Piękna i niezależna Kinga zakochała się, i to w takim przystojniaku jak Krystian, aż sama była w szoku. Pracowała w salonie kosmetycznym, a on przyszedł się ostrzyc i usiadł w jej fotelu.
„Proszę trochę krócej”, powiedział uprzejmie, spojrzał jej w oczy i nagle między nimi przeskoczyła iskra i to jaka!
„Boże, jaki przystojny, a te oczy… palące”, przemknęło Kingi przez myśl.
„O rany, jaka piękna dziewczyna pracuje w tym salonie, a ja nigdy tu nie wpadłem. Trafiłem tu przypadkiem, ale to był strzał w dziesiątkę. Tylko czy jest wolna? Na pewno ma chłopaka, takie kobiety nie chodzą same”, myślał Krystian, podczas gdy Kinga czarowała nad jego fryzurą.
Szybko skończyła strzyżenie, ale od razu pożałowała:
„Trzeba było się przy nim pokręcić dłużej, ale trudno, to tylko kolejny klient”.
Krystian nie chciał jednak przegapić okazji i postanowił ją spotkać wieczorem. Wyszedł z salonu, spojrzał na godziny otwarcia i zadowolony pojechał do biura. Kończył wcześniej.
Po pracy Kinga wyszła i od razu zobaczyła swojego klienta z bukietem kwiatów. Podeszedł do niej z uśmiechem:
„Cześć, to dla ciebie”, podał jej kwiaty.
„Dla mnie? A za co?” zdziwiła się Kinga.
„Za strzyżenie, bardzo mi się podobało”, roześmiał się, a ona też. „Jesteś wolna? Może wpadniemy na kawę?”
„Chyba tak”, zgodziła się, choć w głębi duszy myślała: „Naprawdę taki przystojniak jest sam? Nie ma dziewczyny?”
W kawiarni rozmawiali swobodnie i wesoło. Krystian okazał się rozmowny i ciekawy. Rozśmieszał Kingę, a ona śmiała się, zapominając o całym świecie. Od tego wieczoru zaczęli się spotykać. Wciąż czekała, aż ją zostawi, ale ich związek trwał, a Krystian okazał się dobrym i troskliwym człowiekiem.
Minął czas. Zaczęli rozmawiać o wspólnym mieszkaniu i ślubie. Kinga wiedziała jednak, że nie uniknie problemów z powodu urody Krystiana. Bo gdziekolwiek by nie poszli do znajomych czy pracy zawsze znajdą się kobiety, które rzucają się na cudzych mężczyzn, a na przystojnych szczególnie. Nie miała co do tego wątpliwości i nawet odmawiała wyjścia za niego właśnie z tego powodu.
„Kochana”, czasem tak ją nazywał, „co ty znów sobie wymyślasz? Skąd te dziwne pomysły?” pytał szczerze Krystian.
„Nie wiem… Nie mogę za ciebie wyjść, bo jesteś… przystojny. A przystojnym mężczyznom nie można ufać. Widzę, jak kobiety na ciebie patrzą”, przyznała się.
„Kinga, no co mam zrobić? Mam się oszpecić?”
Patrzyła na niego i rozumiała, że kocha swojego Krystiana ponad wszystko, całym sercem. Kochała jego czarne, palące oczy, ciepłe spojrzenie spod gęstych rzęs, jego wyraźne, szlachetne rysy. Krystian był dobrym i wiernym facetem, który poza Kingą kochał tylko komputery.
Ale w końcu Kinga się poddała i zgodziła wyjść za mąż. Pobrali się.
„Kinga, moja jedyna, jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie”, obejmował ją mąż i ciągle powtarzał. „Nie ma dla mnie piękniejszej od ciebie kobiety”. Ona topniała od tych słów.
Choć wiedziała, że jest ładna i mężczyźni często rzucają w jej stronę gorące spojrzenia, dla niej teraz istniał tylko mąż-przystojniak. No i widziała, jak inne kobiety zerkały na niego.
Do salonu kosmetycznego dołączyła nowa pracownica Martyna, ładna, gadatliwa i przyjacielska. Minęło trochę czasu, aż pewnego dnia Martyna zobaczyła Krystiana, który w przerwie przyjechał do żony. Wyszli razem na lunch do pobliskiej kawiarni.
„Boże, jaki przystojny!”, wyk



