– Nie masz sumienia, nie mogę w to uwierzyć! Jestem w ciąży, a ty ukrywasz przede mną prawdę! Jak śmiesz?
Myślę, każda dziewczyna na początku związku uważa, że nigdy nie spotka ją taka sytuacja ze strony partnera. Kłamstwa, oszustwa, zdrady – są tak powszechne, ale nikt nie myśli, że może spotkać się z nimi w swojej relacji.
Ja jestem zwykłą kobietą, lekko po 30-tce. Moje życie jest zapewnie podobne, do życia tysięcy innych dziewczyn w moim wieku. Nigdy tak naprawdę nie miałam przygód miłosnych, ani namiętnych romansów. Jeśli umawiałam się z mężczyznami, to szybko przekonywałam się, jak bardzo mylne było pierwsze, dobre wrażenie. Kilka lat temu spotkała mężczyznę, który wydawał się dla mnie idealny. To było doświadczenie, jak ze snu. Byłam przekonana, że to właśnie z tym mężczyzną doznam pełni szczęścia. Wyobrażałam sobie swoją przyszłość z Łukaszem. To, jak będzie wyglądał nasz dom i nasze wspólne dzieci. Idealizowałam ten związek od początku, a wszystkie sygnały bagatelizowałam. Byłam pewna, że Łukasz nigdy nie byłby zdolny mnie zdradzić, ani oszukać.
Poznałam go w sklepie. Nie mogłam dostać serwetek z górnej półki, a on był wysoki i zaproponował pomoc. Zaczęliśmy rozmawiać i poczuliśmy do siebie wzajemną sympatię. Po tym wydarzeniu, Łukasz wziął mój numer telefonu, a potem zaproponował, że odprowadzi mnie do domu. Kolejne dni spędzaliśmy na wielogodzinnych rozmowach telefonicznych. Któregoś dnia, zaprosił mnie na randkę do parku. Byłam tak podekscytowana tym spotkaniem. Dał mi bukiet kwiatów, a ja poczułam się szczęśliwa i wyjątkowa. Dwa miesiące później postanowiliśmy zamieszkać razem. Wyprowadziłam się z mojego wynajmowanego lokum i zamieszkałam w jego dwupokojowym mieszkaniu. Nie mogłam uwierzyć, że w końcu znalazłam swoją drogę. Zaczęliśmy ze sobą mieszkać, a ja byłam bardzo szczęśliwa w tym związku. Pół roku później dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Wówczas byłam chyba najszczęśliwszą osobą na świecie, jednak Łukasz słabo okazywał swoją radość.
– Nadszedł czas, abyśmy wzięli ślub. Dziecko powinno mieć pełną rodzinę – powiedziałam.
– Co to za pośpiech? Zdążymy na czas. Musimy przecież zaoszczędzić trochę pieniędzy, rozpocząć przygotowania, a to trochę potrwa.
Po tych słowach uspokoiłam się i pomyślałam, że weźmiemy ślub trochę później. Czułam się przy Łukaszu bezpieczna i byłam pewna, że nic nie grozi naszej miłości. Mój narzeczony więcej pracował, aby zarobić na naszą przyszłość, więc widywaliśmy się mniej niż kiedyś. Wracał do domu późnym wieczorem i szybko kładł się spać. Nie miałam do niego o to żalu, przecież robił to dla naszej rodziny. Pewnego dnia, kiedy Łukasz był w pracy, postanowiłam wyjść na spacer dalej niż zwykle. Po drodze usiadłam na ławce, aby odpocząć. Nagle usłyszałam, jak dziecko woła ojca:
– Zobacz, tato! Nauczyłem się jeździć na rowerze!
– Brawo! Jesteś bardzo zdolny.
Natychmiast rozpoznałam głos mojego narzeczonego. Odwróciłam się, aby zobaczyć, skąd dochodzi głos. Jak się okazało, mój narzeczony stał w parku, trzymając inną kobietę za rękę. Razem z nią machał do dziecka. Zaczęłam płakać i nie mogłam się ruszyć, byłam jak zahipnotyzowana. Resztami silnej woli podniosłam się z ławki i ruszyłam do domu. Nie rozumiałam co się stało! Mój ukochany ma inną kobietę? Ma inną rodzinę? Czy to właśnie tam znikał, kiedy mówił, że musi pracować całe dnie?
Jak tylko wszedł, postanowiłam od razu wyjaśnić całą sytuację.
– Jesteś tak bezwstydny, że nie mogę w to uwierzyć! Jestem w ciąży, a ty ukrywasz przede mną prawdę! Zdrajco! – Krzyczałam.
– Dlaczego tak na mnie krzyczysz? Co się stało?
– Nie zachowuj się jak idiota. Widziałam Cię w parku! Jak to wytłumaczysz? – płakałam otępiała z bólu.
– To prawda, mam inną rodzinę. Dlatego nie chciałem się z tobą ożenić. Przepraszam.
To był koniec tej historii. Jak mi się wydawało, idealny mężczyzna po prostu mnie oszukał, a potem odszedł i zniknął z mojego życia. Postanowiłam spakować wszystkie rzeczy, które miałam w tym mieszkaniu i pojechać do rodziców. Oni mnie nie zawiedli, pomogli jak zawsze, a teraz są bezgranicznie zakochani w swojej wnuczce. Czasami lepiej kierować się w życiu rozumem, bo serce może nas zwieść na manowce.


