Basia znała się z Sebastianem od dzieciństwa. Najpierw bawili się w tej samej piaskownicy, a potem siedzieli w jednej szkolnej ławce. Później poszli na studia na tę samą uczelnię, chociaż na inne kierunki. Kiedy kończyli studia licencjackie, podjęli decyzję o tym, że się pobiorą. Dla nikogo z ich otoczenia nie było to żadnym zaskoczeniem. Ślub wzięli po miesiącu, a młoda para mieszkała już na swoim dzięki temu, że Basia parę lat temu odziedziczyła mieszkanie po swoim wujku. Niestety, już po pół roku żyło im się gorzej przez to, że bardzo często się awanturowali przez nieporozumienia, do których między nimi dochodziło. Czasami dochodziło nawet do przepychanek, ponieważ każda ze stron była temperamentna i nikt z nich nie chciał ustąpić. Ich małżeństwo chwilę jeszcze trwało, ale wkrótce się rozpadło. Żadne z nich nie potrafiło wyjaśnić, dlaczego tak się stało, gdyż nie było ku temu tak naprawdę żadnego, konkretnego powodu. Basia była wówczas w ciąży, chociaż o tej nowinie sama dowiedziała się już w trakcie rozwodu.
Kiedy Sebastian się o tym dowiedział, natychmiast zaproponował, aby przerwać proces rozwodowy i rozpocząć na nowo wspólne życie. Powiedział, że mimo tego wszystkiego, co się wydarzyło, on ją wciąż kocha. Barbara była jednak nieugięta i nie chciała słyszeć o niczym innym jak tylko o rozwodzie.
Po narodzinach syna Basia zaczęła spotykać się ze swoim znajomym jeszcze z czasów studiów. Po jakimś czasie zaczęli razem mieszkać. Sebastian od czasu do czasu odwiedzał syna Krystiana, przynosił mu prezenty, płacił oczywiście również alimenty. Kiedy Sebastianek miał trzy lata, Basia oddała go do przedszkola. Zwykle to Basia odbierała dziecko z przedszkola i przyprowadzała je do domu.
Pewnego dnia Barbarę przetrzymano trochę dłużej w pracy i Krystianka miał odebrać Sebastian. Nagle wychowawczyni zadzwoniła i zapytała, dlaczego nikt nie przyszedł ciągle do tej pory, by odebrać dziecko, a oni muszą już zamykać przedszkole. Basia była zdziwiona, bo Sebastian nigdy jej nie zawiódł i kiedy mówił, że pomoże, to to robił. Basia szybko wybrała numer telefonu Sebastiana. Obcy głos nagle poinformował ją, że Sebastian leży w szpitalu, zupełnie nieprzytomny po wypadku samochodowym. Poczuła, jak fala psychicznego bólu ją zalewa. Po tym, co usłyszała Barbara, zerwała się z miejsca, zamówiła taksówkę i pojechała do przedszkola po synka, zawiozła go do rodziców, a potem pojechała od razu do Sebastiana. Kiedy weszła do sali zobaczyła, że leży nieprzytomny na łóżku. Lekarz powiedział jej, że szanse na jego przeżycie to 50/50, ponieważ ciężko przeszedł ten wypadek.
Basia nie odchodziła od jego łóżka. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, jak bardzo jest dla niej ważną osobą. Teraz czuła, że nie może żyć bez Sebastiana i to tak naprawdę jego wciąż kocha. Ciągle go kochała, w każdym momencie – nawet wtedy, gdy się kłócili.
Cały czas, kiedy czuwała przy Sebastianie w szpitalu modliła się o to, by Sebastian z tego wyszedł. Był dla niej najdroższą osobą na całym świecie. Zadawała sobie tylko pytanie, dlaczego nie poczuła tego wcześniej, jeszcze przed tragedią?
Sebastian w końcu się ocknął i otworzył oczy. Basia się rozpłakała, ale to były łzy radości. Sebastian uśmiechnął się i powiedział:
– Wciąż pamiętam szczęście w Twoich oczach w dniu naszego ślubu. Dzisiaj są takie same jak wtedy. Po tym, jak wypisali Sebastiana ze szpitala, pojechał do Basi.
Kobieta natychmiast rozstała się ze swoim partnerem, bo zdała sobie sprawę, że kocha Sebastiana. Teraz Sebastian i Basia są znowu szczęśliwi. Teraz zadają sobie pytanie: czy aby poczuć prawdziwe szczęście, trzeba przetrwać wiele trudności?


