Wszyscy ciągle twierdzą i powtarzają, że trzeba utrzymywać dobre kontakty z teściową. Z matką mojego męża nie da się jednak tak żyć, bo kiedy potrzebowałam jej wsparcia, ona i tak stanęła po stronie syna. Nieważne, czego by nie zrobił, ona i tak zawsze go broni, dlatego nie warto ufać teściowym!
Mój mąż był wojskowym, służył w Afganistanie i niestety tam zginął. Jeszcze przed wyjazdem na misję rozwiązaliśmy wszelkie kwestie formalne, bo wiedzieliśmy, że może dojść do najgorszego. Zgodnie z aktem notarialnym mąż przepisał na matkę mieszkanie, które otrzymał przed naszym ślubem jako spadek po ojcu. To, czego razem dorobiliśmy się w czasie trwania małżeństwa, miało trafić już tylko do mnie. Nie zdążyliśmy mieć wspólnego dziecka, ale jak życie mi pokazało, na całe szczęście.
Dwa miesiące temu moja była teściowa musiała opuścić swój dom ze względu na pożar, który wybuchł w trakcie jej nieobecności. Zaprosiłam ją do zamieszkania u mnie, w końcu to matka mojego nieżyjącego męża, powinnam więc jej pomóc. Owszem, skorzystała z propozycji i przyjechała do mnie, ale nie sama! Przyprowadziła do mojego domu jakąś dziewczynę z dzieckiem, z którą mój zmarły mąż miał romans jeszcze w czasie trwania naszego małżeństwa!
Po pierwszej fali złości, konsternacji i próbie ogarnięcia się, w końcu doszło do rozmowy, z której wynikło, że dziewczyna chce oddać dziecko do sierocińca, ale była teściowa namawia ją, żeby oddała to dziecko mnie, bo jestem bezdzietna, samotna i mogłabym się nim zaopiekować.
Tuż po przyjedzie teściowa zaczęła namawiać mnie na adopcję dziecka, bo przecież to krew mojego byłego męża, więc to już jak członek rodziny, którym powinnam się zaopiekować! Była teściowa zadeklarowała się, że pomoże mi w opiece nad nim. Szkoda tylko, że nie zapytała mnie o zdanie!
W ogóle jak ona sobie to wyobrażała? Że będę karmić, ubierać i w ogóle wychowywać dziecko męża z romansu i traktować jak swoje? Po mojej odmowie wzięcia udziału w tej farsie, obraziła mnie i powiedziała, że skoro tak, to pójdzie do sądu i wyrwie mi z gardła część majątku dla tego dziecka, bo według niej to jemu się bardziej wszystko należy, niż mnie.
Odbyła się sprawa sądowa, zlecono badania DNA i okazało się, że ta dziewczyna musiała mieć w czasie romansu z moim mężem jeszcze innych kochanków, bo badania nie wykazały między nim a zmarłym mężem żadnego pokrewieństwa. Po tym wszystkim zerwałam relacje z byłą teściową i nie chcę jej znać, bo wiedząc o tym, co zrobił były mąż i tak wstawiła się za nim, a mnie miała za nic.



