Będąc na imprezie firmowej miałem wyciszony telefon. Gdy wróciłem do domu, moja żona…

Byłem z nią od 8 lat i byłem pewien, że rodzinę trzeba ratować za wszelką cenę, żeby potem nie żałować. W rezultacie, kiedy jej interes upadł, ona straciła już zapał do pracy, a przecież potrzebne nam były pieniądze do życia. Zmieniłem więc pracę. Miałem jedną główną, ale oprócz tego dorabiałem jeszcze w jednej firmie, robiąc różnego rodzaju audyty. Trochę mnie motywował fakt, że jestem jedynym żywicielem rodziny i podobało mi się to, chociaż oczywiście nie mojej żonie. W związku z tym, że dużo pracowałem, ona cierpiała na brak mojej uwagi w wystarczającej ilości. Postanowiła więc ostudzić mój zapał i nie otrzymywałem z jej strony żadnego wsparcia. W dodatku powtarzała mi, że jestem złym ojcem. W łóżku też traktowała mnie bardzo ozięble. Zaczęła mnie także bardzo kontrolować. Czasami wystarczyło, że spóźniłem się pół godziny, by ta wszczęła okropną awanturę. 

Mimo wszystko tolerowałem to. Było mi tylko żal córki, bo bardzo ją kochałem. Zrozumiałem, że jeśli dojdzie do rozwodu, to córka zamieszka z żoną, a ja będę miał z nią ograniczony kontakt. Wszystko jednak zmieniło się w grudniowy wieczór. Tego wieczoru poszedłem na imprezę firmową, wszyscy przyszli ze swoimi drugimi połówkami, a ja byłem sam. Chciałem oderwać się od tego domowego koszmaru. W rezultacie i z przyzwyczajenia, wyciszyłem telefon i nie zauważyłem, jak dzwoni do mnie moja żona. Oczywiście, kiedy wróciłem do domu, zrobiła mi okropną scenę zazdrości, a potem zaczęła mnie bić na oczach naszej córki. 

Dopiero tego dnia zdałem sobie sprawę, że nie uda mi się uratować rodziny, bo ona już dawno została zniszczona. Córka widząc coś takiego także cierpi i być może będzie to miało swoje konsekwencje w przyszłości. Dlatego błyskawicznie podjąłem decyzję o spakowaniu rzeczy, kiedy żona i córka spały. Teraz z córką mieszkamy osobno (córka przed sądem przyznała, że woli mieszkać ze mną), wynająłem mieszkanie. Moja żona przychodziła i błagała, byśmy dali sobie szansę, ale ja się nie zgadzam. Niech przychodzi widywać się z córką, ale ode mnie niech już niczego nie chce.  

Czy uważacie, że warto walczyć o rodzinę za wszelką cenę? Nawet, gdy Twój partner bądź partnerka podnosi na Ciebie rękę? Czy warto wybaczać ze względu na szczęście rodzinne i wspólne dzieci?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

7 − jeden =

Będąc na imprezie firmowej miałem wyciszony telefon. Gdy wróciłem do domu, moja żona…