Moja zeszłoroczna kurtka była już stara, nie chciałam w niej chodzić w tym roku do pracy, mam ją od trzech lat. Przymierzyłam ją kilka razy, myślałam, że wyrzucę ją dopiero w przyszłym roku, ale ona jest brzydka. Kilka dni było bardzo zimno i postanowiłem kupić coś nowego. Poszłam do najbliższego sklepu i kupiłam najtańszą kurtkę, bo dużo pieniędzy nie miałam, a jeszcze musiałam coś sobie kupić ciepłego, pokazywał się już mróz. Wróciłam do domu i chwaliłam się wszystkim.
Założyłam nowe ciuchy, obróciłam się przy lustrze, może być. W ostatnią niedzielę poszłam do centrum handlowego i zobaczyłam taką piękną kurtkę, przymierzyłam ją, po prostu cudo i jasna, wyglądam w niej jak królowa. Wróciłam do domu smutna, kurtka nie wychodziła z moich myśli, tak bardzo chciałam ją kupić, ale niedawno kupiłam inną, prostą, zwykłą, która mi się nie podobała, a wszystko dlatego, że po prostu chciałam mniej zapłacić.
Mama zapytała, o co chodzi, powiedziałam jej wszystko. Przez cały wieczór nic nie mówiła, a kiedy mąż wrócił z pracy, mama się odezwała:
– Włodek, kupmy kurtkę naszej Sylwuni, ona tak bardzo ją pragnie. Ja daję pięćset złotych, daj jej też trochę, proszę Cię, synu. Mężczyzna zaśmiał się i natychmiast się zgodził. Na drugi dzień, dziewczyna szła dumna w nowej kurtce, wyglądała w niej olśniewająco. Mama chodzi w tej pierwszej, co kupiła i bardzo ją lubi. Pasuje na nią, jakby była szyta na miarę. Tylko matka może tak kochać.



