Było nad wodą

Było to nad morzem

„Musisz w końcu odpocząć, Władka! Ile można tak harować? Nie poznaję cię gdzie ten twój płomienny wzrok, gdzie ten radosny nastrój, którym zawsze wszystkich zarażałaś? Rozwiodłaś się z tym swoim…” matka dodała niecenzuralne słowo „…i dobrze zrobiłaś, nie ma po co się męczyć.”

„Mamo, ale ja się nie męczę. Minął już rok od rozwodu, dawno się przyzwyczaiłam. Córka nie daje mi się nudzić. A w ogóle to moja Zosia jest niesamowicie dojrzała jak na swój wiek. Często mnie zaskakuje, choć jeszcze nie skończyła dwunastu lat. To przez twoje magazyny, które kupujesz pochłania wszystko, co wpadnie jej w ręce” odparła córka.

Postanowili z Zośką wyrwać się nad morze.

„No właśnie, Zosia też musi odpocząć. Jest przecież taką mądrą dziewczynką, w szkole ma same piątki, niech i ona trochę odetchnie. Proponuję, żebyście pojechały nad morze. Na żadne sanatoria czy wycieczki nie starczy nam teraz pieniędzy, ale w prywatnym kwaterze da się przeżyć. Ja wam trochę dołożę” nalegała matka.

„Mamo, zgódź się!” dobiegł z pokoju głos Zosi „Tym bardziej że babcia nam pomoże. A może babciu, ty też z nami?” zaśmiała się. „Wiesz, mamo, woda i słońce karmią rośliny, dzięki temu rosną silne i zdrowe. Tak samo i my z tobą nabierzemy sił.” Widać było, że zacytowała to z czyjejś wypowiedzi.

„Boże, skąd ty to wszystko bierzesz, Zosiu?”

„No przecież czytam! To z babcinych czasopism. No i chodzę do szkoły, jakbyś nie zauważyła” zaśmiała się córka.

Wykorzystując zbliżający się urlop, Władka postanowiła, że rzeczywiście wyrwą się z córką nad Bałtyk. W ostatni dzień przed wyjazdem, wychodząc z biura, rzuciła koleżankom:

„No to pa, dziewczyny! W końcu odpoczynek.”

„Władka, korzystaj ile się da! Wyleguj się na plaży, popływaj i może poznasz jakiegoś przystojniaka” zażartowały koleżanki.

Zaczęły się przygotowania. Walizka się zapełniała. Wypad do galerii, nowe stroje kąpielowe, spodenki. Zosia, rozpływająca się z radości, nuciła pod nosem:

„Było to nad morzem, szła po piasku, on patrzał na nią…”

„Córeczko, skąd ty to znów bierzesz?” zdziwiła się Władka.

„Mamo, przeczytałam w magazynie.”

„Za wcześnie ci na takie lektury. Trzeba je wyrzucić.”

„Zapominasz, że jest jeszcze internet” zaśmiała się Zosia.

„To i go odetnę.”

„No mamo, to już przemoc nad jednostką!” zaśmiała się córka.

„Ruszaj się, 'jednostko’, pakuj swoje rzeczy” odparła matka.

„Mamo, a Weronika mi zazdrości. Też chciałaby nad morze. Nigdy tam nie była i nawet nie wie, jak to wygląda.”

„Rozumiem. Mają ciężko mama niepełnosprawna, ojca nie ma. Wiem, jak im trudno” westchnęła Władka. „Może jak Weronika dorośnie, los się do niej uśmiechnie. Wtedy i ona z mamą pojadą nad wodę.”

„Może, ale kiedy to jeszcze będzie…” smutno odpowiedziała Zosia.

W przeddzień wyjazdu siedziały wieczorem na kanapie, rozmawiając głównie o morzu, gdy nagle Zosia znów zaskoczyła:

„Mamo, a może tam spotkasz swojego wybranka?”

„Kogo?!” Władka aż podskoczyła.

„No swoją wielką miłość! Jak to w jednym wierszu czytałam: 'było to nad morzem, gdzie koronkowa piana…’ Właśnie z tej koronkowej piany wyłoni się twój przyszły mąż!”

„Zosiu, o czym ty w ogóle myślisz?!” Władka rozłożyła ręce.

„Oj, już dobrze, idę spać!” Zosia zeskoczyła z kanapy i pobiegła do swojego pokoju.

Jechały pociągiem całą dobę. Władka z córką były podekscytowane, wpatrywały się w krajobrazy za oknem. Ostatni raz były nad morzem cztery lata temu, teraz radość je rozpierała.

Na dworzec dotarły pod wieczór, a stamtąd do wynajętego pokoju. Gospodyni uprzedziła:

„Dziewczynki, to wasza część. A w drugiej mieszka młody człowiek przyzwoity facet, ma na imię Marek.”

„Co nam do tego?” pomyślała Władka i zabrały się za rozpakowywanie.

„Mamo, chodźmy nad morze!” wołała Zosia „Potem się rozpakujemy, może się wykąpiemy…”

Władce też się chciało, zwłaszcza że do plaży było blisko wystarczyło wyjść za bramę, a już widać było wodę.

„No chodźmy, wieczorem dobrze się kąpać, nie przypalimy się, słońce już nie takie mocne” zgodziła się.

„Mamusiu, jakie to piękne!” Zosia nie mogła się nacieszyć „W końcu jesteśmy nad morzem!”

Zrzuciła klapki i wbiegła do wody, rozpromieniona. Wyskoczyła, zdjęła spodenki i koszulkę, i z powrotem pobiegła do fal. Władka zauważyła, że morska piana przy brzegu faktycznie wyglądała jak koronka.

Wracały już późnym wieczorem, szczęśliwe. Na werandzie stał przystojny mężczyzna, sącząc piwo z puszki. Gdy przechodziły obok, Zosia nagle oznajmiła:

„Piwo zawiera toksyczne substancje, a nawet metale ciężkie.”

„O, dobry wieczór” uśmiechnął się „Skąd u ciebie taka wiedza?”

„Dobry wieczór” przywitały się obie, a Zosia dodała: „Trzeba czytać i interesować się światem” odparła dumnie i weszła do pokoju, a za nią Władka.

Marek pomyślał:

„A ja się martwiłem, że będzie nudno. Z taką sąsiadką na pewno się nie zaznać nudy. Toksyczne substancje no proszę!”

Następnego dnia Władka zaproponowała:

„Może pójdziemy na wycieczkę, a nad morze wieczorem? Jeszcze zdążymy się spalić.”

„Jasne, mamo! Musimy poznać okolicę, zobaczyć, co tu jest ciekawego.”

Wieczorem na plaży było już mniej ludzi. Od razu zauważyły Marka siedział na leżaku w okularach przeciwsłonecznych, wpatrzony w horyzont.

„Mamo, patrz, nasz sąsiad” szturchnęła Władkę Zosia.

Podeszły bliżej, on też je zauważył i przywitał się:

„Dobry

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

czternaście − pięć =

Było nad wodą