Błażej nie pozwalał mi niczego kupować samej. Wszystko, co chciałam, mó mąż kupował mi, a potem przynosił, ale nie pozwalał mi iść do sklepu. Powód był poza wszelkim wyobrażeniem

Błażej, mąż Grażyny, nie dawał jej pieniędzy na ręce.

– Graziu, kochanie, jeśli czegoś potrzebujesz, daj znać. Nie wstydź się niczego. Napisz na kartce papieru, czego potrzebujesz, opisz szczegółowo, a ja to kupię i przyniosę.

Sam Błażej chodził na zakupy i kupował wszystko, o co poprosiła Grażyna. W tym samym czasie on również nie oszczędzał. Dokładnie to, co było na liście żony, kupował, nie pytając: „Dlaczego tego potrzebujesz?”. Grażyna nie wiedziała, o co chodzi. Poza jednym – od dawna nie trzymała w ręce „żywych” pieniędzy. Zapomniała nawet, jak wyglądają i kto lub co jest na nich przedstawione.

Grażyna tęskniła za zakupami, samym procesem kupowania, płacenia.

– Nie chcę, żebyś chodziła na zakupy sama. Jesteś piękna. Będą się gapili, napastowali z niewłaściwymi zamiarami. A ja bardzo się denerwuję, nie będę tolerować takiego traktowania mojej żony. – Tłumaczył swoje zachowanie Błażej. Opieka ta była dla Grażyny  przyjemna, ale nadal nie rezygnowała z prób przekonania męża do oddania jej pieniędzy. Rozpieszczała go jak kota.

– Błażejku – szepnęłam namiętnie do ucha męża – daj mi trochę gotówki. Sam zobaczysz, jak mądrze się nią zajmę. No, nie bądź taki skąpy.

Mężczyzna tonął w pieszczotach, ale nie oddał pieniędzy.

– Nie – odpowiedział żonie – sam Ci wszystko kupię. Nie musisz męczyć się w sklepach. To nudne. Widzę inne kobiety. Chodzą nieszczęśliwe z ciężkimi torbami i siatkami. Skrzywione od ciężaru. Plecy bolą, ramiona bolą. Czy to jest przeznaczenie kobiet? Biedactwa. Grażyna była zła, płakała, skarżyła się. Przeszukała mieszkanie w poszukiwaniu pieniędzy. Nic nie pomogło.

– Czego Ci brakuje? Powiedz, czego potrzebujesz.

A Grażyna pragnęła niezależności. Zrozumiała, że wolność osiągnie dopiero, gdy zacznie pracować. Ale i na to mężczyzna nie zezwolił. A sama nie mogła podjąć takiego kroku.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

13 − pięć =

Błażej nie pozwalał mi niczego kupować samej. Wszystko, co chciałam, mó mąż kupował mi, a potem przynosił, ale nie pozwalał mi iść do sklepu. Powód był poza wszelkim wyobrażeniem