Ludmiła jest jedynym dzieckiem swoich rodziców. Jest długo oczekiwanym, późnym dzieckiem, ze wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami: rodzice troszczą się o nią jak o pięciolatkę, pomimo jej wieku (Ludmiła ma dwadzieścia pięć lat) i stanu cywilnego. Co więcej, jej matka i ojciec wydają się żyć tylko dla niej. Rok temu kupili mieszkanie na ślub córki. Sam ślub był niesamowity i niezapomniany. Teraz Ludmiła jest w ciąży, a jej rodzice również aktywnie „oczekują dziecka”: kupują już rzeczy, zarówno małe, jak i duże, nawet takie, bez których można się obejść, na przykład podgrzewacz do butelek i niania elektroniczna, przynoszą córce owoce i ciasta, kontaktują się z profesjonalnymi lekarzami. Błażej, mąż Ludmiły, jest niezadowolony. Zamierzał samodzielnie budować swoje życie rodzinne, bez aktywnego udziału rodziców i chciał sam zarobić na mieszkanie, nie od razu, ale już podjął działania w tym kierunku.
Błażej też nie zorganizowałaby tak wielkiego ślubu. Uważa, że po ślubie trzeba żyć samodzielnie i nie polegać na nikim. A pomysł, żeby mama kupuje wszystko dla dziecka, jest głupotą – Błażej stale informowała o tym małżonkę.
– Cóż, już je kupiła! – wyjaśniała Ludmiła. – Co mogę zrobić? Będą oburzeni! Obrażą się! Po prostu chcą dla nas tego, co najlepsze! Mieszkanie już kupione. Dlaczego w nim nie zamieszkamy? Teściowie uważają, że Błażej powinien być uwzględniony w ich planach. Nie robią tego dla siebie. Cykl się zakończył: Czy mieszkasz w mieszkaniu, które kupiliśmy? – Żyjemy. Czy korzystasz z rzeczy? -Tak. – Więc pomóż nam, proszę! Rodzice planowali wyremontować mieszkanie przed narodzinami dziecka, żeby zaoszczędzić pieniądze i wykorzystać własne zasoby. Błażej zaproponowała zatrudnienie ekipy – nie ma mowy, potrzebujemy pieniędzy na dziecko, czy sami nie możemy przykleić tapety? W rezultacie przez wiele miesięcy Błażej i jego teść spędzali noce i weekendy na naprawie i malowaniu.
Wiosną przyszła kolej na letnią rezydencję na ogródkach działkowych, trzeba było ją dokończyć przed przybyciem ludzi i dziecka, a było dużo pracy. Poza tym Błażej od kilku miesięcy jeździ samochodem – jest sługą we wszystkich dziedzinach. „Wpadnij po niego, przynieś go tam, zabierz do domku, na rynek”. Błażej bardzo ciężko pracuje, wychodzi wcześnie, przychodzi późno, jest wyczerpany, a zadania ma prawie codziennie: „musisz pilnie tam pojechać, przynieść to, ojciec zamówił ogrodzenie, dlatego w piątek po pracy ponownie na działkę”.
Błażej ma dwie prace: główną od rana do wieczora i dodatkową od wieczora do późnej nocy. I bez względu na to, jak bardzo stara się być miły i bezpośredni, im dalej, to tym więcej walki. Ludmiła znajduje się między młotem a kowadłem. Wie, że Błażej jest zmęczony, ale jej rodzice też na nią naciskają.
– Ma samochód! Że jest zmęczony? Jest młody. Ma siedzącą pracę! W jego wieku pracowaliśmy całymi dniami za pieniądzmi, a on już jest zmęczony! Myślał, że założenie rodziny i narodziny dziecka będzie takie proste… A jego matka nie chce brać czynnego udziału w życiu syna? Czy w ogóle wie, że wkrótce urodzi jej się wnuk?
W każdym razie sytuacja robi się coraz bardziej napięta. Ludka zdaje sobie sprawę z wagi sprawy, ale nie jest przyzwyczajona do zaprzeczania rodzicom. A co z Błażejem?



