Chcę mieszkać z tobą! Oświadczyła moja siostrzenica.

Od młodych lat byłam bardzo przedsiębiorcza. Jako 18-latka wyjechałam do stolicy bez niczego. Wynajęłam pokój u staruszki za grosze, a sama zaczęłam pracować jako kelnerka w pobliskiej knajpie. Po kilku latach było mnie stać na wynajem własnego mieszkania, a potem jego kupno. Skończyłam studia i rozpoczęłam pracę w dobrej agencji reklamowej, gdzie zarabiałam przyzwoite pieniądze. Kiedy już się urządziłam na dobre w stolicy i moje życie zaczęło płynąć spokojnie i miało własny rytm, zadzwoniła do mnie moja siostra. Jej córka zaczynała studia w Warszawie i nie miała gdzie zamieszkać. Siostra utwierdzała mnie, że to tylko przejściowa sytuacja, która potrwa maksymalnie kilka tygodni. Zgodziłam się, ponieważ bardzo lubiłam Małgosię. Zawsze świetnie się dogadywałyśmy, jednak to była młoda dziewczyna, która była ode mnie młodsza o 25 lat.

Kiedy Małgosia przyjechała do mnie z jedną walizką, pomyślałam, że to może nawet dobrze, że będę mieć towarzystwo, i nie będę spędzać samotnych wieczorów, jednak sytuacja szybką się zmieniła.
– Ciociu, mogłabym przyprowadzić swoją koleżankę ze studiów? Nie mam jej gdzie zaprosić, a chciałabym spędzić z nią więcej czasu. – zapytała Małgosia.
-Oczywiście, tylko pamiętaj Gosiu, żebyście nie siedziały do późna. Musisz mieć na uwadze, że ja wstaję rano do pracy.

Niestety, koleżanka Gośki była u nas do 3:00 w nocy. Śmiały się i słuchały muzyki na cały regulator. Kiedy rano zwróciłam siostrzenicy uwagę, w ogóle nie przejęła się moimi słowami, stwierdziła tylko, że spieszy się na uczelnię i wybiegła z mieszkania.

Kiedy wieczorem wróciłam z pracy, Gosia zapytała co jest na kolację. Odparłam, że w lodówce jest szynka, ser żółty, a w chlebaku jeszcze chleb bułki. Dziewczyna pokręciła nosem i powiedziała że myślała, że coś zamówimy.
– Ciociu, w Warszawie jest tyle cudownych restauracji. Ja, na swojej wsi nie mam żadnej. Myślałam że popróbuję innej kuchni.
Zrobiło mi się żal mojej siostrzenicy, i tego wieczoru zamówiłyśmy danie kuchni chińskiej.

Obecność Gosi przeszkadzała mi coraz bardziej. Przyzwyczajona byłam do samotności, a tu nagle ktoś podbierał mi kosmetyki, grzebał w mojej szafce z bielizną i przedstawiał wszystkie rzeczy w lodówce, lub zostawiał skarpety na kanapie. Stwierdziłam, że po dwóch miesiącach obecności Gosi w moich mieszkaniu, powinna się wyprowadzić.

Kiedy zadzwoniłam do mojej siostry i powiedziałam jej, że Gosia mieszka u mnie już wystarczająco długo, ona zapytała mnie co ma zrobić w tej sytuacji. Byłam zszokowana jej pytaniem, byłam pewna, że w międzyczasie szukali lokalu dla swojej córki, a oni nawet o tym nie pomyśleli.

Gosia mieszka u mnie już pół roku, nie mogę jej wrzucić na bruk, ale już mam dość jej obecności. Moja siostra nie poczuwa się do obowiązku, aby znaleźć córce mieszkanie, lub pokój do wynajęcia. Co mam zrobić w tej sytuacji? Nie chcę skrzywdzić młodej osoby i wejść w konflikt z własną siostrą, ale ta sytuacja mieszkaniowa coraz bardziej mnie męczy.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × trzy =

Chcę mieszkać z tobą! Oświadczyła moja siostrzenica.