Pragnę doprowadzić do rozwodu mojego syna. Po co mu taka bezmyślna żona?
Istnieje stereotyp, że teściowe to złośliwe wiedźmy, które bez powodu gnębią biedne, nieszczęśliwe synowe. Przeszukajcie internetowe fora pełno tam takich historii. A oto ja owa zła teściowa, która nie tylko czepia się synowej, ale stanowczo postanowiła zniszczyć małżeństwo swojego dziecka. I wiecie co? Nie wstydzę się. Jestem pewna, że mam rację, a teraz wytłumaczę dlaczego, gdy w moim sercu buzują gniew i ból o mojego chłopca.
Mój syn, Kamil, poznał tę dziewczynę, Kingę, jakieś pięć lat temu. Przedstawił mi ją jednak dużo później dopiero gdy oświadczył się i postanowił wziąć ślub. Od pierwszego wejrzenia nie przypadła mi do gustu, a jak się później okazało, instynkt mnie nie zawiódł ta pannica okazała się prawdziwym koszmarem.
Zaprosiłam ich do naszego domu, do przytulnego mieszkania na przedmieściach Poznania. Kinga nawet nie zdążyła zdjąć butów, gdy zadzwonił jej telefon. Zamiast przeprosić i obiecać oddzwonić, zaczęła paplać z koleżanką prosto w przedpokoju. Piętnaście minut! Stałam, zaciskając zęby, a ona chichotała, gadając o jakichś głupstwach. Już wtedy poczułam, że coś jest z nią nie tak.
Przy stole nie zadawałam poważnych pytań tylko obserwowałam. Lecz gdy rozmowa zeszła na jej życie i plany, wszystko stało się jasne. Liceum ledwo skończyła, studiowała na ostatnim roku policealnej szkoły, ale o studiach nawet nie myślała. Po co? Kobieta, jak mówiła, ma być żoną i matką i koniec. Pracować nie zamierza. Teraz utrzymują ją rodzice, a później, widać, ten ciężar spadnie na mojego syna. Mieszka z mamą i tatą, ale po ślubie planuje wprowadzić się do nas. I wisienka na torcie: jest w ciąży. Czas krótki, więc ślub trzeba zorganizować szybko, zanim brzuch zdradzi jej sekret. Zachowywała się, jakby cały świat był jej coś winny, a jej uroda bilet do życia bez trosk.
Najgorsze zobaczyłam jednak, gdy Kamil wyszedł zapalić na balkon. Kinga natychmiast wyjęła paczkę cienkich papierosów i poszła za nim. W ciąży i pali! Omal nie udusiłam się z oburzenia. Co będzie z dzieckiem? Najwyraźniej jej to nie obchodziło.
Wkrótce wzięli ślub i zamieszkali razem w moim mieszkaniu. Wychodziłam do pracy o świcie, wracałam wieczorem, a Kinga spała do południa, później wałęsała się po domu, nic nie robiąc, i co chwila biegała na balkon z papierosem. W szkole załatwiła zaświadczenie o ciąży i wzięła urlop dziekański. Każdego wieczoru witał mnie bałagan: sterta brudnych naczyń w zlewie, porozrzucane ubrania, pust



