Chcesz mojego męża? Twój jest!” – powiedziała żona z uśmiechem, patrząc na nieznajomą kobietę stojącą w jej drzwiach.

Chcesz mojego męża? Masz go! powiedziała żona z uśmiechem, patrząc na nieznajomą kobietę stojącą w progu.

Czekaj chwilę, Kasia! Ktoś dzwoni do drzwi. Oddzwonię, jak tylko sprawdzę, kto to, rzuciła Ewa niechętnie, przerywając rozmowę z przyjaciółką z dzieciństwa. Kasia opowiadała właśnie z humorem o urodzinach teściowej, a Ewa śmiała się tak, jakby oglądała najlepszy kabaret.

Podeszła do drzwi, spojrzała przez wizjer i zamarła. Spodziewała się sąsiada w ich zamkniętym osiedlu obcy nie mieli łatwego dostępu. Ale na korytarzu stała młoda kobieta o dziwnym wyglądzie, której Ewa nigdy wcześniej nie widziała.

Postanowiła nie otwierać lepiej unikać kontaktów z nieznajomymi, zwłaszcza teraz, gdy oszustów nie brakowało. Ewa miała zasadę: zero rozmów z obcymi. Naiwni dają się nabrać, ale ona do nich nie należała.

Sięgnęła po telefon, by wrócić do rozmowy z Kasią, ale dzwonek rozległ się ponownie. Kobieta na zewnątrz była uparta, pewna, że ktoś jest w domu, i zdeterminowana, by dostać odpowiedź.

Ewa była sama jej mąż, Krzysztof, poszedł pomóc koledze w pracach w ogrodzie. Wróciła do drzwi i znów zajrzała przez wizjer, przyglądając się nieznajomej uważniej.

Coś w niej wydawało się zarówno dziwne, jak i żałosne, ale Ewa nie czuła zagrożenia.

Co najgorszego może się stać, jeśli otworzę i każę jej iść? Potem wrócę do spokojnego weekendu, pomyślała. Pewnie się zgubiła albo próbuje wcisnąć mi jakiś badziew.

Zdecydowana, otworzyła drzwi. Kobieta w progu natychmiast się wyprostowała, nerwowo poprawiając włosy, zanim się odezwała.

Dzień dobry! Pani jest Ewa? zapytała, bawiąc się chustą na szyi. No jasne, że pani jest po co w ogóle pytam?

Ciekawe, pomyślała Ewa. Oszuści są coraz bardziej wymyślni. Nawet wie, jak mam na imię.

Kim pani jest i czego chce? Stoi pani tu od pięciu minut. Nie zapraszałam pani, więc niech pani mówi szybko i idzie! powiedziała Ewa stanowczo.

Krzysztof jest w domu? zapytała nieznajoma, zaskakując Ewę.

A to ci dopiero! pomyślała Ewa, podejrzliwa. Zna nawet imię mojego męża. Jest przygotowana.

Przyszła pani do Krzysztofa? spytała, choć zamierzała powiedzieć coś zupełnie innego.

Nie, przyszłam porozmawiać z panią. Ale jeśli Krzysztof jest w domu, będzie mi trudniej, odparła kobieta z dziwną szczerością.

Trudniej? O co chodzi? zastanawiała się Ewa, coraz bardziej zaciekawiona.

Nie ma go. Czego pani chce?

Może lepiej wejdziemy do środka? Dziwnie rozmawiać o takich rzeczach na korytarzu, zasugerowała kobieta, nabierając pewności.

Nie ma mowy! Nie znam pani i nie wpuszczam obcych. Niech pani mówi i kończy, odparła Ewa.

Naprawdę chce pani rozmawiać o intymnych szczegółach mojego związku z Krzysztofem tu, przed sąsiadami? uśmiechnęła się ironicznie.

Co? Jaki związek? wykrzyknęła Ewa głośniej, niż zamierzała.

Ewo, wszystko w porządku? Dlaczego krzyczysz? zapytała pani Kowalska, sąsiadka, która właśnie wyszła z windy.

A, dzień dobry, pani Kowalska! Wszystko gra. Jak tam pogoda? próbowała odwrócić uwagę.

Chyba będzie padać, odparła sąsiadka, choć wyraźnie nie spieszyła się do siebie, węsząc sensację.

Proszę wejść, mruknęła Ewa niechętnie, wpuszczając kobietę do środka.

Gdy znalazła się w środku, nieznajoma rozglądała się po mieszkaniu z zainteresowaniem, zatrzymując wzrok na różnych przedmiotach.

Ma pani pięć minut. Niech pani mówi, powiedziała Ewa, blokując jej drogę do salonu. To nie muzeum.

Nazywam się Dominika, zaczęła kobieta, zdejmując chustę i płaszcz. Krzysztof i ja jesteśmy w sobie zakochani.

Och, jakie to oryginalne! Nie mogła pani wymyślić czegoś lepszego? przerwała jej Ewa z sarkastycznym uśmiechem.

Co w tym banalnego? Ludzie się zakochują to się zdarza. Nie jest pani pierwszą żoną, której mąż odchodzi, odparła Dominika pewnie, próbując przejść obok Ewy.

I jest pani pewna, że on już mnie nie kocha, a kocha panią? spytała Ewa, wciąż się uśmiechając.

Absolutnie! Inaczej bym tu nie przyszła, odparła Dominika śmiało.

Problem w tym, że mój mąż nie kocha nikogo. Nie potrafi. Więc się pani myli, kochanie, powiedziała Ewa spokojnie.

Dominika próbowała coś dodać, ale w tej chwili drzwi się otworzyły i wszedł Krzysztof

wszedł Krzysztof, zaskoczony widokiem obcej kobiety w przedpokoju.

Dominika? Co ty tu robisz w sobotę? Coś się stało w pracy? zapytał zdezorientowany.

Nie, przyszła do ciebie, powiedziała Ewa, rozkoszując się sytuacją.

Do mnie? O co chodzi? Coś się stało w biurze? dopytywał Krzysztof, coraz bardziej zmieszany.

Nie, kochanie. Przyszła, żeby cię ode mnie zabrać. Kompletnie, odparła Ewa z ironicznym uśmiechem.

Dominika, wyraźnie zażenowana, szybko narzuciła płaszcz i cofała się w stronę drzwi.

Już idziesz? A co z Krzysztofem? Nie po niego przyszłaś? Szczerze mówiąc, z przyjemnością ci go oddam, drażniła się Ewa.

Ale Dominika już wyszła, nie mówiąc ani słowa.

O co chodziło w tej całej historii? zapytał Krzysztof, kompletnie zagubiony.

Ty mi powiedz! Dlaczego ta odważna kobieta przyszła domagać się rozwodu i twierdzić, że się do niej wyprowadzisz? zapytała Ewa, krzyżując ręce.

Żartujesz? odparł Krzysztof, wyglądając na autentycznie zszokowanego. Nie mam pojęcia, o co chodzi. Ostatnio dziwnie się zachowywała w pracy, ale nie dałem jej żadnych powodów. Mam dość tych głupot. Obiecałem ci, pamiętasz?

Dobrze. Bo znasz mnie, Krzysztofie nie toleruję takich

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 + 8 =

Chcesz mojego męża? Twój jest!” – powiedziała żona z uśmiechem, patrząc na nieznajomą kobietę stojącą w jej drzwiach.