Bezusprawna Żona

W tym miesiącu pieniądze jakby rozlatują się za pierwszym razem, po prostu znikają mówiłem, sznurowałem buty, siedząc na stołku w przedpokoju.

Jadwiga skinęła głową, wycierając kurz z lustra. Puściłem znaną płytę.

Trzeba zacząć oszczędzać. A Ty powinnaś przemyśleć, czy nie przestać wspierać swojej rodziny.

Ręka z ściereczką zawisła w powietrzu. Jadwiga powoli odwróciła się do mnie.

Naprawdę? To wszystko, co trzeba odciąć?

Zamykam kurtkę, nie podnosząc wzroku.

Co jeszcze?

Drzwi za mną zamknęły się cichym kliknięciem.

Wyszedłem po prostu. W jej piersi rosło uczucie gniewu, gorące i ciężkie. Jadwiga wrzuciła ściereczkę do wiadra i poszła do salonu. Borys, mój ogromny labrador, leżał w kącie na legowisku wielkości kołyski. Pies lekko otworzył jedno oko, leniwie machnął ogonem i znów zasnął. Jadwiga patrzyła na niego, a złość rosła z każdą sekundą.

Pięć lat małżeństwa pięć lat wspólnego budżetu, kiedy nikt nie liczył, ile wydajemy na siebie. Nasze wynagrodzenia były mniej więcej równe ona księgową w dużej firmie, ja menedżerem sprzedaży. Zawsze wystarczało na życie i przyjemności.

Nie szczędziłem pieniędzy na swoje hobby. Wspinaczka dwa razy w tygodniu z trenerem osobistym dwadzieścia pięć tysięcy złotych. Boks z innym trenerem kolejne piętnaście. Plus sprzęt, który ciągle wymieniam. Plus Borys jedzenie premium, regularne wizyty u weterynarza, grooming, zabawki, które pies niszczył w ciągu kilku dni. Łącznie wychodziło co najmniej pięćdziesiąt tysięcy złotych miesięcznie.

A ona? Pomagała mamie w lekach jej emerytura jest skromna, a leki na nadciśnienie drogie. Siostrze Natalii z małą Małgosią od niej mąż odszedł rok temu, alimenty płaciła groszowo. Trzydzieści pięć, maksymalnie czterdzieści tysięcy złotych miesięcznie. No i firmowy karnet na fitness dwadzieścia tysięcy złotych rocznie, małe pieniądze.

Kiedyś tak nam to pasowało. Każdy wydawał na to, co uważał za ważne. Lecz w zeszłym roku wzięliśmy kredyt hipoteczny na dwupokojowe mieszkanie w nowym bloku w Warszawie. A w tym roku moje sprzedaże spadły, premie zredukowano. Ona też straciła dodatkowe bonusy. Spłacać kredyt wciąż dało się, ale o wakacjach nad morzem czy nowych telefonach nie dało się nawet pomyśleć.

Miesiąc temu Jadwiga delikatnie zasugerowała, żebyśmy obaj trochę ograniczyli prywatne wydatki. Ja się obraziłem, zachowywałem się jak dziecko, ale chyba się zastanowiłem. I teraz podjąłem decyzję przyciąć tylko jej koszty.

Jadwiga wzięła telefon, chciała zadzwonić do siostry, ale się rozmyśliła. Nie było sensu obciążać się jeszcze bardziej. Lepiej zająć się sprzątaniem fizyczna praca zawsze pomagała się uspokoić.

Dwa dni minęły w napiętej ciszy. Udawałem, że nic się nie stało. Jadwiga gromadziła gniew jak kulę śnieżną, nieustannie ją tocząc przed sobą. Trzeci wieczór, kiedy jedliśmy kolację, znów wziąłem się za swoje.

Jad, co myślisz? O wydatkach?

Widelec brzęknął o talerz. Jadwiga podniosła oczy.

Dlaczego mamy przycinać koszty tylko z mojej strony? Nie zamierzasz dotknąć mojego wspinania i innych rozrywek, rozumiem?

To zupełnie co innego! odłożyłem sztućce. Ja wydaję pieniądze na siebie, więc to jest wspólne. A Ty je po prostu wyciągasz na bok!

Wspólne? Jadwiga prawie zadławiła się gniewem. Co ja mam wspólnego z twoim wspinaniem? A ile pieniędzy miesięcznie wydajesz na Borysa, zapominasz?

To moje zdrowie! A Borys członek rodziny!

A moja mama i siostra z dzieckiem nie są członkami rodziny?

Nie są naszą rodziną!

Jadwiga odciągnęła się na oparcie krzesła, złożyła ręce na piersi.

Dobrze. Czy będziesz szczęśliwy, jeśli zacznę wydawać sześćdziesiątsiedem tysięcy złotych miesięcznie na spa, kosmetyczkę, masaże?

Wstałem tak gwałtownie, że ledwo nie przewróciłem krzesła.

To sabotaż! Nigdy tego nie robiłaś! Mówisz to tylko z złośliwości! Potrzebuję sportu, rozumiesz? Potrzebę!

A ja potrzebuję pomagać bliskim! I i tak wydaję na to mniej niż Ty na siebie!

To coś innego!

Jak to? Jadwiga wstała od stołu. Wytłumacz mi, dlaczego twój trener boksu jest ważniejszy od mojej siostrzenicy, której potrzebne są podręczniki do szkoły?

Nie przekręcaj! Po prostu proszę, żebyśmy rozsądnie podeszli do wydatków!

Rozsądnie to znaczy, że oszczędza tylko ja?

Staliśmy po przeciwnych stronach stołu, jak bokserzy w ringu. Borys zaniepokojony podszedł do mnie i uderzył pyszczkiem w kolano.

Po prostu twoje wydatki nie przynoszą nam korzyści!

A twoje przynoszą? Co nasza rodzina zyskuje, kiedy wspinasz się po ścianach jak człowiekpająk?

Zaczerwieniłem się, odwróciłem i poszedłem do sypialni, trzaskając drzwiami. Jadwiga stała przy stole z ostudzonym obiadem.

Dzień dobry, dzwoniła Natalia.

Jad, wiem wszystko. Sławek do mnie dzwonił.

Co? Kiedy?

Wczoraj wieczorem. Powiedział, że macie trudności, poprosił, żebym nie brała od ciebie pieniędzy. Natalia, nie kłóć się z nami. Damy radę.

Natalia, to już nie o pieniądze. Chodzi o zasadę. On chce, żebym płaciła kredyt, jedzenie, jego rozrywki i psa, a moja rodzina ma się jakoś ratować.

Jad, może się pogodzicie, jakoś ustalicie?

O co się godzić? Żebym stała się darmową służbką?

Po rozmowie z siostrą Jadwiga podjęła ostateczną decyzję tak już nie może trwać.

Wieczorem, ledwo Sławek wszedł do domu, spotkała go w przedpokoju.

Mamy teraz oddzielny budżet.

Co? nie zdążyłem nawet zdjąć kurtki. Jad, nie bądź głupia!

Mam dość kłótni. Teraz każdy płaci swoją połowę kredytu, mediów, jedzenia. Reszta pieniędzy, kto na co chce.

To nie fair! Zawsze mieliśmy wspólny budżet!

A już dawno trzeba było to zmienić!

Próbowałem się kłócić, krzyczeć, że niszczę rodzinę, że tak nie można. Ale Jadwiga była nieugięta. Następnego dnia otworzyła osobne konto i przelała na nie swoją wypłatę.

Pierwszy tydzień trzymałem się dumnie. Drugi już narzekał, że musi oszczędzać. W połowie miesiąca pieniądze mu się skończyły musiał odpuścić dwa treningi, a Borysowi kupić tańsze jedzenie.

Jad, może już wystarczy? podszedł do mnie, kiedy przygotowywałam kolację. Zachowujesz się jak dziecko.

Zachowuję się jak dorosły, który sam decyduje o swoich pieniądzach.

Ale my jesteśmy rodziną! Jad…

Rodzina. Ale to nie znaczy, że oddam ci dostęp do moich pieniędzy.

Zgrzytnąłem zębami i odszedłem.

Kolejny miesiąc minął. Relacje pogarszały się coraz bardziej. Prawie nie rozmawialiśmy, spaliśmy w różnych pokojach przeniosłem się na kanapę w salonie. Borys błąkał się między nami, jęczał w nocy. W dniu wypłaty Sławek wywołał scenę.

Przestań ten cyrk! Przywróćmy wspólny budżet! Jak dawniej!

Po co? Jad dalej malowała paznokcie.

Nie mam pieniędzy!

Zmniejsz wydatki.

Nie mogę zrezygnować ze sportu! To moje zdrowie!

A ja nie mogę przestać pomagać rodzinie. Sumienie mnie nie pozwoli.

Co to za sumienie?! wkurzony krzyknął. Jesteś egoistką! Myślisz tylko o sobie!

Jadwiga powoli wstała i spojrzała mi w oczy.

Jestem egoistką? Ja, która chętnie dzieli się z bliskimi? A ty, który myśli tylko o mięśniach i rozrywce altruista?

Nie mam po tobie nic! Bezużyteczna jesteś! Tylko przelewać pieniądze umiesz!

A co ty? Wspinać się po ścianach, a potem karmić psa?

Po co w ogóle wziąłem się za żonę?

Odwróciła się, poszła do sypialni, otworzyła walizkę i zaczęła pakować rzeczy. Stałem w drzwiach.

Co robisz?

Wyprowadzam się do siostry. Mam dość wszystkiego.

Jad, poczekaj, porozmawiajmy spokojnie…

O czym rozmawiać? Sam powiedziałeś, że jestem bezużyteczna. Po co ci bezużyteczna żona?

Zamknęła walizkę, przeszła obok mnie, a Borys jęknął za jej plecami.

U Natalii w kawalerce było ciasno ona, Jad i mała Małgosia. Ale przynajmniej spokojnie. Nikt nie wymagał rozliczeń, na co wydane są pieniądze. Nikt nie nazywał jej bezużyteczną.

Po tygodniu Jadwiga złożyła pozew o rozwód. Sławek dzwonił, pisał, nawet przyjeżdżał do Natalii nie wpuszczono. Błagał, że wszystko się zmieni, że będzie inaczej. Jadwiga już podjęła decyzję.

Mieszkanie sprzedano szybko dobra dzielnica, świeży remont. Podzieliliśmy na pół, jak i całą wypożyczoną rzecz. Borysa Sławek zabrał ze sobą.

Na swoją część Jadwiga wzięła kredyt na małe kawalerka w starym, ale przytulnym domu. Trzeba było zrobić jedynie kosmetyczny remont, ale nikt nie wchodził jej do portfela.

W pierwszym miesiącu po przeprowadzce odprowadziła mamę do sanatorium od dawna obiecywała, zawsze nie było czasu. Natalii z Małgosią kupiła nowy laptop do nauki. Sobie karnet do dobrego klubu sportowego z basenem.

Wieczorem Jadwiga zasiadła przy ulubionej herbacie. Na telefonie czekała nieodczytana wiadomość od Sławka coś o tym, że zrozumiał swoje błędy, chce się zmienić. Usunęła ją, nie odpowiadając.

Małe mieszkanie było już tylko jej. Pieniądze także tylko jej. I mogła nimi zarządzać tak, jak uważała za słuszne, bez patrzenia na cudze treningi, psy i opinie, co jest słuszne, a co nie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

8 + osiem =

Bezusprawna Żona