Bardzo wzorowa mamusia

Tata, musimy poważnie porozmawiać! zaczyna rozmowę zięćka, Natalia, ze swoim teściem Janem, który przyjechał do wsi pod Krakowem na kilkanaście minut. Jednocześnie spogląda nieufnie na Helenę, swoją teściową. Przepraszam, że tak mówię, ale nie wyciągałam waszego syna z tej wsi przypadkowo. Z miasta zrobiłam z niego prawdziwego wiejskiego chłopa. A teraz chcecie, żeby nasz wnuk mój syn Piotrek znów stał się wieśniakiem? Nie dam wam na to zgody!

Co się stało, Natalio? pyta przestraszona Helena. Dlaczego tak mówisz?

Bo nasz Piotrek, po całym lecie spędzonym u was, już nie jest taki, jak przedtem! Rozumiecie? odpowiada Natalia surowym tonem. Ma dopiero osiem lat, a po waszej wsi zamienił się w jakiegoś twardziela! I nabrał złych przyzwyczajeń!

Złe przyzwyczajenia? Co ty, Natalio? przerażony Jan wpatruje się w nerwową zięćkę. Czy on zaczyna palić?

A co ma tyczenia z paleniem, tato? Oczywiście, że nie pali! protestuje Natalia. Nie pije, więc o co chodzi? Jakie złe przyzwyczajenia masz na myśli?

Mam na myśli wiejskie przyzwyczajenia! Teraz na widok ładnego samochodu woła: Mamo, tato, patrzcie, jaka kobyłka przeszła! To nie jest żadne piękne słowo! To okropieństwo!

Jan tylko wzrusza rękawicą, a Helena od razu patrzy na niego niezadowolona.

No tak, Janie mówi Heleny, patrząc na Nadię: Nie martw się, dziecko, to słowo nie jest wulgarne, wręcz jest przyjazne. To nie jakaś klacz, a mała kobyłka.

Mamo, co ty mówisz?! wybucha Natalia. Czy taki język powinien mieć miejski chłopiec? Nie zdziwiłabym się, gdyby po lecie w wiosce Piotrek zaczął przeklinać. W jego słowniku pojawiły się dziwne wyrażenia, które straszne są! Na przykład: Zaraz cię chwycę za wałek! albo Dostaniesz w rozdzielacz. Nie rozumiem tych słów! Nakręcę ci tłok moje włosy od takich zwrotów szaleją. A ostatnio napisał w szkolnym wypracowaniu, że chce zostać traktorzystą. Czy to ty, tato, wpożyłeś mu te marzenia?

Dlaczego ja? Jan maskuje uśmiech, udając winę. To nie ja. On po prostu patrzył, jak w polu pracuje maszyny, i trochę się o tym pomyślał. Poza tym jest chłopcem prawdziwym miejskim. Nie martw się. Piotrek mówił, że chciałby zostać finansistą, a może nawet ministrem finansów.

My z synem marzymy, że zostanie finansistą wzdycha Natalia. A on Co ostatnio wymyślił?

Co? ponawia się Helena.

Daliśmy mu kieszonkowe, jak przyszłemu finansistowi, i powiedzieliśmy, że może sobie kupić prezent na urodziny. Niech kupi, co tylko zechce. Wiecie, co kupił? pyta Natalia. Kupił jakieś łańcuchy, albo piłę łańcuchową. Powiedział, że wasze łańcuchy, tato, są już tak zużyte, że nie da się ich naostrzyć. I że w przyszłym roku pojedziecie z nim do lasu, żeby sami zebrać drewno na naszą łaźnię. Czy to prawda?

Boże wzdycha Helena. Ten chłopiec naprawdę coś wymyślił

Tak przytakuje Jan. Czyli zamiast kupić sobie prezent, postanowił mi pomóc Nie przejmuj się, Natalio, zwrócimy ci wszystkie pieniądze do grosza. Powiedz tylko, ile wydał.

A co z pieniędzmi? krzyczy Natalia. To nie o to chodzi! Mój chłopiec nie powinien myśleć o drewnie do łaźni, ani o kobyłkach i traktorach, tylko o nauce. Ma marzyć o byciu wzorowym uczniem, żeby od razu dostać się na uniwersytet.

Masz rację, Natalio! mówi Helena z uśmiechem. W lecie następnym weźmiemy z naszej biblioteki w domu kultury najciekawsze książki i spędzimy cały czas pod jabłonią, czytając mu matematykę, język polski i wszystko inne, żeby stał się prawdziwym wzorowym uczniem.

Dokładnie! przytakuje Jan. Przywieźcie go do nas, a zamienimy go w najmądrzejsze dziecko w okolicy. Potrafi już tabliczkę mnożenia łamać jak orzechy.

A on mówi tak melodyjnie dodała Helena, podając się Janowi. Nie tylko mówi, ale i śpiewa. Wszystkie nasze wiejskie babcie go uwielbiają, otwierają usta, słuchają i mówią, że mama Piotrka jest naprawdę dobrą mamą.

Naprawdę? zapytała Natalia nieufnie. W czym więc jestem dobrą mamą?

W tym, że przywozisz go na lato do naszej wsi. Dziecko w tym wieku powinno jeść najświeższe, naturalne jedzenie, oddychać czystym powietrzem, kąpać się w krystalicznej rzece, a nie w sztucznym basenie pełnym chloru. Czy Piotrek już potrafi pływać jak ryba?

Tak, opowiadał skinęła głową Natalia i w końcu się uśmiechnęła.

Jeździ tu na rowerze, nie boi się miejskich ciężarówek, nie straszy się pszczół ani psów. A alergia już prawie przestała mu doskwierać.

Rzeczywiście, nie chodzimy już prawie do przychodni przyznała Natalia.

Za rok zapomnicie, co to prawie. Tak więc, Natalio, nie bój się, że go tutaj zepsujemy. Wręcz przeciwnie zdrowie nabierze takiej siły, że wystarczy mu na całe życie. Najważniejsze w dziecku to zdrowie, fizyczne i moralne.

Dobrze poddała się w końcu zięćka. Trochę mnie uspokoiłaś

Gdy Natalia odjeżdża, Helena patrzy na Jana i pyta:

Myślisz, że przyjadą z Piotrkiem w przyszłe lato?

Przyjadą, skąd mieliby wyjechać niepewnie odpowiada Jan. Dobrze, że Natalia nie zerknęła do szopy. Bo gdyby zobaczyła traktor, który składam dla Piotrka, to by się wystraszyła. A tak nic niegroźnego. Tylko on pamięta słowo kobyłka, jak ja w dzieciństwie. Pamiętam, że wszystko, co mój dziadek mówił, od razu przyklejało się do mnie

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

czternaście + piętnaście =

Bardzo wzorowa mamusia