Było nad wodą

To był czas nad morzem

„Miałaś już odpocząć, ile można pracować, Władka? Nie przypominasz siebie, gdzie twój płomienny wzrok, gdzie twój radosny nastrój, którym zawsze wszystkich zarazowałaś? No i rozwiodłaś się z tym twoim” matka dodała nieprzyzwoite słowo „dobrze zrobiłaś, nie ma po co cierpieć.”

„Mamo, ale ja nie cierpię. Minął już rok od rozwodu, przyzwyczaiłam się. Córka nie daje mi się nudzić. A moja Danusia jest wyjątkowo dojrzała jak na swój wiek. Często mnie zaskakuje, choć ma dopiero jedenaście lat. To dlatego, że uwielbia czytać twoje czasopisma. Czyta wszystko, co wpadnie jej w ręce” odpowiedziała córka.

Zdecydowały z Danusią pojechać nad morze.

„No właśnie, Danusi też przyda się odpoczynek. Jest taką mądrą dziewczynką, świetnie się uczy, niech trochę odetchnie. Proponuję, żebyście pojechały razem nad morze. Na sanatoria czy zorganizowane wycieczki nas nie stać, ale w prywatnym kwaterze można znaleźć coś niedrogiego. Ja wam trochę dołożę” nalegała matka.

„Mamo, zgódź się!” rozległ się głos Danusi. „Tym bardziej że babcia nam pomoże. Może babcia też z nami pojedzie?” dodała wesoło. „Wiesz, mamo, woda i słońce karmią rośliny, dzięki temu rosną silne i zdrowe. My też tak nabierzemy sił.” wyraźnie cytowała kogoś.

„Boże, skąd ty to wszystko bierzesz, Danusiu?”

„No przecież czytam! To z czasopism babci. No i chodzę do szkoły, gdybyś nie zauważyła” zaśmiała się córka.

Władka miała już urlop, więc zdecydowała, że pojadą z córką nad morze. Ostatniego dnia przed wyjazdem, wychodząc z biura, rzuciła:

„Dziewczyny, pa pa! Tak się cieszę na ten odpoczynek.”

„Władka, odpoczywaj na całego, opalaj się, pływaj i poznaj jakiegoś przystojniaka” zawołały koleżanki z pracy.

Rozpoczęły się przygotowania. Walizka powoli się zapełniała. Pojechały do centrum handlowego, kupiły nowe stroje kąpielowe i szorty. Danusia z radości śpiewała:

„To był czas nad morzem, szła po piasku, on patrzył na nią”

„Córeczko, o czym ty mówisz? Skąd znowu takie słowa?”

„Mamo, czytałam w czasopiśmie.”

„Za wcześnie ci na takie lektury. Powinnam je wyrzucić” powiedziała Władka.

„Mamo, zapominasz o internecie.”

„To i go odetnę.”

„No mamusiu, to już przemoc wobec osoby” zaśmiała się córka.

„Dobrze, osobo, pakuj swoje rzeczy” odparła matka.

„Mamo, a Wiesia mi zazdrości, też chce nad morze. Nigdy tam nie była i nie wie, jak to wygląda.”

„Rozumiem. W ich rodzinie jest ciężko, mama jest niepełnosprawna, ojca nie ma. Wiem, jak im trudno” westchnęła Władka. „Może Wiesia dorośnie i szczęście się do niej uśmiechnie. Wtedy pojadą z mamą nad morze.”

„Może, ale kiedy to będzie” smutno dodała Danusia.

Wieczorem przed wyjazdem siedziały na kanapie i rozmawiały głównie o morzu, gdy nagle córka znów zaskoczyła:

„Mamo, a może tam spotkasz swojego wybranka?”

„Kogo?!” Władka aż podskoczyła.

„No wiesz, miłość twojego życia. Jak czytałam: 'To był czas nad morzem, gdzie ażurowa piana’ Więc z tej ażurowej piany wyłoni się twój przeznaczony”

„Danusiu, o czym ty myślisz? Ja nawet nie myślę, a ty” rozłożyła ręce.

„Oj, już dobrze, mamo. Idę spać!” zeskoczyła z kanapy i pobiegła do swojego pokoju.

Jechały pociągiem. Podróż trwała całą dobę. Władka z Danusią były podekscytowane, patrzyły przez okno, podziwiając mijane krajobrazy. Ostatni raz były nad morzem cztery lata temu, teraz radość wypełniała je po brzegi.

Na dworzec dotarły pod wieczór, dojechały do kwatery. Gospodyni powiedziała:

„Dziewczynki, to wasza część, tutaj będziecie mieszkać. Drugą część zajmuje młody człowiek porządny chłopak, ma na imię Bartek.”

„Co nam do tego?” pomyślała Władka i zaczęły się rozpakowywać.

„Mamo, chodźmy nad morze!” zawołała Danusia. „Potem się rozpakujemy. Może się wykąpiemy?”

Władce też się chciało iść, tym bardziej że morze było blisko wystarczyło wyjść za bramę.

„Idźmy, wieczorem przyjemnie się pływa, a słońce już nie takie mocne” zgodziła się.

„Mamusiu, jakie to piękne!” szczebiotała Danusia. „W końcu jesteśmy nad morzem!”

Zrzuciła klapki i wbiegła do wody, uśmiechając się z rozkoszy. Potem wyskoczyła, zdjęła spodenki i koszulkę, i znowu pobiegła do fal. Fale leniwie obmywały brzeg, a Władka zauważyła, że morska piana rzeczywiście była ażurowa.

Było już ciemno, gdy wracały szczęśliwe do domu. Na werandzie stał przystojny mężczyzna, popijając piwo z puszki. Gdy mijały go, Danusia nagle powiedziała:

„Piwo zawiera toksyczne substancje, a nawet sole metali ciężkich”

„O, dobry wieczór” uśmiechnął się. „Skąd u ciebie taka wiedza?”

„Dobry wieczór” powiedziały razem, a Danusia dodała: „Trzeba więcej czytać i interesować się światem” odparła dumnie i weszła do domu, a za nią podążyła matka.

Bartek pomyślał:

„Martwiłem się, że będzie nudno. A tu taka sąsiadka z nią nie sposób się nudzić. Toksyczne substancje, no proszę”

Następnego dnia Władka zaproponowała:

„Może pójdziemy na wycieczkę, a nad morze wieczorem? Jeszcze zdążymy się opalić.”

„Dobrze, mamo. Powinniśmy poznać okolicę i zobaczyć, co ciekawego tu jest.”

Pod wieczór poszły na plażę. Było już mniej ludzi. Od razu zauważyły Bartka, który w okularach przeciwsłonecznych siedział na leżaku i patrzył w dal.

„Mamo, nasz sąsiad” szturch

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

7 + 11 =

Było nad wodą