Chcę zrobić test DNA – jeśli Daria naprawdę jest moja, zabiorę ją ze sobą.

Śniło mi się, że stałam w deszczu przed blokiem na warszawskiej Pradze. Krople spływały po mojej twarzy, mieszając się ze łzami. W ręku ściskałam starą fotografię na zdjęciu mój mąż Piotr stał obok obcej kobiety, a ja dopiero teraz zrozumiałam, dlaczego zawsze wycinał jej twarz nożyczkami.

– Chcę zrobić test. Jeśli Kasia naprawdę jest moja zabiorę ją.
– Bierz sobie teraz, bo tylko się plącze pod nogami. Męczy mnie to karmić, ubierać, nawet sobie piwa nie kupię, żeby jej coś do jedzenia starczyło. Takie życie Daj pieniądze, Piotrek, co?

Małgorzata szykowała się do pracy. Szybko przygotowała kanapki mężowi, zawinęła je w folię i położyła na stole. Piotr pracował w warsztacie samochodowym na Woli, nie mieli tam stołówki, więc zawsze musiał brać jedzenie ze sobą.

Ona sama była kucharką w barze mlecznym trochę dalej od domu, więc wstawała godzinę wcześniej. Na zewnątrz mżyło, sięgnęła więc po parasolkę leżącą w przedpokoju. Wysunęła się jej z dłoni i z hukiem upadła na podłogę. Zamarła, spojrzała do sypialni mąż nawet się nie obudził.

*Jaka ja nieuważna* pomyślała, cicho wychodząc.

Autobus przyszedł dziwnie szybko. Usiadła przy oknie, wpatrując się w mokre ulice. Myślała o swoim życiu. Nie była już młodziutką dziewczyną zbliżała się do trzydziestki, była szczęśliwą mężatką Choć nie żyli bogato, wydawało jej się, że są zgodni.

Tylko jedno ją martwiło nie mogli mieć dzieci. Trzy lata małżeństwa, badania, a lekarze tylko rozkładali ręce: Wszystko w porządku, proszę pani.

Gdy wysiadła, musiała przejść przez park obok jej pracy. Nagle zatrzymała się na mokrej ławce siedziała mała dziewczynka i płakała. Miała na sobie cienką kurteczkę, trzęsła się z zimna, a po policzkach spływały jej łzy zmieszane z deszczem.

Małgorzata podeszła:
Cześć, dlaczego tu siedzisz sama?
Mama mnie wyrzuciła szlochała.
Jak to wyrzuciła? nie mogła w to uwierzyć.
Spała, a ja byłam głodna. Obudziłam ją i zaczęła krzyczeć. Więc teraz tu jestem.
Jak masz na imię?
Kasia.

Co ja mam z tobą zrobić, Kasiu? Małgosia spojrzała na zegarek. Chodź, pokażesz, gdzie mieszkasz?
Blisko machnęła ręką w stronę bloków.

Minęły pięć minut i stały pod drzwiami. Dzwoniły długo, zanim otworzyła im zaspana kobieta w brudnym szlafroku. Włosy miała tłuste, twarz zmęczoną. Spojrzała na Małgorzatę, potem na Kasię, i bez słowa wpuściła je do środka.

W mieszkaniu śmierdziało stęchlizną. Na podłodze wal

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × jeden =

Chcę zrobić test DNA – jeśli Daria naprawdę jest moja, zabiorę ją ze sobą.