Zaraz po ślubie z Michałem, zamieszkaliśmy w jego rodzinnym domu, gdzie mieszkała również teściowa z teściem. Mieliśmy w planach, budowę własnego domu, lub kupno mieszkania, jednak życie potoczyła się inaczej, urodziły się dzieci i wciąż brakowało pieniędzy, oraz czasu, aby rozpocząć budowę domu, lub sfinalizować kupno mieszkania. Kiedy byłam młodą mężatką, moja teściowa nie miała do mnie tak dużej śmiałości, jednak kiedy urodziły się dzieci i lekko podrosły, Grażyna zaczęła wykorzystywać mnie do prac w swoim ogrodzie warzywnym oraz sadzie. Na początku chętnie jej pomagałam, nie chcąc wzbudzać żadnych konfliktów między nami. Plewiłam grządki, sadziłam ogórki, truskawki, zbierałam szczypior, koper, oraz jabłka, a wszystkie zebrane przeze mnie plony zabierała teściowa do swojej spiżarni, które następnie przerabiała, a potem wedle swojego uznania, rozdawała swoim pozostałym dzieciom, wnukom i rodzinie.
Pewnego razu pożaliłam się mężowi, że codziennie pracuję w ogrodzie, jednak jeszcze nie otrzymałam od teściowej żadnych warzyw, ani owoców. Wówczas Michał uspokoił mnie, że mama na jesień, po wykonaniu przetworów na pewno będzie obdarowywać nas wszystkich swoimi specjałami. Uwierzyłam mężowi w jego słowa i nadal pomagałam teściowej w pracach w ogrodzie.
Przyszła jesień i Grażyna zaczęła rozdawać słoiki ze swoim przetworami, o które ja pieczołowicie dbałam całą wiosnę i lato. Jakie było moje zdziwienie, kiedy córka teściowej, otrzymała dwadzieścia słoików owoców i warzyw, a my nie otrzymaliśmy, ani jednego słoika, mimo iż to ja dbałam, aby wszystkie rośliny były zdrowe i dorodne. Kiedy zapytałam matki mojego męża, o to dlaczego nie otrzymaliśmy żadnych przetworów z ogrodu, byłam zaszokowana jej odpowiedzią.
– Mamo, cały sezon dbałam o Twój ogród. Codziennie doglądałam, aby warzywa i owoce były odpowiednio nawodnione, żeby nie dostał się do nich żaden robak. Dlaczego tak nas potraktowałaś? My nie zasługujemy na Twoje przetwory?
– Och Marta, nie dramatyzuj. Po prostu moja córka, ma teraz trudna sytuację. Wiesz, że nie pracuje, jej mąż słabo zarabia, to muszę ich wspomóc chociaż w ten sposób. Wy macie wszystko, więc o co Ci jeszcze chodzi? – Zapytała teściowa z pretensją w głosie.
Byłam w szoku kiedy usłyszałam te słowa. Nie dość, że przez wiele miesięcy dbałam o ogród teściowej, to jeszcze nie dostałam żadnego podziękowania za swoją pracę.
Minęła zima, i ponownie nastał czas sadzenia i plewienia ogrodu. Kiedy teściowa zawołała mnie, żebym przyszła jej pomóc w ogrodzie warzywnym, tylko uśmiechnęłam się pod nosem. Powiedziałam jej wówczas, że ostatnio za swoją pracę nie otrzymałam nawet jednego słoika smażonych jabłek, ani ogórków kiszonych. Uznałam, że jeśli potrzebuje pomocy powinna zawołać swoją drugą córkę, której dała większość plonów, o które ja dbałam. Oczywiście teściowa była oburzona moim zachowaniem. Wyzwała mnie od bezczelnych dziewuch i obiecała, że już nigdy nie dostaniemy od niej żadnego owocu, ani warzywa z jej ogrodu.
Miały tygodnie a ogród Grażyny wyglądał bardzo mizernie. Starsza kobieta nie miała siły, aby należycie o niego zadbać, a jej córka stwierdziła, że nie ma czasu, ani siły się nim zajmować. Ja, z dziką satysfakcją obserwowałam ten obrazek. Wiedziałam że poprzednie obfite zbiory, były tylko i wyłącznie moją zasługą.
Kiedy nadszedł czas zbiorów, moja teściowa nie miała co włożyć do swoich słoików. Plony był tak mizerny, że przetwory nie miały żadnego sensu. Wtedy pierwszy raz, Grażyna przeprosiła mnie za swoje zachowanie i przyznała, że jestem wspaniałą gospodynią.
Ta historia, chodź na początku niemiła i nieprzyjemna, zakończyła się bardzo dobrze. Oczyściłyśmy z moją teściową atmosferę i od tego od tamtego czasu dogadujemy się bardzo dobrze. Ona doceniła moją pracę w domu i w gospodarstwie i od tamtej pory jest przykładną mamą, teściową i babcią.



