym przyjaciołom i znajomym, że trochę się wzbogaciliśmy. Zacząłem tez doradzać im, ponieważ chcieli tak samo jak ja szybko zarobić większą kwotę, co i gdzie najlepiej kupić. Wszystkim z nich się udało i także się wzbogacili! Wtedy zdecydowałem, że jestem w tym tak świetny, że najlepiej będzie gdy rzucę pracę i zajmę się w tym w 100%. Raz było lepiej, raz było gorzej ale miałem nadzieję, że w końcu się znacznie odbiję i wzbogacę 10-krotnie. Udawało mi się z tego żyć, ale miesięcznie wyciągałem zaledwie 7 tysięcy złotych, co na utrzymanie trzyosobej rodziny jest jednak niezbyt wielką kwotą tym bardziej, że wciąż mieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu.
Trudna sytuacja życiowa może każdego z nas dopaść w najbardziej nieoczekiwanym momencie
Potem właścicielka mieszkania zażądała większej kwoty za wynajem, a jeśli nam się to nie podoba, to możemy się wyprowadzić. Wybraliśmy tę drugą opcję, bo po prostu nie było nas stać na płacenie więcej. Najgorsze jest to, że nie wiedziałem, co dalej – na kryptowalucie nie zarobiłem milionów, tak jak mi się wydawało, a z drugiej strony nie miałem ochoty iść już do normalnej pracy i ciułać tych pieniędzy. Chciałem inwestować, lokować pieniądze, a zwykłe zarabianie już mnie nie bawiło. Byłem też pewien, że ciężko utopić w tym pieinądze, ale niestety, więcej straciłem, niż zyskałem i to, co mieliśmy odłożone poszło na kolejne inwestycje, także nieudane. Wiem, że muszę zacząć wszystko od nowa, ale jak? Sam nie wiem.
Wszystko skończyło się tak, że póki co mieszkamy u moich rodziców, nie mając nic. Jeszcze w międzyczasie żona urodziła syna, więc żyjemy tak kątem u mojej mamy i taty, nie mamy pracy ani żadnych oszczędności, bo wszystko straciłem przez inwestycje. Chciałem inwestować dalej, miałem nadzieję, że kiedy zrobię to ten ostatni raz, to odbiję nas od finansowego dna, ale ponownie wszystko straciłem, a jedyne co zyskałem, to długi. Szukam pracy, ale ciężko mi zdobyć taką, jaką miałem wcześniej. Widzę, jak mojej rodzinie jest ciężko i powoli nie mam już siły. Mam ochotę się poddać, ale mam rodzinę i jeszcze tylko dlatego tego nie zrobiłem.


